GłównaSchematPodręcznikForum

Woda

leć do końca odpowiedz lista wątków
Jak podać wodę pszczołom do ula Warrego jeżeli występuje konieczność zamknięcia pszczół z powodu oprysków??? Są jakieś szybkie i mało inwazyjne dla rodziny patenty?? To pytanie głównie do Ciebie Mateuszu bo jesteś tutaj jedyny z doświadczeniem:) Ja jednak pszczół nie zamknęłam (a raczej zamknęłam wieczorem a rano otwarłam) bo udało mi się dowiedzieć nazwy środka którym dziś będzie pryskana działka obok i karta produktu podaje że jest nietoksyczny dla pszczół więc zrobiłam tylko parawan na ogrodzeniu od strony najbliższego ula. Ale wiosną już tak łatwo nie będzie. Jeszcze gorzej latem bo tutaj zboża są pryskane na chwasty i grzyby. Na szczęście nie mam sadów komercyjnych i rzepaku. Jedynie działkowcy...albo aż, bo Ci na pewno nie poinformują mnie o oprysku.
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Z tym doświadczeniem to bez przesady :) U mnie jest ten problem, że ta moja garstka doświadczenia dotyczy bardzo specyficznych (moich) warunków, więc nie zawsze da się je przełożyć. I z wodą tak jest, bo ja nigdy nie podawałem pszczołom wody... U mnie nie ma takiej potrzeby, bo na działce mam źródła i strumyki. Opryski to też temat który mnie ominął. Ziemia u nas słaba, granitowa, upraw brak, a lokalna ekonomia opiera się głównie na ekstensywnym wypasie rudych limuzyn. W przeszłości zdarzyło mi się skorzystać z podkarmiaczki wlotkowej do podania syropu. Wydaje mi się, że taka mogłaby się nadać również do nieinwazyjnego podawania wody. To coś takiego: https://miejskiroj.pl/produkt/podkarmiaczka-wlotkowa-z-gwintem/ Wsuwa się to przez wlotek, a buteleczka z syropem (lub wodą) zostaje na zewnątrz, odwrócona do góry dnem. W Twojej sytuacji pozwoliłoby to wsunąć pszczołom trochę wody, kiedy reszta wlotka jest zatkana jakąś gąbką albo inną jutą. Inna sprawa, to na ile zamykałabyś wiosną rodzinkę? Bo to jednak newralgiczny czas dla pszczelej rodziny. Jeśli miałaby być zamknięta dłużej, niż kilka godzin, to być może należałoby pomyśleć o podkarmieniu rzadkim syropem... A woda wtedy chyba i tak już niepotrzebna? Ale powtórzę, że w sumie to nic nie wiem, bo ja w zasadzie nie reguluję pszczołom życia, brak mi zatem intuicji w takich sprawach. Mateusz
Pomysł z podawaniem wody do wlotka wydaje się fajny. Koniecznie muszę to przetestować na sucho na zapasowych korpusach nim będzie wiosna i te dziady zaczną pryskać. No i muszę powiedzieć im aby za wczasu mi zglaszali...żebym mogła przygotować czy to podkarmiaczki czy poidełka zależnie od pory riku i używanej trucizny... Poza tym, fajnie masz nie mając tego typu zmartwień. Ja po tym sezonie już widzę że mieć tutaj pszczoły to wyzwanie. Mogłam choćby wstrzymać się z ulami na kilka lat nim moje nasadzenia podrosną i zaczną sensownie kwitnąć. Ale. Nie będę odbiegać od tematu;) i narzekać. Jeszcze w sprawie wody. Czy jest szansa że skoro moje pszczoły mają 100m dalej staw to zainteresują się poidłem na pasiece?? W tym roku miały tace ze żwirem takim jak przy stawie ale ani razu nie widziałam w tych poidłach pszczół. Czy może na oblot naszykować im coś innego czy dać spokój bo i tak wybiorą staw??
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Z tym sadzeniem to też różnie bywa, człowiek czeka i czeka, a nie zawsze się uda. Parę lat temu posadziłem u siebie drzewko miodowe (Tetradium Daniellii) coby pszczoły miały na czym pożytkować jesienią. Liczyłem, że w tym roku zacznie kwitnąć... ale nie upilnowałem i owce je zjadły. W tym roku posadziłem dereń (Cornus Mas) aby zapewnić rodzinom pożytki w marcu, tego będę pilnie strzegł. Co do wody, to skoro 100m dalej masz staw to niespecjalnie widzę sens w tych poidelkach... Ja nigdy nie poiłem a moje najdalsze ule mają dobre 200m do najbliższego strumyka. Mateusz
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Wpadłem właśnie na ciekawą wzmiankę o pszczołach i wodzie, a ściślej o bliskości stawów, więc podaję tutaj w ramach ciekawostki. 120 lat temu, Dr. Ciesielski pisał o stawach tak: "Korzystnem dla pasieki jest sąsiedztwo zdroju, małego strumyka lub rzeczki, przeciwnie zaś bardzo szkodliwą jest blizkość stawu, jeziora lub rzeki szerokiej, zwłaszcza, jeżeli pszczołom wypadnie po za wodą pożytku szukać, wtedy bowiem wracając objuczone, wpadają przy każdym ostrzejszym powiewie wiatru masami w wodę i topią się (...)" (źródło: "Bartnictwo, czyli hodowla pszczół dla zysku"; Tom II, "Gospodarka w pasiece"; str. 9) Mateusz
Czego ja nasadziałam to wymieniać nie będę. Akurat ogród to moja pasja. Co do stawu to pamietam z pszczelarstwa na studiach że uczono że faktycznie staw czy rzeka nie powinny odgradzać pszczołom drogi na pożytek. Mój staw nie jest aż taki duży. Bardziej spore oczko wodne jednak latem w czasie wiatrów ratowalismy czasem pszczoły.. Pewnym ratunkiem są rosliny wodne pływające.
A ewodia, znaczy miodowe drzewko, wypuszcza z korzenia. Tylko nie wiem która odmiana. Mi jedną sarna zniszczyła rogami i wypusciła z korzenia a ta druga odmiana zmarzla wiosną gdy już całkiem było ciepło a przyszła noc -9. Tylko moje malutkie sadzone zimą. Zbezpiecz przed owcami to może Twoja też wypuści;)
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Tak sobie myślałem, że ta moja nieszczęsna Ewodia może odżyje... Kiedy spostrzegłem się, że ją owce skonsumowały to od razu zabezpieczyłem co zostało i tak sobie ten kikut-badylek teraz sterczy w polu... Ma jakiś jeden osierocony listek, może na wiosnę zdoła wypuścić więcej. Szkoda mi jej, bo miała już prawie 2m i naiwnie sądziłem, że jest poza zasięgiem owiec. No trudno, przez najbliższe kilka jesieni pszczoły będą musiały zadowolić się bluszczem i kolcolistem, tak jak dotychczas. Swoją drogą, u Ciesielskiego, na końcu II tomu (od str. 347) jest fajny spis roślin miododajnych z podanymi okresami pożytkowymi. Trochę się zresztą zmartwiłem, bo wynika z niego że mój dereń (Cornus Mas) kwitnie od połowy kwietnia, a sprzedawca mi wmawiał że będzie miał kwiaty już w marcu... Wg. Ciesielskiego lepiej bym zrobił inwestując w pospolitą wierzbę "Iwa". Tak to już jest, jak człowiek się na czymś nie zna i na siłę chce zrobić dobrze. Mateusz
Dobrze Ci mówił sprzedawca o dereniu. On naprawdę w marcu ma kwiaty. I kwitnie długo. Zatrzymuje kwitnienie na czas powrotu zimy i wznawia je gdy znowu robi się ładniej. Ja mam cornus mas i jeszcze dokupilam 2 odmiany wielkoowocowe takie hodowlane żeby było ciekawiej. Za czasów Ciesielskiego inaczej wyglądał przełom zima/wiosna pewnie dlatego taki opis. Śniegi trzymały aż do marca i dopiero w marcu zaczynała puszczać zima a wiosna na dobre przychodziła w kwietniu. Nie było tak w kratkę. Gdyby nie to że obecnie w lutym czy marcu potrafi być po kilka dni bardzo cieplo to dereń by nie kwitnął tak wcześnie. A z owoców tego derenia (dzikiego derenia cornus mas, a nie innego nowoczesnego) jak sobie zrobisz winka i nalewki to miażdżyca wyniesie się z twoich tętnic. Dobrze napisalam, bo on leczy a nie tylko zapobiega;) Zawsze warto mieć różnorodność. Jeżeli dana roślina potrafi dawać miód to niech tylko odpowiednio się rozrośnie a pszczoły jej nie ominą:)

imię, nazwisko lub pseudonim

hasło (opcjonalne)


Zaznacz DWA OSTATNIE pola: