GłównaSchematPodręcznikForum

Rój

leć do końca odpowiedz lista wątków
Jak nigdy u nas nie było pszczół tak jak ja postanowiłam ule to na posesji obok w jakiejś dziupli osiadł wczoraj rój. Wracałam z wyjazdu gdy ok 18 zadzwonili do mnie że jest rój na drzewie. Zanim dojechałam byla już 19 ta i rój zdążył wejść do dziupli. Zanioslam krpus warrego ale oczywiście nowy bo używanych jeszcze nie posiadam. Postawiłam na daszku szopki która stoi pod tym drzewem. Dziś rano pszczoły krążą u wejścia do dziupli ale mojego korpusu nie oglądają. Pomimo że natarty melisą i woskiem. Szanse na to że zmienią lokum są już zerowe chyba co nie?? Do tego z relacji wyglądało to tak jakby ta dziupla była przez nie wcześniej upatrzona.
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Szansa, że rój spontanicznie zdecyduje się opuścić swoją wygodną dziuplę aby zamieszkać w twoim ulu na ziemi jest zaiste bliska zeru. Rój trzeba wybrać ręcznie i wrzucić do ula, ew. wcześniej popsikać pszczoły wodą aby nie były za lotne. Następnie ul zostawić do końca dnia pod drzewem, aby zagubione robotnice miały szansę odnaleźć dom. Wejście ula można zabezpieczyć kratą ogrodową, aby matka nie zwiała (a za nią reszta rodziny). Nie należy zwlekać, bo wyrojone pszczoły mają bardzo skromne zapasy (tyle, co zmieściły w swoich wolach przed wylotem) i mogą wymrzeć z głodu jeśli ich druga przeprowadzka nie odbędzie się natychmiast. Warto zresztą je podkarmić syropem zaraz po przeprowadzce. Mateusz
Wybrać ręcznie:) Ciekawam jak by się wybierało pszczoły z dziupli:). Nie dowiem się bo nie mam takiej drabiny! A na takie drzewo nijak nie wejdę bez sprzetu wspinaczkowego. Mój korpus stoi jakies 2m nad ziemią, na dachu. Ale faktycznie pszczoły nawet go nie oglądały. Bynajmniej nie widziałam. Możliwe że skończą z głodu pomimo że w tym samym podwórku jest mnóstwo kwitnącej akacji? Czy może pomimo to do tego mojego korpusu wstawić im jedzonko??
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Do korpusu nie wejdą, bo to już dawno za późno. Z tego, co się orientuję, wyrojenie przebiega w trzech etapach: 1. Rodzina wpada w nastrój rojowy, zazwyczaj (acz nie zawsze) spowodowany tym, że matka nie ma miejsca by czerwić. Robotnice ograniczają wówczas karmienie matki, by ta schudła i była w stanie dokonać rychłej podróży. Jednocześnie wybierają jedną albo kilka świeżych larw i budują wokół nich mateczniki. 2. Pszczoły nabierają miodu w wole, to prowiant na najbliższe dni. Matka opuszcza ul wraz z częścią pszczelej rodziny i osiada gdzieś w pobliżu ula, zazwyczaj zwisając na jakiejś gałęzi. Pszczoły zwiadowcze intensywnie przeczesują okolicę w poszukiwaniu nowego lokum. Odbywa się głosowanie nad wyborem nowej lokalizacji - zwiadowca wraca do rodziny i próbuje namówić innych zwiadowców do sprawdzenia jego znaleziska. Robi to im wytrwalej, im jego miejsce jest fajniejsze. Po konsultacjach, które mogą trwać nawet kilka dni, nowe miejsce zostaje ustalone. 3. Rój leci do wybranego miejsca i siada przy nim. Pszczoły powoli kolejno do niego wchodzą. Rój można dość łatwo schwytać na etapie 2. Pszczoły są wtedy łagodne i ociężałe, a po odymieniu/opryskaniu/wytrzęsieniu chętnie przyjmują ul, który im się podstawi pod nos. Ten "Twój" rój odkryłaś na etapie 3, czyli już w momencie kiedy rodzina była zdecydowana na przeprowadzkę do nowego domu. W takiej sytuacji już za późno na dyplomację, rój można przenieść tylko pod przymusem (drabina, ręczne wybieranie rodziny, wycinanie ewentualnych plastrów). Pozytywna informacja jest taka, że Twoja okolica wydaje się pszczoło-kompatybilna. :-) Zapomniałbym: ul-pułapka nie powinien mieć osiatkowanej dennicy, zwiadowcy bardzo tego nie lubią. Aczkolwiek w Twoim wypadku to ma niewielkie znaczenie, bo nowego ula raczej i tak nigdy nie wybiorą. Mateusz
Pieknie to opisałeś i wszystko tak jak było i jest:) relacja taty właśnie tak wyglądała, na etap 3. Mieszkają sobie w tej dziupli w najlepsze:) Moje odkady odbieram w weekend. Na pewno jeden bo już wypada mu powiększyć ul. Co do okolicy to teraz jest mnóstwo akacji a będą mieć jeszcze lipę choć już nie tak dużo. Z tej ogromnej pasieki która stanęła wioskę obok zostało może 30 uli a reszta chyba wyjechała na pożytki. Pewne jest że mam w ogródku trochę pszczoł gdy jest ładna pogoda, a kiedyś było ich pojedyńcze sztuki. Zobaczymy jak będą sobie radzić;)

imię, nazwisko lub pseudonim

hasło (opcjonalne)


Zaznacz PIERWSZE i OSTATNIE pole: