GłównaSchematKsiążkiLinkiForum
skocz do końca lista wątków

Przeniesienie pszczół z ramkowego ula do ula Warré

Wątek zamknięty z powodu braku aktywności od ponad 180 dni.

ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Pan Andrzej przesłał mi niedawno następujące pytanie: "(...) czy mam skuteczny sposób na przeniesienie pszczół z ramek do ula warre? Ja mam WZ i WP skrócone do 38cm. Można zsypać pszczoły, zamienić ule, ale zostaje kwestia czerwiu. Mierzyłeś się z takim problemem?" Ojciec Warré sugeruje zwyczajne przesypanie pszczół z jednego ula do drugiego. Taki sposób niewątpliwie może działać, ale ja nie miałem na to odwagi, tym bardziej że moje ule Warré były wówczas nowiutkie i miałem obawy czy pszczoły zechcą w nich zostać. Kiedy przenosiłem pszczoły z Dadantów do uli Warré, zakupiłem kilka "ramek Warré" z węzą i umocowałem je w ramkach Dadant: https://imgpile.com/i/NehmpG Tak przygotowane ramki wstawiłem do działających uli Dadant w połowie maja, coby pszczoły zbudowały na nich plastry. Po ok. tygodniu wyciągnąłem ramki i włożyłem po 4 do każdego z moich (nowych) uli Warré, pozostałe 12 miejsc obsadzając snozami. Plastry były ładnie zbudowane, zawierały jakieś śladowe ilości miodu i pyłku ale nie miały żadnego czerwiu. Obudowane ramki umieściłem w górnym korpusie ula Warré (na przemian ze snozami), dolny korpus obsadzony był wyłącznie snozami. Ule Warré natarłem od wewnątrz świeżo ściętą melisą z ogrodu. Nie wiem, czy to pomogło, ale z pewnością nie mogło zaszkodzić. Muszę też dodać, że ule Dadant znajdowały się dobre 4 km od miejsca, w którym umieściłem ule Warré - to również mogło mieć znaczenie, gdyż dzięki tej odległości zbieraczki nie miały możliwości powrócić do swojego dawnego ula. Ule Warré ustawiłem na swoim docelowym miejscu, i zwiozłem obok ule Dadant. Z ula Dadant wyciągałem kolejno każdą ramkę, i zmiatałem znajdujące się na niej pszczoły do ula Warré. Po tej operacji postawiłem na górny korpus ula Warré karmik z ok. 500 ml syropu 50/50, przykryłem poduszką i daszkiem i wróciłem do domu, gdzie na oknie ustawiłem plastykową Maryjkę patrzącą w kierunku Tours. Zadziałało. W obu ulach pszczoły zadomowiły się bez problemu a po tygodniu pojawił się czerw. Mateusz
Dziękuję za tyle cennych uwag!
Witam. Napiszcie co sądzicie😉 Mam taki pomysł na przeniesienie pszczół zakupionych od hodowcy do ula ludowego: ponieważ moje ule Warrego będą nowe to wymyśliłam że ramki z rodzinką umieszczę w speclajnym korpusie zrobionym pod ich wymiar a korpus z nimi postawię na korpusie Warrego ze snozami. Wcześniej natrę korpus Warrego woskiem, troszkę opalę żeby wosk wsiąknął w drewno a przed samym umieszczeniem korpusu z rodzinką natrę melisą. Jak tylko wygryzie się czerw z zakupionej rodzinki zabiorę ten korpus i dołożę pod niego kokejny Warrego i dokarmię pszczoły według potrzeb żeby dalej budowały plastry. Dobrze kombinuję czy może ktoś już wpadł na taki pomysł i testował i wie że on nie wypali. Podzielcie się proszę😉
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Nie do końca rozumiem, w jakiej formie zakupisz te pszczoły. Czy będą one na odkładach w jakimś korpusie? Najlepszym rozwiązaniem byłoby, żeby sprzedawca wziął jeden z Twoich korpusów Warré i w nim zainstalował pszczelą rodzinę - ale mało który się na to godzi, bo to dodatkowa robota i ryzyko, tym bardziej jeśli nigdy wcześniej nie pracował z takim ulem. Ale jeśli to ktoś zaprzyjaźniony, to może warto podpytać? Ojciec Warré bardzo obszernie opisuje metodę przenoszenia pszczół hodowlanych do ula Warré (str. 159 oryginalnego, piątego wydania). Zaleca on rezygnację z czerwia i przeniesienie pszczół za pomocą zadymienia i ostukania... Ja nie miałem odwagi skorzystać z tej metody i kombinowałem z przelotkami Dadant -> Warré, o czym wcześniej już pisałem. Jeśli miałbym dziś kupować pszczoły, to raczej nie robiłbym tego od hodowcy rasowych pszczół, tylko od lokalnego pszczelarza. Ci często zbierają roje z okolicy. Najpraktyczniej byłoby dać takiemu pszczelarzowi korpus Warré, i czekać aż dostanie telefon do zebrania roju. Wówczas, zamiast wrzucać taki świeżo zebrany rój do jakiejś sześcioramkowej rójki, mógłby włożyć go do pojedynczego korpusu Warré. Dla niego to żadna różnica. Uzyskane w ten sposób pszczoły są zazwyczaj dynamiczne, bo same zdecydowały się na wyrojenie, przy czym ich genetyka jest zupełnie nieprzewidywalna (co może być zarówno wadą, jak i zaletą). Dodatkową zaletą jest praktyczny brak dręcza przy wyrojonej rodzinie (przy odkładach jest duża szansa, że w komórkach otrzymamy od hodowcy w bonusie larwy jego dręcza). Jeśli chodzi o pomysł ze stawianiem korpusu Warré pod jakimś "standardowym" korpusem, to wydaje mi się on mało praktyczny. Pierwszym problemem będzie uszczelnienie całości, gdyż rozmiary obu korpusów będą różne. Drugim problemem jest późniejsza likwidacja pierwotnego korpusu - bo to nie jest tak, że czerw się wygryzie i korpus opustoszeje. Jak tylko jedna larwa się wygryzie, to pszczoły czyszczą komórkę i albo korzystają z niej do składowania pyłku, miodu lub spadzi, albo zostawiają pustą aby matka złożyła w niej nowe jajeczko. To tym bardziej krytyczne, że taki dolny korpus będzie zawierał gniazdo, a górny prawdopodobnie tylko zapasy... Czyli zabierają ten dolny korpus po jakimś czasie, pozbawisz rodzinę czerwiu. W takiej sytuacji równie dobrze można skorzystać z metody proponowanej przez ojca Warré, wyjdzie na to samo. Mateusz
Oj...chyba źle wyjaśniłam. Pszczelarz sprzeda mi odkład na kilku ramkach np 2czerwiu+ 3pszczoły i zapasy (tak zwana rodzinka). To te ramki trafilyby do prowizorycznego korpusu postawionego NA korpusie warego (to już nie problem jeżeli dowiem się rozmiar ramek). Korpus warrego będzie na dole, to ten z ramkami zabiorę gdy pszczoly zasiedlą dolny warrego i dalej już będę powiększać ul tak jak pisze warre. Skoro tak piszesz zapytam gościa czy łapie roje i zapytam czy mógł by mi wrzucić takowy do korpysu warrego ale wątpię. Nie sadzę. To przemyslowiec. Ja go w cztery oczy nie widzialam ale kolega z tytułu swojej pracy w otwieranej na nowo szkole rolniczej gadał z nim niedawno. Facet nie miał pojęcia co to ul Warrego. Ja tutaj naprawdę nie mam nikogo "otwartego" w pobliżu. Tak jak piszesz było by najlepiej bez wątpienia ale ja w życiu roju nie widziałam, a ten pszczelarz robi wszystko taśmowo. O Twoich przenosinach czytalam ale dla mnie zbyt skomplikowane bo ja zaczynam od zera, nie chcę inwestować w ule ramkowe żeby z nich przenosić pszczoły. Przypuszczam że razem z takimi pszczolami otrzymam jakieś gratisy chorobowe ale trochę nie mam innego wyboru. No bo chyba kupować jakieś prawdopodobnie zaniedbane pszczoly które ktoś wyprzedaje to też kiepski pomysł..
Ojciec Warre opisuje że tworząc sztuczne roje też na górę daje korpus z ula dzielonego a na dół "nowe" korpusy. Górny jest później zabierany z miodem. Stąd moj pomysł żeby pszczoły miały to co znają czyli ramki przez jakiś czas a jak poznają korpus warrego i zaczną w nim działać to ja im go zgarnę przy czym zadbam żeby nie brakło im miodu na rozwój do zimy.
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Witam, Ja sam taką przeprowadzkę z uli przemysłowych do uli Warré wykonałem tylko raz, korzystając z patentu ramek-w-ramkach, więc trudno mi się odnieść do innych sytuacji, których nie znam. Poniższe traktuj więc proszę raczej jako gdybanie oparte na ogólnej znajomości zachowania pszczół, a nie krytykę samej metody. Tak, ojciec Warré zalecał stawianie "starego" korpusu na nowym, ale to w kontekście dzielenia rojów za pomocą podkurzenia i ostukania. Twoja sytuacja jest nieco inna, gdyż Twój rój będzie malutki i słaby, więc będzie zachowywał się inaczej niż silna rodzina gotowa do podziału. Nie sądzę również, byś mogła realistycznie oczekiwać jakiegokolwiek zbioru w pierwszym sezonie. To oznacza, że zostałabyś z takim "hybrydowym" ulem do następnego roku, i tu pojawiają się problemy konstrukcyjne: szczelność pomiędzy dwoma różnymi korpusami, stabilność całej struktury oraz zachowanie ciepła w gnieździe. Przy świeżo wyrojonej rodzinie sprawa jest prosta, ponieważ wystarczy wrzucić pszczoły do ula i trzymać kciuki by im się tam spodobało. Dlatego o tym wcześniej wspominałem, bo to zdecydowanie najfajniejsza opcja. Przy opisywanej przez Ciebie "rodzince" handlowej (garść pszczół + ramka lub dwie czerwiu + ramka lub dwie zapasów) sprawa się natychmiast mocno komplikuje, bo nie masz innego wyboru niż zachować to wszystko w całości jeśli przeniesienie pszczół ma mieć jakiekolwiek szanse się powieźć. Takie "rodzinki" są praktyczne tylko w sytuacji, kiedy docelowy ul jest taki sam jak format plastrów rodzinki. Wiem (zasłyszane na francuskich forach), że niektórym udało się dokonać przeprowadzki z Dadantów do Warré poprzez wycinanie plastrów Dadant i wklejanie ich do ramek Warré (owijając je drutem, by się to wszystko jakoś trzymało). Podaję to raczej jako ciekawostkę, bo wycinanie plastrów z czerwiem i miodem jest wyjątkowo nieprzyjemną czynnością, a szczególnie odradzam to komuś kto nigdy nie pracował z pszczołami. Niemniej taka alternatywa istnieje, i daje ponoć zadowalające wyniki, jeśli wykonana umiejętnie. Gdybym był w Twojej sytuacji, czyli: - brak możliwości skorzystania z ramek-w-ramkach - brak możliwości pozyskania świeżo wyrojonej rodziny - brak jakiegokolwiek doświadczenia praktycznego - nabycie hodowlanych pszczół w przemysłowych "odkładach" To myślę, że próbowałbym postawić korpus z rodzinką na docelowym miejscu, a *na* nim postawił dwa korpusy Warré. Liczyłbym wówczas na pszczeli instynkt, który poprowadzi pszczoły do zasiedlenia najwyższego korpusu. Przy czym matka może być niechętna do takiego przejścia, bo ta z reguły nigdy nie składa jajeczek nad miodem... Starałbym się więc oddzielić stary korpus od nowych za pomocą kraty odgrodowej, a matkę włożyć do górnej części (tutaj przydatne byłoby, aby hodowca zawczasu zamknął matkę w klamrze, bo Tobie trudno będzie ją zlokalizować i złapać nie uszkadzając jej). Przypuszczam, że w takiej sytuacji starsze robotnice dołączą do matki i zaczną budować dla niej plastry, a młodsze pozostaną z czerwiem aż do jego wyklucia, a potem również dołączą do matki, zostawiając w starym korpusie tylko puste plastry (bo zapasy pszczoły sobie poprzenoszą w międzyczasie na górę, albo je zużyją na wykarmianiu larw). Podkreślam jednak, że to wszystko oparte na domysłach, nigdy tego nie próbowałem w praktyce. Warto też zaznaczyć, że taką operację można planować wyłącznie w ciepłym sezonie, inaczej czerw zmarznie, bo całe ciepło ucieknie do górnych korpusów, a pszczół będzie zbyt mało aby zdołały same ogrzać wszystkie piętra. Jeśli chodzi o pozyskanie "prawdopodobnie zaniedbanych pszczół z wyprzedaży", to wcale nie musi być to zły pomysł - jeśli faktycznie byłyby zaniedbane a mimo tego przeżyły w dużej ilości, to znaczy że pszczoły te cechują się odporną genetyką. Taki zakup mógłby wiązać się z podziałem rodziny poprzez podkurzenie i ostukanie (czyli stworzenie sztucznego roju). Operację mógłby przeprowadzić sprzedający u siebie (za Twoimi wskazówkami). Połowę roju, zapasy i czerw sprzedawca zachowałby dla siebie - co znaczy żę może udałoby się pozyskać takie pszczoły przy relatywnie niewielkim nakładzie finansowym... Ryzyko jakie ponosisz, to głównie czy pszczołom spodoba się nowe mieszkanie i czy następnego dnia nie odlecą gdzieś indziej. Można się przed tym ew. uchronić zamykając je w jakimś ciemnym i chłodnym pomieszczeniu na 48h (z intensywnym dokarmianiem przez co najmniej kilka pierwszych tygodni). Taki podział można wykonać wyłącznie na liczebnej i silnej rodzinie, więc poniekąd masz gwarancję, że pszczoły są w dobrym stanie. No ale wymaga to znalezienie lokalnego pszczelarza, który zgodzi się na takie podejście, tutaj problemem może być aspekt ludzki. Mateusz
Ogloszenie z wyprzedażą rodzin już zniknęło. Znalazłam za to pana nie tak daleko mnie który przyjął ode mnie zamówienie na dwa odkłady które dostanę w czerwcu. Mam czas pozastsnawiać się jak z nimi postąpię. Gdzieś na netach widziałam filmik w którym chłopak przesiedlał pszczoły z ramkowego ula do Warrego stawiając korpus Warrego na górze. Nie wygladalo to dobrze i nie było szczelne. Absolutnie nie nadawało się na zimę. Później był następny filmik w którym pokazywał jak radzą sobie. Moim teoretycznym (bo nie doswiadczonym) okiem po przez ten czas (teraz nie pamietam juz jaki) jeg pszczoły miały zdecydowanie za mało zbudowane w górnym korpusie Warrego. Pamietam tylko że był to koniec sierpnia. Jeżeli ja zrobię, (znaczy mężu mój) wszystko na wymiar problemu nie będzie ani ze szczelnoscią ani ze stabilnością bo to dopracujemy. Rozwazalam nawet że taka konstrukcja moglaby zostać na zimę gdyby było trzeba. Dała bym ocieplenie na ul. I tak muszę coś dać bo u mnie dzieciołów jest dużo. Pan który zrobi mi odklady słyszał o ulu Warrego co chyba w ogóle już jest dobrze i wydaje się otwartym na współpracę. Jednak nie pozwala pszczołom roić się więc roju do warrego mi nie wpakuje. On mieszka w mieście a pszczoły są na wsi. Na razie umówiłam się że dostarczę mu korpus-ulik na wymiar ramki warszawskiej poszerzenej pionkwej bo takimi operuje. Więc różnica w rozmiarze nie jest duża a bynajmniej widzę ułatwienie w tym że korpus dla niej będzie wiekszy od Warrego. Napewnk będę jeszcze myśleć nad wszystkim co napisałeś. Jeszcze raz uważnie przeczytam jak Ty zrobiłeś. Oczywiscie jak bym nie zrobiła dowiecie się o wszelkich moich poczynaniach😉 może się komuś przydadzą😉 na razie zamawiam rośliny dla zwbogacenja mojej oazy😎
042ba8b036037a77 f72a054bc8677040 afe0604109fb3095 b8f1eb61311ea571 b0b1cfe1da4c94fd 86e8a518737a5962 1b3fe9b5a67835fd 7c7487fe98a2bb4e
hej, też się do tego przymierzam, jeśli dobrze pamiętam to Opat nie polecał przenosić czerwia ale (na razie w fazie projektu) zamierzam zapytać odpowiednio wcześnie (zapisy) dawcy odkładu czy nie wsadzi ramek 30x20 i takie wpakuję do korpusu warrego a wyciągnę jak powędruje do góry z miodem. Pominę kwestię chęci współpracy ze strony tzw. starych pszczelarzy bo ciężko im wytłumaczyć, że nie grzebie się w ulu co niedzielę i nie ma ramek, no bo jak tak bez ramek.... Co do warrozy to bez czerwiu nawet było by lepiej tylko czy mi rodzina w ulu osiądzie czy sobie poleci do sąsiada tego już nie wiem pozdrawiam
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
@PedroHumberto - Z ramkami 30x20 to to jest dokładnie to, co ja zrobiłem (tj. włożyłem ramki Warré 29x20 do przemysłowego ula, żeby pszczoły sobie je zawczasu zabudowały). Co do "starych pszczelarzy" to fakt. Taka już natura ludzka, że jak się raz czegoś nauczymy i opanujemy to ciężko nam przyjąć że można zupełnie inaczej. Z wiekiem ta przypadłość się nasila. Sam ją u siebie czasem dostrzegam, (w różnych innych dziedzinach). Podejście bez czerwiu jest jeszcze lepsze, ale wg. mnie wchodzi w grę wyłącznie w kontekście rojenia (sztucznego lub naturalnego). Bo jak zwyczajnie zabierzemy rodzinie jej czerw i ją przepakujemy w nowe pudełko, to myślę że się rodzina wścieknie i nie zagrzeje miejsca. Słowem - pszczoły muszą albo być chętne do przeprowadzki (rojenie), albo "coś" musi je przytrzymać nowym ulu (czerw). Tzn. tak sądzę, ale nie jestem pszczołom więc czasem mogę mieć mylne wyobrażenia (i czasem mnie zaskakują). @Kropaśkowa - Jeśli jesteś w stanie skonstruować to w ten sposób, że nowy ul postawisz na korpusach Warré i będzie to stabilne oraz bez prześwitów i szczelne, to faktycznie sposób może zadziałać. Miałem obawy, że wyobrażałaś to sobie jako operację zakończoną w kilka tygodni, a najprawdopodobniej będziesz musiała w ten sposób zimować. Jeśli jesteś tego świadoma to wszystko gra. Ul Warszawski poszerzany jest podobnej szerokości co ul Warré, to ułatwia więc temat konstrukcyjny. Np. przy Dadancie nie wyobrażam sobie takiej konstrukcji, wyszedłby z tego jakiś dziwny "ul-grzyb". Swoją drogą: być może ten miły pan, którego znalazłaś, zgodziłby się wziąć od Ciebie kilka ramek "Warszawsko-Warré" i je zamontować w swoich ulach celem wykonania odkładów? Czasu jeszcze bardzo dużo, więc pszczoły na wiosnę mogłyby zabudować takie hybrydowe ramki. Jeśli dobrze rozumiem, że jego ramki mają 300 x 435 mm, to na szerokość jest już prawie idealnie, a na wysokość dałoby się domocować dwie ramki Warré. Tak czy siak - Twoja metoda również wydaje się bardzo sensowna, skoro ramki odkładów będę podobnej szerokości co docelowe ule.
Cieszę się Mateuszu że wreszczcie rozumiesz moją koncepcję😁 choć teraz właśnie zasial mi się pomysł zapytać tego Pana czy zrobi mi odklad na ramce Warrego... I cieszę się że jest ktoś jeszcze chętny do pszczelarzenia w ulu ludowym, PedroHumberto😉
042ba8b036037a77 f72a054bc8677040 afe0604109fb3095 b8f1eb61311ea571 b0b1cfe1da4c94fd 86e8a518737a5962 1b3fe9b5a67835fd 7c7487fe98a2bb4e
aaa tak, ja jestem długoletnim pszczelarzem-teoretykiem
PedroHumberto to tak jak ja!😂
042ba8b036037a77 f72a054bc8677040 afe0604109fb3095 b8f1eb61311ea571 b0b1cfe1da4c94fd 86e8a518737a5962 1b3fe9b5a67835fd 7c7487fe98a2bb4e
Tak przy okazji. Włoszki czy Buckfasty? kiedyś myślałem o kaukaskich ale ciężej dostać, pewnie trafi się jakiś kundel miejscowy, a potem na własnych wynalazkach. Mógłbym pomieszać np. dwa na dwa na początek ale nie wiem czy jest sens?
Ja po prostu biorę od w miarę lokalnego pszczelarza. Niby ma kaukaskie ale mniejsza z tym, t się i tak wymiesza. Bynajmniej nie planuję na razie kupować matek. A gdybym już kiedyś miała to poszukam kogos kto nie leczy;)
042ba8b036037a77 f72a054bc8677040 afe0604109fb3095 b8f1eb61311ea571 b0b1cfe1da4c94fd 86e8a518737a5962 1b3fe9b5a67835fd 7c7487fe98a2bb4e
Z tym nieleczeniem to jest problem. Ja ideowo idę w tlenek żelaza ale nie wiadomo co skąd może przylecieć. Najchętniej to bym wystawił puste ule niech od sąsiada rójka przyleci, koty do mnie emigrują bo lepiej jeść daje to pszczoły może też. Ostatni czytałem, że w warmińsko mazurskim rozdają za darmo całe zasiedlone ule, żeby popularyzować, a Małopolska niestety przepszczelone ponoć. Poza tym pszczoły jak się stykają to zaraz cos do ula mogą przynieść a wiem, że chorób ustawowych się nie zgłasza tylko likwiduje po cichu rodziny, więc nie do końca się wie co się bierze
Witam! mam już jeden ul. Jak ogarnę dam zdjecie. Pszczoly na maksa wypełniają 6 ramek. Mają miód i czerw. Matkę z zeszłego roku. W korpusie warre nie zaczęły jeszcze budować. Choć robiły jakieś dzikie zabudowy obok ramki tyle że odruchowo mój pszczelarz zdejmował im je. 2 razy aż. I teraz tak myślę czy może zrobić na wzór Mateuszowych przenosin z dadanta, czyli dać im korpus jeszcze dodatkowo na górę? Może na górze szybciej zaczną budować plastry i jak trochę zbudują to wtedy dać te na dół korpus pod ramki? W ogóle wydaje się że odpowiada im ten pusty korpus pod ramkami. Mój pszczelarz dziwił się czy będą chętnie korzystać z wylotka tak nisko a one o jego dziwo pięknie tak pracują. W ogóle fajnie im się jechało bo nie tłoczyły sie przy wylotku tylko siedziały sobie na snozach (wiem bo podglądnełam przez siatkę po przyjechaniu do domu) Poza tym zrobiłam już błąd żółtodzioba. Przedstawiłam ul kawałek dalej pod inne drzewo bo uznałam że mają za mocne słońce w południe (a opat bardzo przestrzega przed slońcem) i zrobiłam to źle. Dopiero jak ok południa [bo wcześniej padało] zobaczyłam grupkę pszczół przy starym miejscu włączyła mi się żarówka w głowie. Obserwowalam je to część chyba ul znalazła ale część straciłam:(. W ogóle dziś co rusz pada i nie wiem czy to dla nich lepiej czy gorzej w obliczu tego mojego przestawienia. Precyzując w nowym miejscu po przewiezieniu do mnie były 1 dzien i ja o zmroku znowu zmienilam im miejsce. Przeboleć nie mogę takiego błędu. Ciągle myślę jak dużo ich się zmarnowalo. Ale wracając do rzeczy. Co Wy na pomysł korpusu na górze?? Za niedługo będzie lipa. Może jeszcze trochę różowej akacji o ile deszcz jej nie zniszczył. Obejrzę jutro czy na niej są. I inne pytanie. Jak najlepiej je później karmić żeby nie zwabic tych koleżanek z dziupli. Dzieli je jakieś 180m.
Ps . Jak tutaj wrzucić zdjęcie??
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Gratuluję pierwszego ula :) Jeśli dobrze kojarzę, to masz korpus Warré z niezabudowanymi snozami, a na nim korpus Wielkopolski? Skoro mają obecnie tylko 6 ramek w wielkopolskim, to wątpię by zeszły w tym roku do korpusu Warré. Pszczoły nie schodzą póki nie wypełniły górnych (ciepłych) pięter. Postawienie korpusu Warré na wierzch może być jakimś pomysłem, ale jako że mamy już połowę czerwca to nie ma gwarancji, że pszczoły dadzą radę go w całości zabudować przed zimą, a zimowla na niepełnym korpusie to spore ryzyko. Dużo zależy od pogody. Z tym przemieszczeniem ula to faktycznie wtopa. Szkoda pogubić w taki sposób zbieraczki, szczególnie przy takiej malutkiej rodzinie. No ale człowiek uczy się na błędach. W kwestii zdjęć: forum nie pozwala ich wstawiać bezpośrednio, można natomiast wstawić je na jakiś darmowy hosting zdjęć i dać tu linka. Ja korzystam z imgpile.com ale takich hostingow jest wiele - imgur, fotosik, wrzuta, imgbb, itd itp. Mateusz
Dobrze pamietasz. One mają korpus wielkopolski nad warre. Maja w nim 6 pełnych zabudowanych ramek. Wiecej ramek się im nie zmieści. Już nie mają miejsca więc powinny zacząć budować w warre jeżeli będą potrzebowały. To relacja zdana przez przekazujacego pszczelarza. Tak było w sobote. Tak myślę czy z racji tej wtopy należy dać im pokarm?. Nawet jeśli mają dużo miodu w plastrach dokarmiać je tak żeby nie zużywały zapasów z ula w czasie gdy jest niepogoda no i mają mało zbieraczek a czerw trzeba karmić.
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Czyli to korpus od ulika odkładowego (6 ramek zamiast 10). W takiej sytuacji nie widzę sensu kombinować, jakiekolwiek przestawianie może im tylko zaszkodzić. Jeśli będą potrzebowały, to sobie zabudują dół. Ciekawostka: taki Wielkopolski korpusik odkładowy ma niemal identyczną powierzchnię plastrów co korpus Warré. Węza wielkopolska ma wymiary 235x335 mm, co przy sześciu ramkach daje 94 dm² plastrów, a snozowy korpus Warré to 96 dm². Dokarmianie mija się z celem, skoro mają miód. Nie ma dla nich niczego lepszego. A stratę kilkuset zbieraczek będą po prostu musiały odrobić, trudno. Jeśli o czerw chodzi, to ten jest karmiony głównie pyłkiem (tj. pierzgą), a nie miodem. Gdyby pogoda się spsuła na kilka tygodni, to wtedy warto skontrolować stan zapasów. Póki co pośpiech niewskazany. Pszczołom potrzeba teraz spokoju i żeby nikt przy nich nie grzebał i nie próbował im ulepszać życia. :-) Mateusz
To mój ul! mam nadzieje że link się otwiera. Wczoraj jeszcze raz wertowalam książkę żeby już nic nie skopać i ojciec Warre pisze że małe roje lub słabe rodziny (tak by chyba można określić mój odklad) należy karmić małymi ilościami dolną podkarmiaczką aż wybudują dwa korpusy plastrów. Wiec z racji mojej gafy z przedstawieniem i wczorajszej pogody dostały syrop miodowy w ilosci miedzy 100a200g. Widzę tez że przynoszą pyłek. Nadal też latają grupką przy poprzednim miejscu. W ulu nie grzebałam. Nie jestem pewna czy dobrze zmniejszyłam im wylotek. Ogólnie sporo jest ich teraz na dennicy i przed ulem ale ponieważ ja zielona to tylko obserwuje i nie wiem czy tak powinno być czy może inaczej. Co do nadatawki wielkopolskiej. Za późno. Już nie będę nic więcej kombinować. No chyba że wszystko stracę i będę od nowa. Ale mój pszczelarz ma warszawskie i on w porządku chłop więc znowusz i tak bym sie do niego zwracała. https://youtu.be/RCRDTydVS58
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Wczoraj podawałaś, że to korpus Wielkopolski, stąd mój komentarz w tym kontekście. Teraz widzę, że jednak Warszawski. :) I chyba (?) poszerzany? Jeśli tak, to mamy ramkę 300x435 mm, co przy sześciu ramkach przekłada się na 157 dm² plastrów. Jeśli faktycznie pszczoły już go całego zasiedliły, to jest to normalna, produkcyjna rodzina. Jeśli chodzi o dokarmianie, to zarówno małe roje jak i słabe rodziny należy dokarmiać, po prostu dlatego że nie mają żadnego miodu na stanie. W przypadku kiedy rodzina ma zapasy, to dokarmianie nie ma wg mnie żadnego sensu, szczególnie o tej porze roku. Pszczoły i tak będą wylatywały na pożytki, a syrop zostanie tylko przeniesiony do plastrów i wymiesza się z miodem... W najlepszym razie niczego to nie zmieni, a w najgorszym - podtruje, osłabi pszczoły zimą. Zdziwiło mnie to ograniczenie wylotka metalową siatką. Ja bałbym się, że pszczoły poharatają sobie skrzydła, ale to być może bezpodstawne obawy, nie wiem. Jeśli miałbym ograniczać wylotek, to robiłbym to raczej za pomocą zwyczajnej, drewnianej listewki. Czym jest i do czego służy ten jaśniejszy "pół-korpus" stojący bezpośrednio na dennicy? Jakie to pszczoły? Słabo je widać, ale to chyba nie Apis Mellifera Mellifica. Czyżby Buckfasty? Zgaduję po żywych kolorach. To tłumaczyłoby relatywnie szybkie tempo pracy. A wracając do Warré: jeśli to naprawdę na tyle duża rodzina, że obsiadła i zabudowała już ponad 150 dm² plastrów, to wrzuciłbym dwa korpusy Warré na wierzch. Z wcześniejszych relacji rozumiałem, że to jakiś odkładowy maluszek, stąd pewna doza sceptycyzmu - ale skoro to pełnowymiarowa rodzina, to powinna być w stanie sporo nabudować, a postawieniu dwóch korpusów Warré w tym okresie nie powinno wychłodzić czerwiu. Po miesiącu należałoby skontrolować sytuację i podjąć ew. kolejne kroki w zależności od efektów pszczelej pracy (tj. usunąć albo korpus Warszawski, albo jeden z korpusów Warré). Mateusz
Z tym wielkopolskim pomyłka. Ja czesto się mylę mówiąc wilelkopolski zamiast warszawski. To jest warszawski poszerzany. To na dole to podkarmiaczka według książki tylko zamiast konstikcji na syrop wstawiam mały słoiczek z podkarmiaczką słoikową. Siatka metalowa jest na krawędzi otulona taką tasmą klejącą przypominającą plaster opateunkowy. Jest z niej zrobiona taka lamówka właśnie po to żeby pszczoły się nie pokaleczyły. Zrobiłam tak bo w książce jest napisane żeby zawsze pamiętać o zmniejszeniu wylotka na czas karmienia. A z siatki bo nie chciałam ograniczać wentylacji. Od góry jak to w ulu warszawskim są ramki poprzetykane beleczkami odstępnikowymi więc jest tam względnie szczelnie. Wydaje mi się że mogą te beleczki utrudniać swobodny przepływ wilgoci w poduszkę więc nie chciałam zbytnio dodatkowo utrudniać wlotu powietrza wylotkiem. Pszczoły są kraińskie chyba. Mogę coś pomylić. Mogę spytać czemu pszczoły mogą zatruć się przez to że syrop miodowy wezmą jako pokarm? Miód kupuję od lat u tego samego pszczelarza i nigdy nic podejrzanego w żadnym słoiku nie spotkałam. Ojciec Warre dużo pisze o tym że najlepiej karmić miodem a nie cukrem. Bardzo chciała bym przenieść je do zimy na ich własne plastry w korpusach warre.
Pomijając słuszność dokarmiania i pomyłkę nazw korpusów. Radzisz dać im warre na górę?? Co z tym dolnym warre? Jego zabrać i dać na górze? Mój pszczarz też mówił że on by im postawił na górę ale mówił też że na warre się nie zna i go nie słuchać. A
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Dzięki za wyjaśnienia. Podkarmiaczka - no tak, mogłem się tego domyśleć. Ja stawiam ją na wierzch (tj pod poduszką), żeby uniknąć grabieży, ale opat zaiste sugeruje dolne położenie jako naturalniejsze. Co do miodu, to oczywiście jest to bardzo dobry pokarm dla pszczół, ale w "syropie miodowym" bywa nie tylko miód. Z reguły są w nim też jakieś dodatki smakowe (typu imbir, cytryna itp), no i woda. Rozwodniony miód jest ok jeśli zostanie spożyty w krótkim czasie. Jeśli natomiast będzie przechowany kilka tygodni lub miesięcy, to istnieje niezerowe ryzyko fermentacji (nawet jeśli teoretycznie pszczoły powinny próbować osuszyć ten syrop przed jego zasklepieniem). Ich własny, nieprzetworzony i nieruszany miód jest najlepszym pożywieniem - dlatego uważam, że póki go mają to podsuwanie im czegokolwiek innego mija się z celem. Co do przeprowadzki - po mojemu przy tak dużej rodzinie warto spróbować dać im dwa korpusy na wierzch a ten dolny usunąć. Mamy połowę czerwca, to ostatni gwizdek na takie eksperymenty, niemniej istnieje spora szansa że przy sprzyjającej pogodzie uda im się zabudować chociaż jeden korpus (a może i dwa, przy naprawdę dobrych warunkach). Ryzykujesz niewiele: najwyżej okaże się, że jednak będziesz musiała zimować z tym ulem-hybrydą, ale zostawiając jak jest taka zimowla jest nieuchronna bo przy tak ogromnym ulu nie widzę szans by pszczoły zeszły. Alternatywa to przegnać je siłą do nowego ula i zabrać korpus Warszawski, ale ja bym tego nie robił bo to już mocno ryzykowna impreza. Mateusz
Syrop miodowy sama zrobiłam. Tak jak ojciec Warre pisze. 3 czesci miodu i 1 część przegotowanej wody. Zrobilam i nie przechowywalam. Napisz czy dobrze domyslam się że ma to działać tak że pszoly bedą chcialy na górę nosić miód i przez to będą tam budować plastry. Czy myślisz że napewno dać im od razu dwa korpusy?? Bo gdyby miały tak zimiwac to powinny mieć raczej ten górny korpus warre cały zabudowany i napełniony miodem, żeby nie było odstepu między plastrami w warre a ramkami pod nimi. Ile musiały by mieć zbudowane plastrów żeby móc na górę przegonić matkę i dać nad warszawski kratę odgrodową żeby tam nie wróciła a pszczoły mogły do niej dołączać?
A jeszcze mam pomysł może mój pszczelarz sprzeda mi puste plastry. I przyczepię je do snóz?? Będą miały szybciej. Co myślisz o tym?
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Doczepianie plastrów działa, tak. Jednym ze sposobów na przeniesienie rodziny jest zresztą wycięcie istniejących plastrów z ramek i mocowanie ich do snóz na gumkach albo nitkach. To jednak sposób którego nie polecam początkującemu, bo wycinanie ramek z czerwiem nie jest ani przyjemne, ani oczywiste, i wymaga pewnej dozy sprawności aby operacja nie trwała zbyt długo, nie rozwścieczyła rodziny i nie zwołała sąsiednich pszczół na grabież. Z pustymi plastrami nigdy nie próbowałem. Być może jest to dobry sposób, a na pewno dużo łatwiejszy. W kontekście syropu miodowego - sądziłem, że to jakiś gotowy produkt handlowy. Skoro to samodzielna mieszanka zawierająca wyłącznie miód i czystą wodę, to ryzyko skażenia jest niewielkie. W kwestii przechowywania, to nie chodzi o przechowywanie u siebie w lodówce, tylko o to że pszczoły, które posiadają własne zapasy, potencjalnie wrzucą syrop do komórek i będą go tak trzymać do zimy. Przy czym 100g dla całej dużej rodziny to tyle co nic, więc nie ma stresu. Moja sugestia z dwoma korpusami wynika stąd, że przy obecnych temperaturach nie ma ryzyka wyziębienia czerwiu, a danie dwóch korpusów pozwoli po prostu nie przeszkadzać pszczołom przez dłuższy czas. A po miesiącu zerknąć pod dolny korpus (tj. ten stojący na ulu Warszawskim) by oszacować sytuację i dokonać stosownych dalszych kroków. Nie mówię, że to jakiś uniwersalnie optymalny sposób, po prostu ja bym tak zrobił. Z reguły w takich sytuacjach daje się tzw. "drabinki", tj. zabudowaną ramkę albo plaster na środku korpusu, aby ułatwić pszczołom wchodzenie, no ale Ty niczego takiego nie masz więc pszczoły będą musiały zadowolić się wspinaczką po ściankach. Po miesiącu się okaże, czy trzeba wrócić do pierwotnej sytuacji, czy można zostawić jeden górny korpus, czy też można wręcz usunąć cały ul Warszawski. To nieprzewidywalna sprawa, bo zależna w dużej mierze od pogody, siły rodziny, nastroju pszczół, ilości pożytków, wieku matki, itp... Można też dać tylko jeden korpus na górę, ale wtedy kontrola musi być częstsza i więcej przeszkadzamy pszczołom, a zalet (przy letnich temperaturach) nie widzę. Co do zasady, to słusznie podejrzewasz, że chodzi o danie pszczołom miejsca na górze by chciały tam składać zapasy. Tak, jak to ma miejsce przy normalnych nadstawkach. Mateusz
Ok. Czyli tak zrobię że jak zdobędę puste plastry to otrzymają korpusy z takimi oto. Ile sie da tyle snóz będzie je mieć. A jak nie to dam im ba razie jeden ze snozami przygotowanymi tak jak Warre zaleca. Dziękuję za pomoc! Czy to się uda czy nie Twoje wsparcie zasługuje na jakieś odwdzieczenie;)
042ba8b036037a77 f72a054bc8677040 afe0604109fb3095 b8f1eb61311ea571 b0b1cfe1da4c94fd 86e8a518737a5962 1b3fe9b5a67835fd 7c7487fe98a2bb4e
Na razie pracuję na dwóch krainkach melissach. jeśli będzie ktoś zainteresowany mogę wrzucić rozpakowanie rodziny z transportu. Niestety nie mogę wcelować w odpowiednią wielkość ramki, szkoda, że nie znalazłem gotowych warrego. Z racji popożytkowej chcę im dać maksymalnie dużo wosku ,a dopiero od przyszłego roku sukcesywnie wycofywać ramkowe korpusy.
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
PedroHumberto - co to za rodziny, tzn. w jakiej formie je nabyłeś i w jakim są obecnie stanie? Z tymi ramkami ostrożnie, bo jeśli Twój ul jest bezramkowcem (30x21) to zapełnienie go ramkami znacząco zmniejszy powierzchnię plastrów (o ponad 20%), jednocześnie powiększając przestrzeń do ogrzania zimą i wymuszając przewymiarowane komórki... To przekłada się na korzystniejsze warunki dla dręcza i trudniejszą zimowlę dla pszczół. Wydaje mi się, że warto spróbować by zabudowały chociaż jeden korpus (ten górny, najważniejszy zimą), a jeśli nie dadzą rady do jesieni to widać rodziny słabiutkie, wówczas i tak lepiej będzie je połączyć na zimę. Mateusz
PedroHumberto jeżeli to nie problem to ja poproszę Twój film. Chętnie zobaczę jak masz to rozwiązane😉
042ba8b036037a77 f72a054bc8677040 afe0604109fb3095 b8f1eb61311ea571 b0b1cfe1da4c94fd 86e8a518737a5962 1b3fe9b5a67835fd 7c7487fe98a2bb4e
nic ciekawego;) dałem swoje ule pod zsyp i podanie matki, plastry zbudowane mam na wszystkich snozach. pytanie czy dadzą radę pociągnąć pełny korpus dodany stąd pomysł ramek. i tak startery daje z węzy. Film nudny i długi;) oscara nie będzie. dodam jeszcze, ze to pierwszy kontakt z pszczołami więc widzę ile pustych ruchó wykonuję.. https://youtu.be/x3oniSzoICs odbieram jeszcze trzy takie same jak już "będą pewne" i może trzy buckfasty
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Widać w Twoich ruchach nadzwyczajną ostrożność. :) Ule bardzo piękne, niemal identyczne do moich (włącznie z betonowymi daszkami). Martwią mnie trzy rzeczy: - obecność ramek w ulu który, jak mi się wydaje, nie jest do tego zwymiarowany - niedostateczna wentylacja poduszki - luźno ruszające się snozy (ramki) Poza tymi rzeczami sprawa wygląda obiecująco, przy czym te pomarańczowe pasy wydają mi się całkiem zbędne (wiatr nie ruszy betonowej kostki, a jeśli jaki duży zwierz będzie zainteresowany to sobie te pasy bez problemu przegryzie - już to przerabiałem). Widzę, że pszczelarstwo rozpoczynasz od razu w masowych ilościach. Ambitnie! Czy kryje się za tym jakaś handlowa perspektywa? Mateusz
042ba8b036037a77 f72a054bc8677040 afe0604109fb3095 b8f1eb61311ea571 b0b1cfe1da4c94fd 86e8a518737a5962 1b3fe9b5a67835fd 7c7487fe98a2bb4e
ramki oglądane dzisiaj jeśli nie będą ruszone to podmienię, to nie by dobry pomysł. Akurat miałem wziętą poduszkę z gotowego ula z innym daszkiem stąd duże dopasowanie, już o tym myślałem. najprościej podłożyć jakieś dystanse z deseczek. zabezpieczenia są na zasadzie szelek do paska - moja nadgorliwość. mam owczarka podhalańskiego.... codo ilości, nie mam zacięcia handlowego ale to wyjdzie w przyszłym sezonie; nie potrafię po prostu zaczynać od standardu typu jeden ul na początek pozdrawiam
042ba8b036037a77 f72a054bc8677040 afe0604109fb3095 b8f1eb61311ea571 b0b1cfe1da4c94fd 86e8a518737a5962 1b3fe9b5a67835fd 7c7487fe98a2bb4e
Krainki w liczbie 5 mam naprawdę mocne, natomiast buckfasty (3) dostałem w mini plusach styropianowych. dopiąłem ramki hoffmanowskie do snóz i nie kombinowałem z wkładaniem korpusu w korpus. Na razie wszystko wygląda w porządku, sprawdzam pobieranie ciasta. mogę wrzucić jakieś krótkie filmiki z buckfastami i z ostatnią krainką. Czekam aż się wygryzie pszczoła w buckfastach, żeby zobaczyć czy sobie poradzą (panu od którego brałem te miniodkłady dwa miniplusy z odkładami stare rodziny zszabrowały i wytłukły). Myślę jeszcze o dwóch rodzinach ale zastanawiam się czy nie kupić rodzin z ulami do zimowania (ponoć są tańsze) a na wiosnę przeniosę je do popularnych. chętnie skorzystam z Waszych opinii w tym temacie
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Kilka szybkich komentarzy: Buckfasty w Warré to wg mnie słaby pomysł. To są pszczoły produkcyjne. Budują szybko i tworzą rozległe rodziny, w Warré będzie im ciasno i mogą się wyrajać, no chyba że postawisz im wieżowce. Ponadto, z racji swojej dynamiki te pszczoły często wymagają dokarmiania zimą. O krainkach nic nie wiem, słyszałem że są skore do grabieży na słabszych rodzinach ale nie wiem ile w tym prawdy. Wydaje mi się, że najlepszym wyborem w Warré jest nasza rodzima Mellifera Mellifica zwana pszczołą środkowo europejską. Bo oszczędna, ostrożna w rozwoju, dobrze znosi długie zimy i jest odporna na różne pszczele bolączki. Te pszczoły "do zimowania" to jak rozumiem tegoroczne rójki. Takie rodziny są tańsze bo są słabe i prawdopodobieństwo przeżycia zimy jest niższe niż w przypadku rozwiniętej, doświadczonej rodziny. Czy to się opłaca, to już każdy musi sobie policzyć. Mateusz
ed452f4266dc2989 82bedf1cd8a36abb 1292e000c9290915 71f487edd443ede0 ac82b55291b42bd1 9a677a38a5acb19d be8a5370f2f369a0 3a9b5277f0a7edf5
A ktoś, coś na temat tej rasy Mellifera? Ma ktoś jakieś sprawdzone miejsca zakupu matek albo odkładów?
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Mellifera Mellifica to nasza rodzima pszczoła, żyjąca naturalnie na terenach Europy środkowej. Ma zwartą budowę, długie owłosienie i relatywnie krótki język. Dobrze broni ula przed obcymi, bez trudu odpiera nawet ataki os. Potrafi latać nawet w niskiej temperaturze i jest nader oszczędna. Na wiosnę rozwija się bardzo ostrożnie, by nie ryzykować zagłady rodziny w razie nawrotu zimy. To również jedyny gatunek pszczoły który toleruje obecność dwóch matek w ulu. Regułą u pszczół jest wyrojenie rodziny, po czym pozostałe pszczoły muszą wyhodować sobie nową matkę, licząc się z ryzykiem niepowodzenia co skazałoby rodzinę na wymarcie. U Mellifera Mellifica proces ten jest nieco przesunięty: stara matka pozwala młodej królowej na wyklucie się i czeka aż ta zacznie wytwarzać feromony, co jest znakiem dla starej matki do opuszczenia ula (samotnie jeśli stara matka jest niedołężna, lub z częścią rodziny jeśli jest jeszcze zdolna odtworzyć nowy rój). Te wszystkie cechy Mellifera Mellifica wypracowała drogą ewolucji na przestrzeni kilkudziesięciu tysięcy lat, dostosowując się do naszych warunków. Dlatego - z ewolucyjnego punktu widzenia - jest najlepszym możliwym wyborem pszczoły. Pszczelarze są niestety innego zdania, z tej prostej przyczyny iż oszczędność energetyczna tej pszczoły wiąże się z niską produkcją miodu. To wiąże się z dwoma problemami: pszczelarze intensywnie wprowadzają do pasiek gatunki niedostosowane do naszych warunków (włoszki, buckfasty, itp) intensywnie je dokarmiając, co prowadzi do wyparcia Mellifera Mellifica oraz jej rozmycia. Dziś trudno jest znaleźć stuprocentowo "czystą" Mellifera Mellifica. Ja staram się takie trzymać, ale bez złudzeń - wiem, że to co mam to tak czy inaczej mieszańce które nabrały genów z okolicznych, sztucznych pasiek. Drugim problemem jest to, że takiej pszczoły nie da się kupić, bo mało kto się nią interesuje. Można co najwyżej szukać u dawnych, tradycyjnych pszczelarzy licząc, że ich rodziny nie zostały zanadto rozmyte. Resztki właściwej pszczoły środkowo europejskiej zachowały się obecnie już tylko w Polsce i Francji. W Polsce istnieje zresztą rezerwat tej pszczoły w puszczy kampinoskiej (gdzie szumnie nazywa się ją "Pszczołą Kampinoską"). Mateusz
042ba8b036037a77 f72a054bc8677040 afe0604109fb3095 b8f1eb61311ea571 b0b1cfe1da4c94fd 86e8a518737a5962 1b3fe9b5a67835fd 7c7487fe98a2bb4e
co do produkcji miodu to kwestia dyskusyjna, jeśli nie liczy się na tony miodu (czyli nie stosuje się ula popularnego) to mniejsza ilość z rodziny nie przeszkadza, gorszym czynnikiem jest towarzyskość pszczoły środkowo europejskiej tzn. wita cię przy ogrodzeniu i odprowadza do domu:) sąsiad ma takie... moje wykurzają się jak się je traktuje miotełka a palcem można je delikatnie przesuwać. BTW, minus mojej lokalizacji jest taki, że ma gdzieś w okolicy ul z takimi 6 cm pszczołami i będę musiał porozkładać pułapki z piwem bo te pszczoły są bardzo bardzo towarzyskie
Witam. Ważne pytania mam.. do Mateusza choć inni jak mają pomysł niech też się wypowiedzą. Przypomnę. Mam nad korpusem ramkowym postawiony korpus Warre z węzą przy snozach. Pszczoły budują w nim plastry. Na jakim etapie jego zabydowy możnaby pszczołom dołożyć kolejny?? Dołożyć go całkiem na górę?? Czy między ten oto zabudowywany Warre a ramkowy (to wydaje mi się źle..) Czy po dołożeniu drugiego korpusu zabrać wtedy ten który jest pod ramkami (wysokość)? Ostatnio w nim nie było nic zbudowane. On ma tylko paski startowe. Kiedy można wygonić matkę na górę?? Chodzi mi tutaj o to ile muszą mieć zbudowane w korpusach warre. No i ostatni techniczny aspekt. Jak najprościej tę matkę przemieścić (po czym oczywiście dać kratę odgrodową żeby nie wróciła na ramki) Bo zabranie ramek myślę zostawić na sam koniec. Obecnie w promieniu kilometra może trochę więcej pszczoły mają grykę i pole słonecznika który właśnie zaczyna kwitnąć więc chyba głodne nie są i mają co robić.
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Na jakim etapie? Hmm... Przypomnę, że z mojej strony sugerowałem trzy tygodnie temu wstawienie dwóch korpusów na wierzch od razu. :-) W sezonie letnim to żaden problem bo ryzyko wyziębienia czerwia jest zerowe, a przynajmniej pszczoły mogą działać pełną parą jeśli tylko mają na to ochotę, no i nie ryzykowałabyś zostania na zimę z niedokończonym górnym korpusem... a ten jest przecież najważniejszy. Dostaw drugi korpus teraz. Warto sprawdzić, czy w obecnym (górnym) korpusie jest czerw. Jeśli tak, to znaczy że gniazdo zaczęło już się przesuwać ku górze. W takiej sytuacji nowy postaw na sam wierzch żeby nie rozdzielać gniazda. Jeśli natomiast masz pewność, że w Twoim górnym korpusie nie ma czerwia, to warto wstawić nowy korpus pod ten istniejący. W ten sposób wiesz, że górny korpus masz na 100% sprawny do zimowli. Z tym przenoszeniem matki to lepiej poczekać. Może się okazać, że w ogóle nie będzie potrzeby jej przenoszenia. Jeśli rodzina buduje intensywnie, to znaczy że potrzebuje miejsca do rozwoju. Przy dwóch zabudowanych górnych korpusach matka powinna sama się przenieść, a ramki w ulu warszawskim powinny opustoszeć bo pszczoły przeniosą niezasklepiony miód do góry. Mateusz
Wiem że sugerowałeś ale jednak jakoś tak nie zrobiłam. Wydało mi się to za dużą rewolucją. Uznałam że może jednak dam się im oswoić. Czerwiu nie ma na bank. Jak zaglądałam w piątek to były tam pszczoły ale nie jakoś bardzo dużo. One tam na razie budują tak to wygląda. To moja ocena i choć nie mam doświadczenia to w tej kwesti myślę że dobrze to oceniłam. No i zapasów też tam jeszcze nie mają. Nie wyglądało aby miały. W najbiższy dzień ładnej pogody dostawię więc drugi korpus z wezą i jeszcze raz przyjrzę się czy jest tam czerw;). Myślę że węza wiele tu pomogła:) I wydaje mi się że one zdąrzą bez problemu do zimy zrobić sobie dwa korpusy skoro tak im to idzie. W 2tyg zrobiły na tej węzie ok połowę plastrów to jestem dobrej myśli:)
A ku ścisłości to one wcześniej miały też 2 tyg korpus warre na górze ale tylko z paskami startowymi i nie zrobiły w nim nic. Dopiero jak im go zamieniailam na korpus z węza to ruszyły. A poza tym mam wrażenie że człowiek naprawdę popsuł pszczoły. Idą na łatwiznę. Mam najróżniejsze kwity przy domu i to takie o których się mówi że miododajne a je spośród nich interesuje tylko ogórecznik i oregano. Oczywiscie też to co sieje się pszczołom, facelia, gryka, gorczyca, po tam latają. Na razie rozróżniam je bo są żółte. Ciekwi mnie czy będąc u mnie kolejne lata bardziej zainteresują się resztą kwiatów. Gdy patrzę na trzmiele to wydają mi się mniej wybiórcze. One są naprawdę na wszystkim.
Jeszce jedno pytanie żółtodzioba. Jeżeli dostawiam im korpus na górę to w ogóle je dymić?? Czy tylko mieć podkurzacz tak na wszelki wypadek?? Jak robiłam poprzednie manewry z korpusem to użyłam dymu tylko trochę po podniesieniu daszka żeby zeszły troszkę na dół i nie tłoczyły mi się na górze ramek, mogłam bez problemu postawić korpus. Za pierwszym razem było ok a za drugim przy zamianie tego z samą snozą na ten z węzą dużo pszczół wyszło mi przed wylotek. Nie wiem czy wiatr za bardzo dał ten dym do środka?? Coś chyba zrobiłam nie tak. Jak powinnam??? Agresywne nie były. Weszły spowrotem w jakieś 10-15minut.
Witam ponownie! Ważne pytanie mam. Moje pszczoły jednak nie zbudują plastrów do zimy, tak to wygląda. Poziom odbudowy plastrów nie zmienił sie od 2 tyg. No może ta większa rodzina coś tam zrobiła ale to i tak za mało. I teraz pytanie: czy dać sobie spokój z przeniesieniem ich do Warre na zimę i niech zimują na ramkach? Czy... kupic plastry suszu i oba korpusy wyposażyć w taki susz?? Ktos potrafi mi powiedzieć czy jeżeli w tym tygodniu dostały by one takie korpusy to zasiedlą je prawidłowo i wyposażą w miód i pyłek??? Tu ten pyłek mnie bardzo intryguje ponieważ o ile miód czy syrop jestem im w stanie podać to pyłek jak?? W wersji pierwszej i tak skłaniam się ku temu aby na dole miały korpus warre. W wersji drugiej pomijam kwestię mojej pracy i kosztów bo i tak poniosłam je mniejsze niż zakładając typową ramkową pasieke z wirówką do miodu. Proszę o jakieś wypowiedzi. Mój pszczelarz twierdzi że jego zdaniem lepiej odpuścić i według niego z powodzeniem mogą w tym moim warszawskim korpusie zimować oczywiście po ociepleniu i sprawdzeniu zapasów. Co będzie jak dam im pełne suszu korpusy on mówi że nie wie.
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Hey, To, że pszczoły nie wybudowały dwóch pełnych korpusów nie jest tragedią, wiele uli Warré zimuje na pojedynczym korpusie i przechodzi zimę bez szwanku. O zapasach do zimowli pisałem ostatnio w wątku obok, podaję więc linka by nie przepisywać: https://ulwarre.pl/forum/?thread=1657963439#1658157452 Teoretycznie, przy jednym korpusie pszczoły powinny mieć te 12 kg zapasów na zimę. W praktyce różnie bywa i z reguły przy takich niekompletnych ulikach należy liczyć się z dokarmianiem. W pomysł z suszem nie wierzę. Gdyby pszczoły miały możliwość rozwoju lub składowania kolejnych zapasów, to by sobie te plastry po prostu wybudowały. Jest koniec lipca, jesteśmy już po sezonie i pożytki nie starczają nawet do tego, by wykarmić rodzinę na bieżąco - dlatego rodzina pszczela będzie się już tylko zmniejszać, aż osiągnie swój rozmiar zimowy. Twój pszczelarz jest pragmatykiem i sugeruje to, z czym ma doświadczenie, jego rada nie jest zła. Zimowanie ula Warré na niepełnych dwóch korpusach też nie jest złym pomysłem pod warunkiem, że górny korpus jest w 100% wybudowany i zapełniony. W obu przypadkach rodzina będzie wymagała dozoru podczas zimy i być może dokarmienia. Inna opcja to połączenie dwóch słabych rodzin, wszak często lepiej mieć jedną silną rodzinę na zimę niż dwie słabe, a na wiosnę zawsze można je z powrotem podzielić (tutaj niejako wymieniamy podwyższone ryzyko zimowli na ryzyko związane z samą operacją połączenia dwóch rodzin, podczas której może się zdarzyć, że obie matki zginą). Masz trzy możliwości. Żadna z nich nie jest zła, i żadna nie jest pozbawiona wad czy ryzyka. Jeśli o mnie chodzi, to ja w takich wypadkach zimuję na toczku w niepełnych korpusach... licząc się z tym, że jak czegoś nie dopatrzę albo jak zima będzie za ostra lub za ciepła to stracę część rodzin. Ale ja wariat jestem i jak już kiedyś pisałem - żaden ze mnie autorytet. :) Mateusz
Łączyć rodziny to nie...mniejsza nie jest tak mała żeby ją łączyć z tą drugą dużą Tak mi się wydaje. Skoro rodziny będą się już tylko zmniejszać to nie będą też budować znaczacych ilości, dobrze myślę?. Na takim korpusie jak teraz one maja (bo drugi to prawie sama węza) nie ma nawet jak schować tych zapasów... A żeby je zimować na warre dobrze by było żeby ten górny korpus miał pełne plastry miodu. Skoro ich nie wybudują to mogę je podać. Więc stąd mój pomysł na susz. Tylko też nie bardzo wiem jak nakłonić je do ulokowania zapasów w warre skoro cały czas mają czerw w lubią mieć pokarm dla niego blisko. Nie mam pojęcia jakie czynności robić w jakich terminach. A zimowanie na niewpelni zabudowanych korpusach nie wyobrażam sobie jakoś. Z drugiej strony czy dalej eksperymentować czy naprawdę już dać spokój i niech siedzą w ramkach na zimę... Możesz mi napisać więcej szczegółów o zimowaniu na toczku w niepełnych korpusach? Jak one wyglądają te plastry? Jak Ty wtedy ich dogladasz i karmisz?
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
W kwestii budowania, to jest już po ptakach - w sierpniu nie widzę szans na jakiekolwiek nowe plastry, bo i pożytki się skończyły. Zostały ew. jeżyny, osty a potem bluszcz, ale to im co najwyżej pozwoli uzupełnić ubytki z deszczowych dni. W poprzedniej wiadomości zakładałem, że masz chociaż jeden w pełni wybudowany i wypełniony korpus Warre (górny). Teraz jak czytam to rozumiem że nawet tego nie ma? No to w takiej sytuacji ja bym nie kombinował, tylko zostawił je w ulu Warszawskim na zimę, a przeprowadzkę wykonał w maju. Bez pełnego górnego korpusu szanse zimowli są zerowe, a sierpień to nie czas na eksperymenty, rodziny powinny być już w pełni zorganizowane i powoli przygotowywać się do wychowu pszczoły zimowej. Pisząc o zimowli niepełnych uli miałem na myśli ule, które mają tylko jeden pełny korpus, a drugi (dolny) tylko z zaczątkami plastrów lub wręcz bez plastrów. Takie ule mogą zimować, ja zaglądam do nich tylko raz, w jakiś cieplejszy grudniowy dzień i dokarmiam ciastem lub miodem jeśli widzę, że gniazdo przesunęło się niebezpiecznie pod sufit. A wracając do twoich uli - mogłabyś podać w kilku krótkich punktach jak wygląda ich historia? Tzn. kiedy je sprowadziłaś, kiedy i co wykonałaś i w jakim są obecnie stanie? Przyznam, że nie robiłem notatek na bieżąco, a taki streszczony opis może być ciekawą wskazówką dla innych początkujących. Mateusz
Dobrze rozumiesz nie mam nawet jednego korpusu. Liczyłam że się uda ale gdy dziś odkryłam że od ostatniego zagladania nic nie przybyło pogrzebałam swoje nadzieje. Skoro wstawienie korpusu z suszem według Ciebie nic nie da to nie będę na wlasną rękę kombinować. Jak skończę z ogórkami to opiszę z datami co i jak robiłam.
Więc tak: oba ule dostałam po akacjii, była lipa i facelia. Gryka i słonecznik dalej sa ale była i jest susza (dopiero dzis gdy to piszę sensownie pada deszcz). Można powiedzieć że ich nie karmiłam, dostały może z 4 razy w brzydką pogodę ok 100-150gram syropu miodowego. Ul "większy", pierwszy, przywieziony 11 czerwca, krainka linia S na 6 ramkach warszawskich poszerzanych, matka zeszłoroczna, Ul "mniejszy", na 5 ramek tez WP, jako drugi przywieziony dwa tygodnie później bo matka młoda i pszczelarz chciał mieć pewność że czerwi prawidłowo, krainka Sklenar. oba ule miały pod korpusem warszawskim korpus warre z paskami startowymi. Ul "większy" 15czerwca dostaje górny korpus warre z paskami startowymi i nie robi w nim nic, 28albo 29 czerwca zamieniam mu korpus z paskami startowymi na taki z węzą i dwoma plastrami suszu, po ok dwóch tygodniach (12-13lipca) podglądam i stwierdzam że pszczoły odbudowały i oczyściły plastry suszu i odbudowały na wezie komórki ok do połowy, daje im drugi korpus warre z węzą a zabieram dolny warre, 30 lipca podglądam i widze że nic nie dobudowały nowego w korpusach warre. Ul "mniejszy" dostał od razu korpus warre z węzą, w tym czasie co "większemu" zamieniałam (28-29czerwca) i zbudował w nim mniej niż "większa" rodzina. 30lipca też stwierdzam że przez ostatnie 2 tyg nic nowego nie zbudowały. Obecnie zabrałam im te korpusy warre dołożone jako drugie bo taki układ uznałam za zupełnie niepotrzebny. Mają więc korpus warszawski a nad nim warre z troche odbudowana węzą i sobie tam siedzą i nie wiem co dalej z nimi zrobić. Czy zostawić im jeszcze korpus warre na górze niech sobie tam tworzą co chcą (niczego tam na razie nie składują) czy zabrać od razu. Poza tym na razie nie grzebałam w ramkach ale to co teraz widzę od góry wygląda mi tak jakby większa rodzina miała naprawdę mało miodu (w środkowych ramkach nie widać poszycia na komórkach) a "mniejsza" rodzina ma na wszystkich ramkach widoczne poszyte komórki. Nie chcę za wiele gdybać na d rozlanym mlekiem ale jeżeli ma to być nauka dla kogoś kto też chciałby próbować pszczelarzenia w warre to moja metoda nie jest dobra. może gdyby te pszczoły były na jakichś małych rameczkach typu nadstawka i pod spodem miały korpus warre to może by do niego przeszły ale przyu dużych ramkach nic z tego nie wyszło. No niestety tak wyszło że ja wcześniej nie wpadłam (ani mój pszczelarz) na pomysł wyręczenia pszczół i wprawienia suszu w snozy warre. lub chociaż węzy. Można było w tak przygotowane korpusy zsypać pszczoły. Myślę co by było gdybym teraz (początek sierpnia) dała im na górę korpus z suszem na wszystkich snozach. Nie wiem jednak jak by to przeprowadzic żeby one w tym korpusie złożyły zapasy skoro maja tyle miejsca w ramkach. Gdyby tak się stało że by jednak złożyły zapasy w suszu ode mnie można by im dodać kolejny korpus z suszem i przepędzic je do niego gdy juz nie będą mieć czerwiu jesienią. Co jednak z pyłkiem, ustaliłam że pszczoły moga przenieść miód ale pyłku nie przenosszą (gdy np po miodobraniu daje się im plastry do osuszenia a jest w nich pyłek to zostawiają go). To by był dalszy eksperyment. Nie wiem czy go podejmować.
Mateuszu...czytam teraz jeszcze raz. Warre pisze o przygotowaniu do zimy i miodobraniu. Jest to przełom sierpień/wrzesień. (A ja mam początek suerpnia) Pisze o sytuacji gdy pszczelarz ma odbudowane korpusy i gdy ich nie ma i o uzupełnianiu zapasów zimowych karmieniem w dużych dawkach. (Gdy kupię plastry suszu chyba moge uznać że mam odbudowane plastry??) Może jednak ma sens podać teraz na początku sierpnia korpus z wprawionym suszem i pokarm a gdy pszczoly zaczną w nim magazynować dodać drugi i jednocześnie przegonić pszczoły z matką wstawiając kratę odgrodową. Po wygryzieniu czerwiu zabrać korpus ramkowy i jeszcze ewentualnie uzupełnić zapasy z ramek. Czyli prościej: Dam im korpus z syszem przy snozach i jeżeli takowego korpusu dalej nie wykorzystają to go dam na dół na zimę i tyle a jak wykorzystają i zaczną w nim układać zapasy to na zimę dostaną kokejny korpus suszu i tyle pokarmu aby ten górny miał go wystarczającą jego ilość. Wiem że Cię męczę...;)
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Dzięki za streszczenie, to dużo rozjaśnia. Dostrzegam dwa problemy: po pierwsze mówimy o pszczołach z odkładu, czyli rodzinie która była już wysilona jednym przesiedleniem w tym roku. Po drugie, i to chyba najistotniejsze, twoje próby rozpoczęły się bardzo późno. U mnie po 15 czerwca tempo budowania plastrów drastycznie spada, a w lipcu to już w ogóle nic się nie dzieje. Niespecjalnie miałaś w tej kwestii wybór, a spróbować zawsze warto bo w zależności od pogody, regionu itd zdarzają się niespodzianki, ale Twój wynik nie jest szczególnie zaskakujący. Ja na Twoim miejscu schowałbym korpusy Warre na strych i zimował w tych ulach WP które masz, a do przesiadki do Warré wrócił pod koniec kwietnia. To opcja która wydaje mi się najłatwiejsza i zarazem najbezpieczniejsza. To, co opisujesz z korpusem suszu, ma sporą szansę zadziałać - i właściwie po co się ograniczać - możesz dać od razu dwa, jeśli je masz... Do pszczoły zimowej zostało jeszcze kilka tygodni, więc czemu nie. Pytanie czy warto inwestować w susz i rzeźbić plastry tylko po to, żeby zimować w Warré? To jednak dodatkowy koszt, no i sporo zachodu, a przecież w Warré powinno być odwrotnie - tanio i bez wysiłku. :) Mateusz
Wiesz, tanio będzie dalej a teraz chcę jakoś zacząć:) I tak nie ponoszę takich kosztów jak gdybym kupowała dwa ule ramkowe. Że późno, jakoś nie potrafilam wywrzeć presji na moim pszczelarzu i nie chciałam mu się wtracać bo guzik się na tym znam. Też w ogóle mogłam naciskać żeby robił odklad od razu w warre ale jakoś brakło mi odwagi. Po kolejne mogłam od razu dać pszczołom korpusy z suszem (bo późno i po pozytkach głównych) ale nie wpadłam wtedy na to. Trudno. A wolała bym mieć je na zimę w warre bo obawiam się o to że źle oszacuję ich przygotowanie do zimy. Musiała bym dobrze oszacować wagę korpysu, ramek, pszczół i zapasow. W warre wydaje mi się to proste. I po następne wiosną już by to szło wszystko jak powinno iść w ulu ludowym. Jeszcze jedna rzecz nad którą rozmyślam od rana. Jak skłonić je do pracy w warre skoro mają niewiele mniej miejsca w ramkach niż w dwu korpusach warre. One po prostu nadstawek warre nie potrzebują. Tak myślę czy może od razu umieścić matkę w te korpusy z suszem jeżeli się na to zdecyduję?? Czy krata odrodowa windurowa napewno jest w tej sytuacji bezpieczna? Dużo pszczół będzie przez nią dużo razy przechodzić doglądając matki i przenosząc zapasy i jeszcze wychowując poniżej czerw. Czy napewno matka nie uszkodzi się gdyby chciała przejść przez kratę. Gdzie wtedy matka zacznie czerwić jak już zacznie po tej preprowadzce.
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Wydaje mi się, że krata odgrodowa jest w tej sytuacji i o tej porze zbędna. Motywatorem do przejścia wyżej będzie głównie nocna temperatura i zbliżającą się jesień. Myślę, że jeśli naprawdę chcesz spróbowac przenieść je trybem "last minute" do Warre, to lepiej pozostawić im jakikolwiek wybór. Jeśli mimo cieplejszej temperatury na piętrze i dostępności suszu nie zechcą tam się przenieść, to nie ma sensu ich zmuszać na siłę. Przy czym przy takich warunkach, jakie opisujesz, to nie za bardzo widzę dlaczego mogłyby nie chcieć. Mateusz
Choćby dlatego że mają w ramkach miód a matki ponoć nie chcą przechodzić ponad miód. Teraz nie wiem ile go mają ale patrząc od góry po podniesieniu korpusu warre widać poszyty miód wiec jest. Myślę że może dobrze by było dać im najpierw jeden korpus a gdy złożą w nim jakieś zapasy dodać drugi i odsklepic miód na ramkach i wtedy chyba powinny przenieść miód z ramek na górę a matka może przejdzie. Zastanawia mnie jeszcze czy jeżeli nie przeniosę matki od razu czy one złożą dostateczną ilość pyłku w korpusach warre bo przecież składają go blisko czerwiu. Matka będzie jeszcze czerwic przecież.
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Z tym nieprzechodzeniem matki ponad miód to Warré o tym zaiste wspomina... Ale gdyby to była jakaś uniwersalna prawda, to nikt nie stosowałby krat odgrodowych. Zdarzyło mi się w przeszłości dodawać korpusy Warré na wierzch i matka nie miała problemu żeby tam czerwić już na drugi dzień. Z pszczołami nigdy nic nie wiadomo. Dołożenie jednego korpusu przypomina mi Twoje wcześniejsze podejście. Ja nie bawiłbym się w takie ceregiele, tylko jeśli już dostawiać, to od razu dwa i niech się dzieje wola nieba. Im wyższy "komin", tym większą pszczoły będą miały motywację żeby przenieść się do góry. Ale tak czy siak - jak pisałem wcześniej - ja o tak późnej porze w sezonie niczego już nie robię, wolę dać im spokój żeby mogły się zawekować na zimę, co najwyżej podaję trochę syropu z początkiem września w szczególnych przypadkach. Mateusz
W przyszłym roku o tej porze też nie będę już im przeszkadzać;) A czemu myślę o jednym korpusie na początek, bo napisane jest że to własnie on mam bnyć pełen zapasów, ma być prawidłowo zapełniony, w tym poniższym z kolei maja być puste komórki w których siedzą pszczoły, więc można go chyba dołożyć nieco później gdy w tym górnym pszczoły zaczna robić zapasy . Gdybym miała dać dwa korpusy od razu to wtedy przegonie matkę na pewno. Myślę ze wtedy odymię i ostukam korpus ramkowy podobnie jak przy sztucznym roju, po czym sprawdzę czy nie ma jej na ramkach wyciągając wszystkie na bok. Jak ja znajde to przełoże jak nie znajdę to znaczy że jest na górze. Chowając ramki lekko odsklepię miód. Dam krate i na to korpusy warre. Po ty karmienie za jakies dwa dni. Ale bedę jeszcze myśleć jak dokładnie zrobię bo uwaga że komin motywuje je do pójścia w górę też jest słuszna. Takie moje pomysły wynikaja z obserwacji przy wcześniejszych manewrach z korpusami. W większej rodzinie przez chwilę wyglądało to tak jakby pszczoły zaczynały składać zapasy nie u samej góry plastra który im wstawiłam w warre tylko u dołu. połączyły jakby ramkę która zawierała miód z plastrem nad nią. więc wydaje mi się że jak ich nie przymuszę to nic mi z tego nie wyjdzie. Pszczelarz który sprzedaje mi susz twierdzi że jak matkę przełoże to na pewno ten manewr uda się, a jak będa mieć pole gorczycy zasiane na poplon to nie powinnam sie martwic o pyłek. A gorczyce będą mieć.
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Tak, manewr technicznie uda się na pewno (dwa korpusy, podkurzenie, krata), ale odbierasz im tym prawo weta. Ja takich rzeczy nie robię, bo nie lubię przymuszania pszczół do jakiejś jednej jedynej drogi którą sobie wymyśliłem. Zawsze staram się działać tak, żeby pszczoły miały możliwość mi powiedzieć "chłopie ogarnij się, co ty nam tu za życie ustawiasz, my to od miliona lat robimy". Stąd moja sugestia wrzucenia im dwóch korpusów dla dodatkowych punktów motywacyjnych i trzymania kciuków. A jeśli uznają że to nie jest dla nich dobre, to widocznie tak musiało być i niech se zimują gdzie chcą. Jakkolwiek nie zrobisz - daj znać jak poszło. :-) Mateusz
Dam znać na pewno:) Twoje podejście jest mi bardzo bliskie stąd mój wybór właśnie ula warre. Ale na ten ul jakoś trzeba "przejść", bo w Polsce nabyć pszczól tak sie nie da, nie znalazłam bynajmniej. Trafiłam tutaj również z powodu że nie podobają mi się metody współczesnego pszczelarstwa. Ale także właśnie dlatego że mi sie nie podobają nie mam ochoty myśleć o tej przeprowadzce całą zimę i znowu na wiosnę wszystko od nowa. jak pogoda pozwoli to w czwartek/piątek moje pszczoły będę działać.
Więc jak wymyśliłam tak zrobilam. 4sierpnia moje matki pszczele miały przeprowadzkę. Siedzą sobie w korpusach warre odgrodzone kratą odgrodową od ramek. Choć szczegółowo się nie przygladalam to większa rodzina na pewno miała ten żelazny zapas miodu. Za to mniejsza resztki bym powiedziała, ale mimo to sporo czerwiu zasklepionego. Żeby nie przedłużać zamieszania pszczołom nie przygladalam się czy były jajeczka w komórkach, zakładam że były i na tej podstawie wyznaczę datę zabrania ramek. Miód z ramek wróci do pszczół oczywiście. I więcej takich operacji już u mnie nie będzie. Teraz muszę nadzorować zapasy, jeszcze raz ,"zmierzyć" warrozę, przygotować trzeci korpus na wiatrołap i pomyśleć nad ociepleniem. I w ogóle sporo jest jeszcze niuansów nad którymi się zastanawiam. Choćby takie ile ważą pszczoły czy jak zmieni się waga samego korpusu na skutek wilgoci.
Dopadł mnie teraz stres...a co jeśli matce nie spodobają się plastry które dałam i nie będzie czerwić??
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Spokojnie :) Jeśli matka ma potrzebę czerwić, to robotnice zrobią co trzeba, żeby jej to zapewnić. Jedyny znany mi problem związany z przemysłowym suszem/węzą jest taki, że komórki są nienaturalnie duże, co przekłada się na nieco powiększone i mniej odporne pszczoły oraz łatwiejsze pole dla rozwoju warrozy. No ale nic z tym nie zrobisz. Skoro przeprowadzka miała miejsce 4-go sierpnia, to od przyszłego weekendu mogłabyś zacząć rozważać zastąpienie ula WP zwyczajną dennicą (ew. z wiatrołapem). A już teraz możesz lekko unieść korpusy Warré aby stworzyć pszczołom wylotek, by nie musiały przedzierać się przez cały WP do wyjścia. Wystarczy do tego wsunąć 4 kilku-milimetrowe listewki pod rogami dolnego korpusu Warré. To powinno dodatkowo je zmotywować do tego, by przenieść co się da na górę. Mateusz
Stres mój ponieważ wpadło mi w oko niechcący że głębokość komórek na czerw ma być 20mm a komórki tych plastrów nie wszystkie tyle miały choć były ciemne, już czerwione. Raczej napewno tyle nie miały. Nie mierzylam ale skoro taki warunek nie jest spełniony to myślę czy pomimo obecności matki na nich pszczoły będą miały warunki przygotować je na czerw. Czy ten wymiar to jakaś bzdura? Wyraźnie było napisane o wymiarze komórki. Przecież Warre każe montować snozy co 36mm od siebie?? Gdzie tutaj wtedy miejsce na 20mm plastry i jeszcze uliczki między nimi???
Oj. Nie chyba pisaliśmy w tym samym czasie. Muszę się wczytać w to co napisałeś
A moje plastry pochadzą z uli. One nie są żadnym odlewem. Jeszcze nie pomyślałam o kącie nachylenia komórek. Teraz nie wiem czy ich nie poodwracałam przy docinaniu i mocowaniu
A co z rabunkiem jak zrobię taką szczelinę?? Czy zrobić aby tylko imitację drugiego wylotka?? Czyli 3 boki zatkane a na jednym szczelina?
A przyszły wekend to za szybko. 21dni minie 24sierpnia. Liczę tak bo zawsze przecież 4sierpnia mogły być złożone przez matkę jajeczka.
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Twoje plastry pochodzą z uli, ale raczej nie zostały zbudowane przez pszczoły, tylko przez azjatycką wytłaczarkę węzy. Pszczoły je tylko obudowały. Jeśli o kąt komórek chodzi, to w ogóle bym się tym nie przejmował... Robotnice poprawią co trzeba. A głębokość ci się nie zgadza bo to, co masz, to susz, czyli odsklepione komórki. A przy odsklepianiu odcina się nie tylko wieczko, ale także część komórki. To również robotnice naprawią i dostosują. O konkretnych rozmiarach się nie wypowiem, bo nigdy suwmiarką nie mierzyłem ich głębokości. Warto jednak zauważyć, że komórki zawierające larwy robotnic są znacząco płytsze od komórek trutniowych. Co do tych 21 dni to masz oczywiście rację. Ja z reguły tyle nie czekam bo pszczoły i tak nie siedzą na odseparowanym czerwiu do samego końca, tylko porzucają te kilkadziesiąt ostatnich niedobitków i dołączają do reszty rodziny. Niemniej odczekanie kilku dni więcej w niczym nie wadzi, a jeśli pozwoli Ci to spać spokojniej to na pewno warto. Mateusz
Ooo.. To mnie uspokoiłeś:) a ja całą noc śniłam w stresie o pszczołach. Tak się zdenerwowałam że przesadziłam matkę na złe plastry i one bidulki nie mają jak nowych pokoleń wychowywać. (Pisze takie artykuły taki "wół co zapomniał jak cielęciem był" a później taki żółtodziób jak ja to czyta i przeżywa stresa) Obmyślę ten drugi wlotek. Piszę drugi wlotek bo po prostu szczeliny dookoła nie zrobię. Za bardzo boję się przyłożyć rękę do rabunku. Pdejrzewam że jakiś rabunek mogł zadziać się wcześniej dlatego że "mniejsza" rodzina miała resztki miodu a "wieksza" dużo. Nie mam chwilowo nad tym kontroli ponieważ wagę niby kupiłam ale złą, i muszę drugą, bo tamta jest niepraktyczna pod wzgledem momentu umieszczania ciężaru i włączania ważenia. Do ula się nie nadaje. Muszę zwykłą zegarową nabyć. Z tym wlotkiem to w ogóle wydaje się bardzo dobry pomysł. Nie będę mieć takich wyrzutów sumienia że tyle pszczół drapie grzbiety o kratę.
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Jeśli nie chcesz robić szpary dookoła to listewki wstaw po prostu tylko z jednej strony. 5 mm wystarczy. Alternatywa to wstawienie normalnej dennicy, tyle że zamiast siatki użyć kraty odgrodowej. Wagę pewno kupiłaś taką nowoczesną, cyfrową, na baterie z chińskim mikroprocesorem itd. Ja unikam takich ustrojstw, kiedy tylko się da to kupuję analogiczne lub mechaniczne urządzenia, z nimi nigdy nie ma problemów. No bo bez przesady z tym całym postępem - mamy dziś dużo fajnych rzeczy ale mam czasem wrażenie że ludzie na siłę unowocześniają to, z czym akurat nie było żadnego problemu. Ale to może ze mną problem... Moje dzieci na mnie czasem mówią "dinozaur". :) Mateusz
Dokładnie! I z tą wagą i z tym "polepszaniem" tego czego nie trzeba. Jakoś tak kupowalam że nie natknęłam się na inną a zmęczony mózg nie podpowiedział Zła jestem na siebie bo nie cierpię takich bubli i w ogóle wkurza mnie ta psująca się tandeta i kupy śmieci. Chcę jeszcze zapytać czy jak będę zamieniać korpus warszawski na wiatrołap to już od razu ustawić pszczoły na zimę, znaczy w ustawieniu ciepłym czy jeszcze za wcześnie? Warre chyba sugeruje to w czasie miodobrania na koniec sierpnia.
Pszczoły na razie nie korzystają z lufciku który im zrobiłam. Noszą pyłek dołem a u góry mało która wychodzi. Siedzą tam i patrzą:)
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
O ustawianiu plastrów nic nie powiem, bo sam tego nie robię. Moje plastry przez cały rok są ustawione "letnio", tj. alejki prostopadłe do frontu. Przy tak malutkim wlotku i relatywnie wielkim osiatkowaniu mam wątpliwości, czy ustawienie kierunku plastrów ma jakikolwiek znaczący wpływ. Do tego pszczoły nie zawsze tworzą proste plastry, często budują różne dziwne wywijasy. Pewno po coś to robią, więc co będę im tam mieszał. Mateusz
Sensownie. Ja na tę chwilę mam w miarę proste plastry...bo nie one je zrobiły.

Wątek zamknięty z powodu braku aktywności od ponad 180 dni.