GłównaSchematKsiążkiLinkiForum
skocz do końca lista wątków

Pierwsze wyrojenie tego sezonu

Wątek zamknięty z powodu braku aktywności od ponad 180 dni.

ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Krótkie sprawozdanie w temacie wyrojenia rodziny. Piękna pogoda utrzymująca się od dwóch dni skłoniła mnie do tego, by wyroić najsilniejszą z moich rodzin. Motywacja tym większa, że od jutra ma padać... i to na kilka, jeśli nie kilkanaście dni. Nie są to optymalne warunki, ale postanowiłem zaryzykować. Do tego w ostatniej chwili spostrzegłem się, że za sprawą intensywnego, zeszłorocznego powiększenia pasieki nie został mi już ani jeden stary korpus. Z rezygnacją wziąłem więc dwa nowe korpusy, które zbudowałem pod koniec zimy. Chcąc nie chcąc, kolejna przykra komplikacja. Aby zapewnić pszczołom pachnący dom, podebrałem z jednego z moich słabiaków kratę propolisowa (czyli sufit) i wstawiłem mu w zamian pustą kratę. Miodu mi w tym roku nie da, do wyrojenia też się nie nadaje, więc chociaż propolisu niech wyprodukuje. Potem rozbieranie ula, dostawianie korpusów, podkurzanie, pukanie, zaglądanie i... ...już po operacji. Po prawej ul źródłowy, po lewej ul docelowy. Rodzina w ulu źródłowym mocno się zestresowała całym zamieszaniem i wyszła z ula by z dużym zapałem wentylować mieszkanie. Rodzina w ulu docelowym natomiast jest bardzo spokojna, co dobrze wróży - bo to niechybny znak, że matka jest w środku. https://images89.fotosik.pl/661/d28c799c2fe2ba5b.jpg Rodzina ze starego ula po 10 minutach wróciła do siebie, a nowy ul zamknąłem za pomocą opropolisowanej kraty, dodałem poduszkę, wstawiłem kawałek ciasta na dennicę, spiąłem pasami, zamknąłem wlotek taśmą klejącą i zaniosłem całość do stebnika. Jutro lub pojutrze przeniosę ul na swoje docelowe miejsce w pasiece. Pozostaje mi teraz mieć nadzieję, że osierocona rodzina zdoła odchować sobie matkę w czasie najbliższych, deszczowych dni, oraz że pszczołom spodoba się nowy ul i nie opuszczą go przy pierwszej nadarzającej się okazji. Mateusz
Mateusz, znowu mogę tylko powiedzieć, pszczelarstwo jest lokalne, u mnie jeśli teraz zrobiłbym rójki, miałbym na bank matkę trutową, u mnie w okolicy brak trutni, jeśli jakieś są to po strutowiałych matkach z garbatego czerwiu, czyli słabiutkie. O nowych rodzinach mogę myśleć dopiero końcem maja. Wg Opata, rozrajamy kiedy w okolicy pojawią się pierwsze naturalne roje, (oby nie nasze)😉. Taka uwaga, proszę nie kopiować Mateusza bezkrytycznie, wszystko należy dostosować do swojej lokalizacji. Marcin
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
> proszę nie kopiować Mateusza bezkrytycznie
W 100% popieram apel. Ten wątek miał tylko na celu opowiedzieć, co tam sie u Mateusza dzieje i - za jakiś czas - jakie będą tego konsekwencje, czy to pozytywne czy negatywne. W żadnym razie nie jestem przykładem tego, co należy robić. Tym bardziej, że zdarza mi się robić rzeczy, których absolutnie nie poradziłbym komuś innemu. :) To wyrojenie jest zresztą takim przypadkiem. Jeśli ktoś zapytałby mnie, czy w takich warunkach (nowe korpusy + ładna pogoda od ledwie paru dni + pożytki dopiero się zaczęły + od jutra 10 dni deszczu) jest dobry czas na wyrojenie, to odpowiedziałbym, że rozsądniej i bezpieczniej będzie poczekać te 10 dni i wtedy zająć się tematem. Ale kiedy gram swoimi żetonami to zdarza mi się przesunąć kursor ryzyka nieco wyżej. Kieruję się zasadą, że bez wychodzenia ze swojej strefy komfortu nie da się zbudować doświadczenia.
> wszystko należy dostosować do swojej lokalizacji.
Ja to nawet dodałbym, że nie tylko do swojej lokalizacji, ale również do swoich sił / doświadczenia / intuicji, do swoich celi oraz do swoich pszczół (te, które wyroiłem to jakaś produkcyjna, zniekształcona hybryda, na moich "normalnych" pszczołach nie podejmowałbym się takich eksperymentów). Mateusz
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
> u mnie w okolicy brak trutni
A to akurat nie problem. Trutnie nie są potrzebne do wyrojenia, potrzebne są po 2-3 tygodniach od wyrojenia (zakładając, że wyrajamy rój bez mateczników). Ale znowu - ryzyk fizyk. Ja obstawiam, że za 2-3 tygodnie będzie u mnie zatrzęsienie trutni, niemniej mam świadomość, że załamanie pogody może mi pokrzyżować plany. Mateusz
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Czarne chmury się powoli zbierają. Ładnie już było. Wyciągnąłem świeżo wyrojoną rodzinę ze stebnika i postawiłem na pasieczysku. Po otwarciu wylotka nic mnie nie napadło, więc póki co jest dobrze. https://images89.fotosik.pl/661/ecfb579f4f80c07e.jpg Teraz już tylko krzyżyk na drogę. Mateusz
Wszystko zależy, w moich ulach brak czerwiu truciego, jeśli sąsiedzi nie pobudzali rodzin to stan ich roi podobny, od złożenia jaja na trutnia do wylotu na lot godowy 35 dni i to tak lekko licząc, matka ratunkowa pojawi się za 12 dni i do tego ok 25 dni gotowości do zapłodnienia. U mnie pszczoły pobielają delikatnie plastry, nie ma mowy o odbudowie snóz, jeszcze mało muchy, ale wszystkie rodziny dobrze wyglądają, jak to mówią pachnie chlebem 🍞. Marcin
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
> jeszcze mało muchy, ale wszystkie rodziny dobrze wyglądają, jak to mówią pachnie chlebem
Chlebem? Oby to nie były drożdżaki. ;-) A poważniej mówiąc - rozrojony ul miał much na potęgę. Co zresztą samo w sobie jest patologią, ale te produkcyjne potwory tak właśnie mają... i dlatego często giną w górach, bo przy pierwszym promyku wiosny ruszają z kopyta, a tutaj nierzadko zima potrafi się cofnąć i zasypać wszystko śniegiem na dwa tygodnie z końcem kwietnia. Taka produkcyjna, rozhulana rodzinka ginie wtedy z głodu. W tym roku jej się ulazło, bo zima trwała niecały miesiąc, ale w przyszłym roku może nie być tak różowo. M.in dlatego chcę czym prędzej rozmyć te produkcyjne geny, bo na dłuższą metę i tak nie mają u mnie szans. Wracając do zapachów - przed chwilą przeszedłem się po ulach. Każdy ul buczy jak transformator, słychać z paru metrów, a dookoła czuć świeży miód. Widać nazbierały nektaru przez ostatnie dwa dni i teraz intensywnie go suszą. Szybko się uwinęły w tym roku. Mateusz
Jak tak Was czytam to wydaje mi się niezmiernie trudne określenie momentu na wyrojenie rodziny pomimo że tyle już żeście napisali😶 Mateusz a jak się pogoda popsuje to będziesz karmić wyrojone pszczoły, czy możesz napisać czym i w jakich ilościach?
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
> Jak tak Was czytam to wydaje mi się niezmiernie trudne określenie momentu na wyrojenie rodziny pomimo że tyle już żeście napisali
Bo to niestety w dużej mierze intuicja... Przy "normalnych" ulach jest inaczej, tam trzeba wszystko rozbebeszać co kilka dni, przeliczać, przestawiać, itd, i da się działać bez intuicji, kierując się wyłącznie szkiełkiem i okiem. Warré to zupełnie inna szkoła, i czasem trzeba troszeczkę zdać się na los.
> Mateusz a jak się pogoda popsuje to będziesz karmić wyrojone pszczoły, czy możesz napisać czym i w jakich ilościach?
Już pisałem :) Ja te pszczoły zakarmiłem od startu, wstawiając im ok. 1 kg ciasta na dennicę. A uprzedzając kolejne pytania: Dlaczego zakarmiłem? - Bo musiałem je wyziębić w stebniku. Ale po co ten pobyt w stebniku? - Bo wtopiłem jak ostatni żółtodziób i dopiero w dzień wyrajania spostrzegłem się, że nie mam pięknie pachnących korpusów, tylko same obrzydliwe nówki. Aby mi rój nie zwiał na drzewo, to wyziębiłem go przez jeden dzień, coby pszczoły zdążyły pomalować snozy i przywiązały się do nowego mieszkania. Dlaczego ciastem? - Bo alternatywa to syrop 50/50, ale jego nie można podawać w dużych ilościach bo co pszczoły wybudowałyby trochę plastra, to koleżanki od razu by go zawaliły syropem. Syrop o tej porze roku, jeśli naprawdę jest konieczny, to musi być podawany regularnie i w małych ilościach. A mi nie chce się tyle łazić i grzebać. Dlaczego na dennicę? - Bo nie chciałem ryzykować rozszczelnienia ula w stebniku przez poduszkę albo podkarmiaczkę. Ul miał być ściśle zamknięty, żeby żadna mucha nie była w stanie wytknąć nosa. Rozlecenie się roju w stebniku już kiedyś boleśnie przerabiałem, drugi raz nie chcę. W efekcie dostały ok. 1 kg ciasta do dyspozycji i to ma im wystarczyć, bo niczego więcej im nie dam. Za tydzień albo dwa podniosę ul, zerknę ile pobudowały i wyciągnę ciasto (lub pustą folię po cieście). Mateusz
A że ciasto to przeczytałam😅 tylko wydawało mi się że takie ciasto szybko zniknie dlatego może powinnam zapytać "a co jak się pogoda popsuje i zjedzą ciasto a dalej będzie brzydko"😊 Ale dziękuję za wszystkie wyjaśnienia bo pewnie prędzej czy później bym o to zapytała. jeszcze dopytam. Gdybyś miał używane korpysy to od razu stawiasz ul na docelowe miejsce? I od razu zostawiasz go z otwartym wylotkiem?? I czy wystarczy jak tylko jeden korpus będzie używany??? I czy jak ja mam taką gliniankęz-spiżarkę na ziemniaki i marchewki to może robić jako stebnik? Jest tam chłodno i ciemno ale raczej wilgotno bo podłoga to ziemia, glina (To pytanie raczej na przyszłość)
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
> Gdybyś miał używane korpusy to od razu stawiasz ul na docelowe miejsce? I od razu zostawiasz go z otwartym wylotkiem??
2x tak. Ale tylko pod warunkiem, że ul jest w cieniu oraz że pogoda dopisuje. Bo jeśli pogoda niestosowna, to trzeba dokarmić, a dokarmienie niewyziębionej rójki wiąże się z niezerowym ryzykiem, że rójka zwieje.
> I czy wystarczy jak tylko jeden korpus będzie używany???
Tak. Ten drugi korpus robi tylko za wiatrołap. Można też trzymać rójkę w tylko jednym korpusie, a drugi dodać po paru tygodniach. Ja tego nie robię, ale znam takich, co właśnie tak działają.
> I czy jak ja mam taką gliniankęz-spiżarkę na ziemniaki i marchewki to może robić jako stebnik? Jest tam chłodno i ciemno ale raczej wilgotno bo podłoga to ziemia, glina
Myślę, że tak. Wilgoć nie jest jakimś dużym problemem, tym bardziej, że gdyby naprawdę była duża wilgoć to ziemniaki by Ci gniły, więc raczej tragicznie nie jest. A jeśli postawisz ul na jakiejś palecie to już w ogóle nie ma problemu. Najważniejsze, by było ciemno, chłodno i spokojnie (tj. żadnych dzieci, zwierząt ani turkoczących maszyn w pobliżu). Mateusz
Czyli gdyby pogoda w dniu po wyrojeniu według prognozy miała być w kratkę, wiatr, chłodno troche, ciepło przez małą część dnia, to lepiej dać ul z ciastem do ziemianki?? A co jak pogoda popsuje się drugiego czy trzeciego dnia po wyrojeniu?? Co wtedy?
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
> Czyli gdyby pogoda w dniu po wyrojeniu według prognozy miała być w kratkę, wiatr, chłodno troche, ciepło przez małą część dnia, to lepiej dać ul z ciastem do ziemianki??
Jeśli zamykamy pszczoły (piwnica, ziemianka, ...), to dokarmienie jest obowiązkowe, niezależnie od pogody. Albo ciastem, albo syropem. Niedokarmianie jest możliwe wyłącznie dla rójki, którą bezpośrednio po wyrojeniu ustawiamy w swoje docelowe miejsce na pasieczysku, i która ma w miarę znośną pogodę przez tydzień lub dwa. Tzn. przelotne deszcze są dopuszczalne, ważne aby zbieraczki miały możliwość wyjść kilka godzin dziennie i wrócić z wziątkiem. To istotne, bo taka rójka zbieraczek ma bardzo niewiele. Większość albo została w starym ulu, albo do niego wróciła po przeniesieniu (nie dotyczy rójki uprzednio wyziębionej lub przesiedlonej o 3 km). Mateusz
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Dodam, że jeśli pogoda naprawdę jest paskudna, to nie ma sensu pchać się na siłę w wyrajanie. Przy kiepskiej, przeciągającej się pogodzie bezpieczniej jest dokonać podziału -- czyli intensywnie podkurzamy od dołu aby matka znalazła się w górnym korpusie, po czym zabieramy ten korpus aby postawić go na nowym korpusie, tworząc tym samym nowy ul z jednym wybudowanym korpusem, zapasami i czerwiącą matką. A stary ul ma czerw, trochę zapasów i zbieraczki, które wyhodują sobie nową matkę. Podział jest prostszy od sztucznego roju, bezpieczniejszy, ale rodzina ze starą matką będzie słabiak. Poza tym, podział nie powoduje przerwy w czerwieniu, czyli problem dręcza tylko się nasila. Mateusz
Doktrynę tak bo z tego co już pisaliście zbyt późne wyrojenie nie jest dobre dla budowy korpusów i zawsze pszczoły mogą mnie uprzedzić jeśli będę zbyt zwlekać. Tak więc już wolę wyroić je przed jakimś kiepskim okresem pogodowym niż wcale lub za późno. Dziękuję za odpowiedzi😊
Jeszcze dwa pytania:) Jak pwinnam ustawić, (w zabudowie ciepłej czy zimnej), korpusy na dennicy w ulu rojołapce? i w ulu na wyrojoną rodzinkę? Czy nie ma to znaczenia? Jakoś tak z opatrzenia wydaje mi się że w zabudowie zimnej? Dobrze myślę? I. Kiedy, którego dnia po wyrojeniu powinnam pokropić nowy ul warromedem?? Bo tę która zostanie w "starym ulu,mam zamiar potraktować KM. Tylko też kiedy to zrobić?.
Wiem że KM musi mieć odpowiednią pogodę więc tego mi nie potrzeba tłumaczyć. Załóżmy że pogoda będzie to jaki jest optymalny dzień na taki zabieg dla rodziny.
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
> Jak powinnam ustawić, (w zabudowie ciepłej czy zimnej), korpusy na dennicy w ulu rojołapce? i w ulu na wyrojoną rodzinkę?
Ja zawsze i wszędzie stawiam w zimnej. Czy to lepiej czy gorzej od zabudowy ciepłej nie mam pojęcia, nie prowadziłem żadnych badań w tym temacie. Wydaje mi się, że przy osiatkowanej dennicy to i tak nie ma absolutnie żadnego znaczenia.
> Kiedy, którego dnia po wyrojeniu powinnam pokropić nowy ul warromedem?
Z kwasem nie ma pośpiechu, bo taka wyrojona rójka doznaje znacznej przerwy w czerwieniu, a to działa lepiej, niż jakiekolwiek leczenie (chyba, że podałaś susz lub plastry...). Jeśli jednak zależy Ci by mimo wszystko obsikać pszczoły, to sugerowałbym odczekać co najmniej 3 tygodnie. W przeciwnym razie ryzykujesz, że rójka obrazi się na takie traktowanie i się wyprowadzi. Póki nie ma plastrów z czerwiem, to rójka w każdej chwili może się jeszcze rozmyślić. Mateusz
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
(w kwestii KM niczego nie skomentuję, bo nie znam)
Tylko że...skoro mam czekać aż do czerwiu to warromed już nie jest takim dobrym pomysłem bo on nie działa pod zasklepem... KM działa ponoć pod zasklepem ale zdecydowanie wkurza pszczoły...i matkę może uszkodzić.
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
> KM działa ponoć pod zasklepem ale zdecydowanie wkurza pszczoły
Nigdy nie używałem KM, więc nie wiem, ale jeśli tak faktycznie jest, to tym bardziej nie używałbym go na żadnej z dwóch rodzin. Ta w nowym ulu może się wyprowadzić pod byle pretekstem. Ja świeżo wyrojonych rodzin przez kilka pierwszych tygodni nawet nie podkurzam, co najwyżej dyskretnie i bardzo szybko zaglądam od dołu po tygodniu albo dwóch. Natomiast rodzina w starym ulu jest sierotą, która za wszelką cenę musi odchować sobie matkę - to zdecydowanie nie jest czas na grzebanie jej w plastrach czy inne urządzanie strefy wojennej. Tym bardziej, że komórka królewska jest nadzwyczaj delikatna i najmniejszy szok może zabić przyszłą matkę. Po mojemu jeśli leczyć, to tylko przed wyrojeniem. Potem dać kilka dni spokoju i dopiero wtedy wyrajać. Mateusz
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
...u mnie tymczasem leje bez przerwy od pięciu dni, a temperatury w dzień mocno spadły i wahają się w okolicy 10-12 stopni. Wg prognoz tak ma być jeszcze co najmniej 10 dni. Wielce to przykra pogoda. Tym bardziej, że poprzedzał ją bardzo ciepły i bezwietrzny tydzień. Na wylotku jednego z uli już zauważyłem u paru pszczół objawy choroby majowej. W takich warunkach los wyrojonej rodzinki stoi pod znakiem zapytania. Niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba. Mateusz
Jeśli chodzi o leczenie pszczoły luzem, czyli pakietów, rójek, itd to to powszechna praktyka, polewają, odymiają, posypują, czym tylko się da oprócz km, bo nie ma czerwiu. Założenie jest takie: na początek mamy czystą rodzinę. W sztucznej rójce z rodziny która nie była w zaawansowanym nastroju rojowym matka nie lata, rójka więc nie ucieknie, w pakietach matka w klatce, też nie zwieją. Nie popieram, zresztą jak całego akarycydowego pszczelarstwa, ale rozumiem. Polecam dojść do 10 rodzin, przerwać leczenie i szukać swojej drogi do miodu, który jest lekarstwem a nie .... Marcin
Parę słów o km, bo pewnie ktoś popróbuje, km jest niebezpieczny przede wszystkim dla pszczelarzy. Łatwo się poparzyć, a oblanie sie może być zbagatelizowane na początku bo km w pierwszym momencie nie parzy, ale wnika głęboko w skórę która schodzi płatami do mięsa. Proszę się zabezpieczać, maska, okulary, rękawice. Kwas schłodzony do rozlewania nie dla pszczoł, a po to żeby nie parował i żeby się nie nawdychać. Wiadro z wodą i po opryskaniu się od razu płukamy. Strzykawka do pobierania kwasu ma mieć naciągnięty wężyk spięty trytytką, żeby nie spadł. Bardzo niebezpieczne jest zamykanie parowników, bo jeśli w rancie jest kwas, a my go zatrzaśniemy to potrafi prysnąć. Uwaga na oczy. Na własnej skórze się przekonałem, po kilku sezonach bez wypadku kwas powszechniej, przestajemy się zabezpieczać, nie ma wiadra i zgodnie z prawem Murphyego właśnie wtedy coś pójdzie źle. Marcin
Marcinie ja się na parowniki nie targnę. Dla ula warrego musiała bym tworzyć swoją praktykę. Ja skorzystam z metody pasieki Galicyjskiej i ceramicznych cegiełek przez nich robionych. Podane ile i jak. Dlatego też zrezygnuję z siatki w dennicach. W ogóle to mam pomysł jak już będę mieć ekodennice że na czas leczenia odstawię ul na dennice zwykłą jak u opata. Na te 3 dni ekodennica na bok nakryta płytką a po tym zamiana. Mikro życie w ekodennicy przez 3 dni może nie ucieknie a się nie otruje i nie wydezynfekuje. A jak już w końcu dojde do tych 10 uli to na pewno zacznę dążyć do nie leczenia. O ile mi się to uda. Bo dziś jeszcze zastanawiałam się jakie cechy powinna mieć rodzina która do rojenia Mateuszową metodą się nie nadaje. Bo ja mam rodzinę jedną. Żadnego porownania i doświadczenia. A roić trzeba silne rodziny. Ta moja dalej nosi pyłek. Dziś był pirewszy dzień tego roku w którym pszczoły przyszły po wodę do stawu. Co to znaczy nie wiem dokładnie. Czemu wcześniej tak wody nie brały.. Jest od kilku dni wietrznie, sucho i słonecznie a w nocy zimno, nawet przymrozki.
Kwas podlega prawom fizyki nie ważne w jakich parownikach, czy to ceramika czy tworzywo. Ryzyko również podobne. Kwas wymaga trochę praktyki i wyczucia, dużo zależy od warunków i od miejsca podania, jeśli z dołu to więcej zależy od warunków zewnętrznych, jeśli od góry to warunki są bardziej stabilne. Ważne są również cykle w jakich się podaje, terminy. Najintensywniejsze cykle to wiosna,lato, jesień, najmniej agresywny to jedno leczenie w trakcie przygotowań do zimy PRZED czerwiemiem na zimę. Ceramika nie rozwiązuje żadnego z tych problemów, to sposób jak każdy inny, czy to gąbka, czy knot, czy inna buteleczka, wszystko wymaga odpowiedniej dawki, czasu i terminu. Czasami stosuje się leczenie w seriach i nie ma to związku z rodzajem parownika. Każdy opracowuje swój system, ale lepiej nie leczyć. Da się, ale trzeba złapać o co chodzi, przede wszystkim trzeba mieć trochę więcej uli, żeby na początek było się na czym podnieść jak spadnie z 70%. Ale pszczoły łatwo odbudować i po słabym roku zawsze przychodzi dobry. Marcin
Jeszcze z tą wodą, pszczoły na wiosnę wodę noszą do rozcieńczenia pokarmu do wykarmienia larwy, jak jest nektar to raczej nie noszą. Zimą biorą wodę skraplającą się w ulu, latem noszą wodę do kontroli temperatury. Teraz u mnie są fajne pożytki i właściwie wody nie noszą. Największe zapotrzebowanie na wiosnę. Marcin
Czyli widocznie ten wiatr sprawia że jest mało nektaru. Bo pożytki są. I jeszcze takie spostrzeżenie że dziś nie było rosy..może wczoraj też. Bo widywałam pszczoły korzystające z rosy.
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
U mnie dziś minął dziewiąty dzień nieustających ulew i wiatrów. Bardzo średnio zaczynam widzieć to moje wyrojenie. Z wszystkich uli ubywa w szybkim tempie. Co prawda pojawiła się wreszcie nadzieja na jakieś drobne rozpogodzenie za parę dni, ale z prognozami różnie bywa... https://images91.fotosik.pl/662/2b8579589aacc3c4.png Życzę Wam, by pogoda u Was była mniej dołująca niż u mnie. Mateusz
406baef6d0212298 f8f75b2bc0a0825c ce79782366d83e8d bfdf896c0594f681 5ef0d6badc064bb2 5fe5bb92af94316d 164d0d719e466ec7 b266c1bafe38c6bf
U mnie na Lubelszczyźnie od poniedziałku zaczyna się maraton z deszczem. Czy będzie to bardzo dołujące to się okaże.
A ja dziś zajrzałam do mojego ula i chyba jednak powinnam odliczać dni do wyrojenia jeśli chcę je rozmnożyć. W górnym korpusie zapakowane pszczołami nie są tylko uliczki między skarajnym plastrem a deską. W drugim korpusie pszczoły coś robią po środku tak do 1/3 może 1/2 korpusu. Po coś sięgały do komórek i było ich tam trochę. Wiatrołapu nie ruszają. I tak jak u Mateusza były ulewy tak u nas sucho i wiatr a teraz ma być przekropnie i chłodniej więc będę się wpatrywac w meteogramy. Nadal mam mniszki, pierwsze kwiatki głogu się rozwojają, kończy kwitnąć kasztanowiec a czeremcha zakwitnie chyba po głogu. Tak myślę jakby chociaż na tę czeremchę udało się z pogodą. Bo myślę że czekanie aż do akacji to będzie za późno. Dobrze by było gdyby na tę akację one już zdążyły się troszkę zadomowić. Akacja trwa chwilę a po niej nie ma nic sensowniejszego aż do lipy która rzadko się udaje. Poza tym miała bym ochotę zasiedlić jeszcze jakiś mój ul...ale chłop mi brzęczy że drogie rozrywki mi się podobają😊😅 A i ula nie ważyliśmy ale tak na wyczucie jest cięższy😉
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
> W drugim korpusie pszczoły coś robią po środku tak do 1/3 może 1/2 korpusu.
To niewielka rodzina, w takim stanie nie radziłbym jej wyrajać bo osobne rodziny będą niewystarczająco liczebne aby zająć się grzaniem czerwiu i nie rozwiną się do zimy. Jedna z moich rodzin jest obecnie na podobnym etapie (1 i pół korpusu) i też chciałbym ją jeszcze w tym roku rozmnożyć, ale póki nie zabudowała i nie obsiadła dwóch pełnych korpusów to nie ma o czym myśleć. Liczę, że jeśli deszcz ustanie to może do końca maja dokończą drugi korpus i uzupełnią zapasy, a wtedy znajdzie się okienko do działania. A jeśli nie, to poczekam do połowy czerwca i zrobię podział, licząc się z ryzykiem zimowania dwóch słabiaków. Mateusz
03fde2f232c908e9 d596644f3b48ef33 3822dcce8287f736 3587fcf4e52ae1a6 381fd0183ce251a1 adbad84e07febf67 c96c3670d67fbd8f 876e750f5d10a9e8
Czarek, z jakiego jesteś powiatu? Ja też lubelskie, powiat lubelski :) Fajnie, że nie ja jeden w regionie będę na Warré, bo do tej pory nikt z moich rozmówców nawet o tym ulu nie słyszał. Niepokoją mnie te prognozy, bo w sobotę planowałem odebrać dwa pakiety i osadzić w ulach :/ Mateusz, a śledzisz zmiany wagi Twoich uli przy tej pogodzie? Jak wyglądają ubytki pokarmu? Deszcz to spore wyzwanie, zwłaszcza długotrwały i faktycznie może pokrzyżować wyrojeniowe plany :( Filip
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
> Niepokoją mnie te prognozy, bo w sobotę planowałem odebrać dwa pakiety i osadzić w ulach :/
Deszczowa pogoda nie musi być jakąś straszną przeszkodą, ale trzeba zapewnić rodzinie pewne minimum: - matka koniecznie unasienniona (przy pierwszych ulach to i tak konieczne) - dokarmianie syropem 50/50, regularnie i w małych dawkach (np. 100 ml dziennie) - ul suchy i ciepły: szczelny dach + upakowana poduszka + pełna dennica + słomianka W takich warunkach rodzina bez stresu doczeka lepszej pogody, a podczas deszczu spokojnie zajmie się budowaniem plastrów. Nie przejmuj się ani nie sugeruj moimi nieco lamentującymi wpisami. U mnie jest ten problem, że ja nie słucham własnych rad i bardzo różnie na tym wychodzę. :)
> Mateusz, a śledzisz zmiany wagi Twoich uli przy tej pogodzie?
Nie, tzn. nieszczególnie. Zdarza mi się lekko i delikatnie unieść jeden bok ula aby oszacować na oko czy z ula ubywa lub przybywa w znaczący sposób. To bardzo nieścisła metoda, pozwala co najwyżej stwierdzić graniczne przypadki - np. teraz wiem, że ule są tak lekkie, jak pod koniec zimy, czyli zapasy uzbierane w kwietniu już zostały zjedzone. A wracając do mojej wyrojonej rodziny: wczoraj w nocy zerknąłem, pszczoły żyją i pojawiły się początki plastrów. Z kilograma ciasta, które wstawiłem im 10 dni temu na dennicy została jeszcze połowa. Zostawiłem im, co będę im żałował... i tak mają ze mną ciężko. Ba, zlitowałem się i nawet opatuliłem je słomianką. https://images91.fotosik.pl/662/4b5155d7ea1b5755.jpg Z innych fajnych wieści: dziś rozpogodziło się, tzn. nie lało cały dzień. Ponoć idzie wyż. Jest nadzieja, światełko w tunelu. Mateusz
406baef6d0212298 f8f75b2bc0a0825c ce79782366d83e8d bfdf896c0594f681 5ef0d6badc064bb2 5fe5bb92af94316d 164d0d719e466ec7 b266c1bafe38c6bf
@Filip - w sumie też powiat lubelski a dokładnie miasto Lublin - to dla pszczół. Zawodowo stolica. Ule nieco poza lublinem. Skoro jest już nas dwóch w szeroko/wąsko pojętej okolicy to może będzie szansa może na jakieś bliższe poznanie i rozmowy przy miodzie pitnym (inny napitek tu nie uchodzi). ;) @Filip - sobota zapowiada się w lublinie wyśmienicie - 23 stopnie i niewiele chmur. Oczywiście to tylko prognoza ale na tyle przyjemna, ze warto w nią wierzyć. ;) Jeśli chodzi o dokarmianie w niedzielę dałem do każdego po około 0,7l syty (na oko 1:1). Jakieś żarłoczne dziewczyny mam bo około 0,5l syty (1:1) wchłonęły w niecałe 2 dni. Kolejne dokarmianie planuje na środę - będzie podana podoba ilość ulubionej substancji - powinno do mniej więcej soboty zapewnić im spokój. Potem pogoda się cudownie poprawia i będą mogły sobie samodzielnie coś przynieść. :)
Mateusz radzisz nie wyrajać takiej rodziny?? Właśnie trochę mi to chodzi z tyłu głowy, że może one się nie nadają bo ich jest za mało. Nawet chyba o to pytałam. Z kolei jeśli wyroję je późno, np pierwsza połowa czerwca, to musiała bym karmić wyrojoną rodzinę a i tak nie gwarantuje mi to sukcesu. Dobrze myślę? A z następnej strony, czy ja będę mieć 2 słabe rodziny czy jedną silniejszą z 3 letnią matką to ryzyko że na wiosnę będę bez pszczół takie samo... A jeszcze żebyś mnie dobrze zrozumiał. One mają dwa odbudowanie korpusy. Pisałam o postępie prac z drugim a nie o stopniu jego odbudowy.
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
> Mateusz radzisz nie wyrajać takiej rodziny??
Jeśli mowa o rodzinie, która nie ma dwóch pełnych zabudowanych korpusów, to tak - zdecydowanie odradzam.
> Z kolei jeśli wyroję je późno, np pierwsza połowa czerwca, to musiała bym karmić wyrojoną rodzinę a i tak nie gwarantuje mi to sukcesu. Dobrze myślę?
Jeśli wyroisz takiego malucha teraz, to w najlepszym razie uzyskasz dwa słabiaki, które będą na bank wymagały dokarmiania, a rodzina w nowym ulu może nie zdążyć nawet zabudować jednego korpusu przed zimą. Wyrojenie późniejsze też może wiązać się z dokarmieniem, ale liczebność rodziny będzie wyższa więc pszczoły mają większe szanse nadrobić zaległości. Tempo pracy rodziny nie wzrasta liniowo wraz z jej wielkością, bo pewne minimum pszczół zawsze musi pozostać w ulu i grzać czerw. W uproszczeniu: 2x większa rodzina buduje 3x szybciej.
> A jeszcze żebyś mnie dobrze zrozumiał. One mają dwa odbudowanie korpusy. Pisałam o postępie prac z drugim a nie o stopniu jego odbudowy.
Nie rozumiem w takim razie, co nazywasz "postępem prac". Wg. mojej nomenklatury odbudowany korpus wygląda tak: https://images90.fotosik.pl/662/9dd9378526ebcd6d.jpg Jeśli u Ciebie drugi korpus od góry wygląda co najmniej tak, jak ten (8 plastrów do podłogi, z obsiadującymi pszczołami + jakieś zapasy), to można rozważać wyrajanie. Na wcześniejszym etapie nie ryzykowałbym. Mateusz
Tak właśnie wyglądają plastry w drugim korpusie od dołu, tylko pszczoły są wyżej. Coś gmerają w górnej jego części. Na czerw jest ich za mało ale możliwe że szykują go na czerw. Poza tym. Posłucham intuicji. Na razie dalej będę je obserwować. Wolę dokupić rój niż te zmarnować. Napisałam do mojego pszczelarza sms😊 mam pomysł co by zaproponować mu że wyroimy u niego pszczoły Twoją metodą Mateuszowa. Zobaczę co on na to i muszę jeszcze raz przestudiować forum i ostatni wątek o zasiedleniu😉 A i zrobię jeszcze jedna pułapkę z drugiego warszawiaka😅
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
> Napisałam do mojego pszczelarza sms 😊 mam pomysł co by zaproponować mu że wyroimy u niego pszczoły Twoją metodą Mateuszowa.
Pomysł zacny, tylko kilka uwag: - tą metodą nie przeprowadzisz rodziny, tylko zrobisz rójkę. U pszczelarza zostają zapasy, czerw, zbieraczki i nieco robotnic. Powinno to być jasne dla obu stron, coby negocjacje mogły odbyć się na uczciwych podstawach. - metoda tow. Mateuszova (którą ten ukradł ze zgniłego zachodu) wymaga opukiwania ula dwoma badylkami. Nic strasznego, ale pszczelarz może być niechętnie nastawiony na takie traktowanie jego uli. No i ule muszą być podobnego rozmiaru, co ul Warré, żeby dało się oba szczelnie połączyć. - jeśli pszczelarz wolałby sprzedać pełną rodzinę (razem ze zbieraczkami), to lepiej zrobić zsypańca, a Twój Ul Ludowy podstawić w miejsce poprzedniego i tak zostawić do wieczora aby wszystkie zbieraczki wróciły. Pod wieczór zamknąć wylotek i pojechać. Przy ładnej pogodzie więcej nie potrzeba. Mateusz
To już się dogadamy jeśli on się odezwie. Rozmiar jest inny ale zawsze można ten niepasujący bok uszczelnić choćby wilgotnym ręcznikiem. A co zrobić z tą resztką pszczół w drugim ulu?? Dziś poszłam z zamiarem zabrania ula, bo ilość pszczół się zmniejszyła i to dużo, miałam zamiar tę garstkę wygonić w dolny korpus a zabrać ten z zapasami ale jak zobaczyłam matkę to nie miałam serca...i zostały. Puki co rodziny nie myślą o rabunkach...
Bo ratować je dosypaniem im pszczół to chyba głupie???
Bo żeby było jasne, to jest ilość pszczół dosłownie garść i matka.
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Ratować zaiste nie ma żadnego sensu, straciłabyś tylko kolejne pszczoły. Moim zdaniem rodzinę należy albo uśmiercić, albo dać jej zemrzeć. Uśmiercić lepiej, bo zmniejszasz ryzyko rozprzestrzenienia się patologii, ale przy garstce pszczół to już i tak bez znaczenia. Miód pobrać i zjeść, jeśli jakiś tam jest, a całkiem puste plastry odkazić siarką i dać nowej rodzinie. Mateusz
03fde2f232c908e9 d596644f3b48ef33 3822dcce8287f736 3587fcf4e52ae1a6 381fd0183ce251a1 adbad84e07febf67 c96c3670d67fbd8f 876e750f5d10a9e8
Sporo się dzieje na forum i jest motywacja, żeby częściej tu zagladać :) Mam już przygotowane obydwa ule do zapszczelenia i oprócz dwóch dennic wzoru Mateusza mam też dwie pełne. Więc powinno być ok. Teraz jeszcze tylko kupić cukier na syrop i można osadzać pakiety. Najbardziej mnie teraz ciekawi, ile będę musiał podkarmiać na samym początku i na ile bieżący pożytek dostarczy środków do budowy plastrów. Czarek, u mnie jest analogiczna sytuacja: też żyję w Warszawie i mam działkę pod Lublinem, więc ul Warré był optymalnym wyborem. Skoro jest nas dwóch w tym samym małym obszarze, to możemy zebrać więcej obserwacji i spostrzeżeń z rozwoju rodzin w tym samym mikroklimacie i przy tych samych pożytkach :) Filip
A mój pszczelarz mówi że ma jedną rodzinę która jest bardzo silna i o ile mu nie zwjeje sama to ją wyroimy jak się skończy rzepak za jakieś 10dni (bo ona jest na wyjeździe). I jeszcze będę trzymać kciuki za moje rojołapki😅 A co myślicie o takich pakietach na 4ramkowych?? Takie rzeczy można kupić z wysyłką. Jakby takie wsypać do warre gdzieś przełom maja czerwca??
Rozumiem, że ten tzw pakiet 4 ramkowy to odkład? Do ula warre tylko pszczoła luzem +matka, czyli roje naturalne lub sztuczne, w ostateczności zssypańce, szkoda roboty z czymś innym. Najlepiej ze dwa kilo pszczół, choć ja robiłem i 1,5 kg. Jeśli odkłady z plastrami to w przyszłości na bazie swoich uli. W odkladach jest mało muchy na przesypywanie. Lepiej kupić rodzinę, zrobić sztuczną rójkę, poczekać aż w macierzaka pojawią się pierwsze jaja czyli młoda matka zacznie czerwić a do tego czasu cały czerw się wygryzie. Zssypać całą muchę do ula warre ustawionego w miejsce macierzaka, miód wytrzepać, wosk przetopić, ul sprzedać, młodą rodzinę karmić i mamy dwa ule warre zasiedlone. Ale polecam rójki. Są niezastąpione. Marcin
Marcinie sprytny pomysł. Taka zakupiona rodzina jaką powinna mieć siłę (ile ramek obsiadać) żeby taki podział był z sukcesem dla obu powstałych rodzin??? Ii? .skoro nie mam korpusów z plastami (bo tych po osypanej rodzinie chyba nie odważę się użyć) to czy przesypany macierzak nie będzie mieć czasowego problemu z odbudową plastrów przed zimą? Bo nim młoda matka zacznie czerwić to będzie jakoś koniec czerwca? Dobrze myślę?
I jeszcze raz mi powiedzcie jak mam w ten ul stukać😅 domyślam się że dość mocno?, równo? mniej więcej w tempie sekundnika? nie chaotycznie, nie agresywnie? z przerwami malutkimi czy bez, czyli 10-15minut non stop? Jak czesto wpuszczać im dym?
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
> jeszcze raz mi powiedzcie jak mam w ten ul stukać😅 domyślam się że dość mocno?, równo? mniej więcej w tempie sekundnika? nie chaotycznie, nie agresywnie? z przerwami malutkimi czy bez, czyli 10-15minut non stop? Jak czesto wpuszczać im dym?
Stukanie regularne, raz na sekundę albo dwa razy na sekundę, przez powiedzmy 30 sekund. Potem dwa-trzy podkurzenia w kierunku wlotka. Potem znów stukanie. I tak przez jakieś 5-10 minut. Siła stukania taka, jakby się pukało do wiejskiej chaty, z obu stron równocześnie, ale można równie dobrze tylko z jednej strony. Stukać możliwie nisko, żeby pszczoły w dobrą stronę uciekły. Od czasu do czasu zerkać ile tych pszczół już przelazło. Mateusz
Dzięki😉!
Uzupełniając info o przenoszeniu pszczół z ula ramowego do snozowego, naprawdę nie warto stosować metod z wykorzystaniem starych plastrów, ja się w to bawiłem, docinałem ramki Wlkp na warre, skórka nie warta wyprawki. Tylko mucha luzem. W tym sposobie, o którym wspominałem, jak zrobić dwie rodziny warre z jednej ramowej, to nie jest to żadne odkrycie. W moich warunkach robiłbym pierwsze wyrojenie najpoźniej końcem maja, a drugie najpoźniej 20 czerwca, nawet jak by jeszcze nie było jaj, ale wtedy warre stoi w miejscu macierzaka, aż do unasienniania się młodej matki, żeby jej nie ogłupiać. Patrzę na mądrości starych pszczelarzy i jest u nas takie powiedzenie rój do Jana jak kopa siana, po Janie to po sianie. Ja po Janie nie tworzę nowych rodzin. A jaka wielkość macierzaka? Jedyne odniesienie do ramowych uli jakie mam to ul Wlkp, dobrze było by to zrobić na leżaku 16 ramkowym nadstawkowym. Ale takich już prawie nie ma, ludzie mają gniazda na 8 maks 10 ramek, w tych ulach rodziny nie są jakies specjalnie wielkie, pszczelarz trzyma je cały czas na granicy nastroju rojowego, ale też spokojnie można. Zasada prosta czym większa rodzina u dawcy tym lepiej. Miód który pewnie w takim ulu zostanie nie będzie w całości dojrzały, to poprostu należy powycinać te miejsca zasklepione z dojrzałym miodem i wytrzepać jak z warre, a z niezasklepionego zrobić syte i podać rodzinie w podkarmiaczce. No i tyle, a jak widzę jakie są ceny za pakiety i to jeszcze takie bez szału, to to może się nawet dobrze zbilansować. Marcin
Dziękuję za odpowiedź:) choć tyle dobrze że też o takich datach myślę jako najlepsze dla mnożenia rodzin. Na razie temat zakupu rodziny zawisł. Nie wypatrzyłam blisko mnie nic poza tymi 4ramkowymi pakietami. A jak kupować ul to raczej bliżej. Moja rodzinka może jednak nabierze siły na podział. Mocno pogrubiły plastry widoczne od góry i przybyło pszczół w uliczkach deska-plaster. Dziś u nich byłam z warromedem (bo tak stwierdzam że zrobię im kurację teraz a następną w lipcu i mam nadzieję że będzie to wystarczająco i zazimuję nie zmęczone leczeniem pszczoły)
I już się zdenerwowałam... Niby bezpieczny warromed a tyle trupów. Nie wiem co na dennicy w środku. https://imgpile.com/i/9MelJl (I dalej nie wiem jak mam zrobić żeby było od razu zdjecie, to chyba ograniczenie mojego telefonu)
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Ilość trupów wcale nie taka duża. Przypuszczam, że to w większości stara pszczoła która i tak zeszłaby na dniach. Jeśli masz obawy, że na dennicy leży ich więcej (a nie chcesz podnosić żeby im nie przeszkadzać), to wsuń w wylotek kawałek druta wygiętego w literę "L". Taki rodzaj pszczelego pogrzebacza. Jeśli przy wyciąganiu go wyjdą też trupy, to być może masz powód do zmartwień i być może wylotek jest zapchany. W przeciwnym razie wszystko gra. W Twojej sytuacji jestem przekonany, że nie ma problemu, niemniej podaję sposób z pogrzebaczem abyś wiedziała jak to łatwo sprawdzić i mogła tym samym uspokoić sumienie. Jeśli idzie o zdjęcia, to należy podać bezpośredni adres do samego obrazka. Na stronie do której dałaś linka jest zakładka o nazwie "Embed codes", jak tam klikniesz to zobaczysz różne warianty dostępu: https://images89.fotosik.pl/664/9afdd789959597b6.png Nas interesuje ten zwyczajny, bezpośredni adres do zdjęcia (czyli adres z końcówką ".jpg"). O ten: https://imgpile.com/images/9MelJl.jpg Mateusz
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Dziś przeszedłem się po ulach. Obie rodziny (ta z matką i ta osierocona) intensywnie wnoszą wziątek, i to wbrew bardzo średniej pogodzie. Jak tylko na chwilę się rozjaśni to od razu robi się duży ruch, dziewczyny wykorzystują każdą możliwą chwilę. Póki co jest chyba dobrze. Teoretycznie u osieroconej rodziny nowa matka powinna się teraz wykluwać. Samców co prawda nie widzę, ale mam nadzieję, że jacyś się jednak znajdą. Parę tygodni temu już byli, ale po załamaniu pogody poznikali... Tutaj widok na wylotek u wyrojonej rodziny (czyli tej ze starą matką): https://images92.fotosik.pl/665/4a1a389ed0d3f63a.jpg Mateusz
Ja za to mam trutnie w moim ulu. Kilka dni temu kursowały jak bomby. Ale z zaglądnięciem co dzieje się od spodu poczekam jeszcze ze dwa dni bo dostały dziś leczenie kwasu mrówkowego i nie będę im bardziej przeszkadzać. Jak juz zajrzę znowu pomożecie mi ocenić siłę rodzinki;) Pytanie techniczne jeszcze, bardziej chyba do Marcina: Jeśli kupię cały ul, ramkowy, po jakim czasie od przywiezienia go do mnie zrobić pierwsze rojenie??? Drugie bardziej drobiazgowe, czy wilgotny ręcznik będzie ok do uszczelnienia różnicy rozmiarów ula ramkowego i wrre ( bo jak już miała bym robić rojenie to od razu w korpusy warre, bez rojnicy i wysypywania pszczół na pomost).
ps trupy po warromedzie, wygarnęłam z wylotka i dopiero zrobilam zdjęcie, Możliwe że powinnam dać im wodę, w ulotce jest napisane że powinny mieć wodę do picia, ja uznałam że mają świeży nakop, chyba źle, następnym razem jeśli będę korzystać z warromedu dam słoiczek wody z dekielkiem jak do syropu na snozy i będzie porównanie.
Odpowiadając Kropaśkowej opiszę tutaj metodę, którą w zeszły weekend utworzyłem trzy rodziny, jedna poszła do warré, a dwie uwaga dla mojego znajomego do ula wielkopolskiego. Wszystkie rodziny pracują, dobrze wyglądają, ale stale są dokarmiane. Dla tej metody nie ma znaczenia rodzaj ula w którym osadzamy pszczoły, ale dawca musi mieć ruchome plastry. TBH, czy ule ramowe są idealne. Potrzebny ul z silną rodziną, rojnica, skrzynka na plastry, pióro pasieczne, podkurzacz, prześcieradło, deska na pomost, pusty ul. W twoim przypadku ul po przewiezieniu na pasiekę powinien postać ze trzy cztery dni z dobrą pogoda, żeby się ogarnęły. Miejsce macierzaka jest już miejscem docelowym dla drugiego ula warre. Metoda jest prosta, ale nie powinno się już jej bardziej upraszczać, tam wszystko ma swój sens, a teraz jak w książce kucharskiej: 1. W słoneczny w miarę bezwietrzny dzień przy dobrych lotach rozłóż prześcieradło przed ulem. 2. Na środek prześcieradła postaw otwartą rojnicę 3. Lekko poddym przez wylotek dwa góra trzy razy. 4. Jak zaszumi otwórz ul, napisz kolejno numerki na plastrach ołówkiem 5. Wyszukaj matkę, 6. Plaster z matką odłóż na skraj ula. 7. Odym już mocniej dwa kolejne plastry biorąc ten obok plastra z matką, żeby nie zwiała do gniazda. Plaster z matką nie może stykać się z innymi bo zwieje do gniazda i znowu trzeba jej będzie szukać. nawet lepiej byłoby gdyby ten plaster był w jakiejś skrzynce. 8. Po odymieniu strzep całą pszczołę z pierwszego plastra (tego bez matki)do rojnicy, odłóż plaster do skrzynki na plastry 9. Odym trzeci plaster. 10. Weź drugi plaster i strzep całą pszczołę do rojnicy, odłóż plaster do skrzynki na plastry. 11. Odym czwarty plaster 12. Weź trzeci plaster i strzep całą pszczołę do rojnicy, odłóż plaster do skrzynki na plastry 13. Odym piąty plaster 14 Weź czwarty plaster itd itd aż do końca plastrów. Masz całą młodą pszczołę w rojnicy, matkę na plastrze w ulu, i plastry w skrzynce i wszędzie dookoła latająca pszczołę i trochę pszczół na prześcieradle 15 Teraz uderzasz jeden raz rojnicą jedną krawędzią energicznie o ziemię, pszczoły spadają na dół wzdłuż tej krawędzi 16. Uderzasz drugi raz rojnicą o ziemię krawędzią prostopadłą do pierwszej, pszczoły są w jednym rogu rojnicy 17. Całość przesypujesz energicznie do docelowego uprzednio przygotowanego ula. 18. Strzepujesz pszczołę wraz z matką z plastra na którym ją zlokalizowałaś do nowego ula. 19. Zamykasz nowy ul i dajesz na dobę do piwnicy. 20. Jak nie masz piwnicy, albo chcesz ustawić już ul na gotowo to nie ma problemu, byle był co najmniej kilka metrów od macierzaka, ale w tym wypadku do wylotka wsadzasz na luźno garść trawy, żeby trochę popracowały nad wyjściem. 21. Macierzak zamykasz, wstawiając wcześniej plastry w tej samej kolejności w której byly opisane w pkt 4. 22. Podstawiasz deskę na pomost pod ul, jedna strona na przescieradło, druga na wylotek, wszystkie nielotne pszczoły zagubione na prześcieradle wciągną się do ula. Ważna sprawa, należy tą akcję przeprowadzić sprawnie, żeby pszczoły z rojnicy się nie zerwały, lotne czy nie, brak matki bardzo je niepokoi i mogą się rozpieszchnąć No i masz dwie rodziny. Co robić dalej? Dwie wersje: Wersja pierwsza z rozmachem: macierzak dzielisz na pół lotu, dbając by w obu nowych ulach był młody czerw. Do tego musisz mieć taki sam ul jak macierzak, masz trzy rodziny, jedna warre, dwie ramowe, możesz z każdej z tych dwóch ramowych w przyszłym roku zrobić dwa nowe warre, tegoroczny warre podzielić na dwie rodziny i w następnym sezonie masz z tej jednej sześć 😁. Albo tak samo jak w tym sezonie trzy rodziny z jednego ramowego, drugiego ramowego na dwa warre, i warre na dwa warre🤣, no i masz siedem. To jest wersja dla artystów, aczkolwiek przy odrobinie szczęścia możliwa do realizacji . A tak naprawdę, to najważniejsze, żeby doprowadzić te pszczoły do zimowli w zdrowiu i sile. A teraz wersja standardowa: za trzy tygodnie w macierzaku wygryzie się cały czerw i matka będzie najprawdopodobniej unasienniona, więc tą samą metodą wytrzepujemy całą pszczołę i z rojnicy przesypujemy do warré, tylko warré ustawiamy w miejsce macierzaka. Jeśli nie udało nam się znaleźć matki przy pierwszym czy drugim podziale to należy zrobić strzepanie pszczoły bardzo starannie, żeby nie narobić bezmatka. Nową rodzinę można, a nawet należy podkarmiac od samego początku, jeżeli nie była w zawansowanym nastroju rojowym to nie ucieknie. Ufff,się napisałem. Marcin
Marcin dla mnie to mega trudne😅 to metoda dla prawdziwego pszczelarza. Trzeba mieć te ruchy, wprawę, pewność😊 to nie ja😅 podziwiam jedynie za profesionalizm😉 Ja co najwyżej jak kupię bardzo bardzo silną rodzinę to zrobię z niej dwa warre i resztę zostawię na ramkach na zimę. Bo więcej ramkowych uli nie chcę kupować. I teraz tak: Bo na dniach odbiore rodzinę z ulem i mam pytanie jak przewieźć pszczoły które wieczorem nie mieszczą się w ulu?? Wcześnie rano?? Typu 4-5? Czy jak wieczorem to zmieść te niemieszczące do np korpusu? (bo rojnicy nie mam) Jak takie wieźć żeby się nie podusiły. Będą jechać na przyczepce samochodowej. Jeszcze nie wiem w jakim dokładnie ulu je dostanę😊 A później to mi pomożecie ocenić czy one faktycznie takie silne jak deklaruje pszczelarz😚
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
> jak przewieźć pszczoły które wieczorem nie mieszczą się w ulu?? Wcześnie rano?? Typu 4-5? Czy zmieść te niemieszczące do np korpusu?
Możesz, tak. Wcześnie rano, przed świtem. Zamykasz wylotek, pszczoły na zewnątrz pryskasz wodą żeby się nie rozlatały i zrzucasz do jakiejś skrzynki (np. pustego korpusu warré). Przez czas drogi powrotnej nie zdążą się odzwyczaić od rodziny. Alternatywa: wyroić ten ul już na miejscu. Problem nadmiaru pszczół znika, zabierasz swoją skrzynkę Warré zawierającą sztuczny rój, a po ul pszczelarza z resztą rodziny wracasz późnym wieczorem albo następnego dnia przed świtem. Albo nawet po 3 tygodniach, wtedy masz już nową matkę. Ty na tym zyskasz, a pszczelarz nic nie straci. Do tego będzie mógł przy okazji pośmiać się z tych eko-wariatów z warré i ich cyrków. Jeśli to naprawdę silna rodzina, to po takiej akcji mogłabyś podzielić ul jeszcze raz, w połowie czerwca, już u siebie, metodą 1+1=3 którą opisałem w wątku obok (podbierasz korpus z czerwiem ze swojego aktualnego ula, a temu nowemu WP zabierasz zbieraczki). I na zimę masz 4 rodziny - zaczyna robić się poważnie. :) Mateusz
Ten ul pszczelarz będzie przywoził z kądś indziej zanim mi go sprzeda. To starszy Pan i ma 4 ule do których nie chce mu się już dojeżdżać, chce sobie zostawić tylko te przy domu. Chyba jednak wyroję je u siebie. A do 1+3 to jeszcze przejdziemy. Na razie o tym nie myślę. Po kolei😅
A Ci wszyscy do których w tym roku dzwoniłam faktycznie postrzegają to o czym mówię jak jakieś bajki😊 jedynie ten z tamtego roku otwarty gość i słyszał o co chodzi😉
Tak naprawdę, ta metoda robienia sztucznych roi jest mega prosta, jedyny problem to znalezienie matki. Bez wyszukiwania matki trzeba zrobić to bardzo starannie i tyle. Opis dosyć skomplikowany bo chciałem być szczegółowy, ale to jest tylko naprzemiennie odymianie plastrów i strzepywanie pszczoły. Używam rojnicy bo to uderzenie dennicą i skłębienie pszczoły trochę ją terroryzuje, ułatwia przyjęcie np obcej matki, przesypanie do ula, zapobiega rozpierzchnieciu się pszczół w trakcie całej operacji i tak naprawdę warre jest trochę mały na bezpośrednie strzepanie. Nie znam prostszej i równie skutecznej metody na zasiedlenie ula warre na bazie ula ramowego. Zrobiłem tak dziesiątki rodzin ze 100% skutecznością A jak pan pszczelarz i tak przewozi to zapytaj go jak to robi, albo nieech przewiezie ten ul do ciebie. Marcin
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
> warre jest trochę mały na bezpośrednie strzepanie.
Bo ja wiem, mi tam się zawsze udawało. To tak jak z sikaniem - uważnym trzeba być, i dobrze celować.
> Nie znam prostszej i równie skutecznej metody na zasiedlenie ula warre na bazie ula ramowego.
Jeśli ktoś nie czuje się na zrzucanie plastrów bezpośrednio do ula, to może je wrzucić do byle kartonu. A potem z kartonu albo zsypać do ula, albo wysypać przed wylotek na białe prześcieradło, a dalej pszczoły same znajdą drogę. Nie zdarzyła mi się jeszcze nigdy wpadka. Tylko pamiętać, by nie nadużywać podkurzacza - pszczoły muszą cały czas czuć matkę. Jest też ogrom alternatywnych metod: przeszczepienie za pomocą ramek warré, dostawianie korpusu warré nad ul przemysłowy używając przelotki, wstawianie korpusu pod ul przemysłowy i modlitwa by zechciały zejść, itd itp. Ja to wszystko próbowałem, tylko się człowiek napoci, nastresuje, najeździ, a efekt dokładnie taki sam, jak chamskie zsypanie pszczół w 10 minut do korpusu warré.
> jak pan pszczelarz i tak przewozi to zapytaj go jak to robi, albo niech przewiezie ten ul do ciebie.
Słuszna myśl. Mateusz
Mateusz 💪,200% racji, pszczoła luzem najlepsza, byle było jej dużo i miała matkę. Marcin
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Zamykając temat tego mojego ambitnego wyrojenia raportuję, że zarówno ul źródłowy, jak i docelowy żyją i mają się dobrze. Pszczoła to niezwykle żywotny zwierz . U docelowej rodziny już prawie cały korpusu wybudowany i zbieraczki intensywnie noszą wziątek. U źródłowej rodziny czarno od pszczół, a na puknięcie odpowiadają krótkim, żołnierskim "BZz". Dziś u tej rodziny na wylotku opalało się kilka trutni: https://images89.fotosik.pl/665/1e6623e1a17305d4.jpg Mam zresztą podejrzenia, że ta rodzina przygotowuje rójkę. Niech robi co chce, nie będę jej przeszkadzał, to byłoby już znęcanie z mojej strony. Poza tym i tak skończyły mi się korpusy. Mateusz
A czy wydzielenie pszczół rojowych według metody opisanej tutaj powyżej przez Mateusza można użyć też wieczorem?? Tak pytam na skutek rozmowy z moim pszczelarzem😊
I skoro mam korpus używany, no może nie jakoś długo ale jednak to od razu postawić pszczoły wyrojone tam gdzie mają być czy jednak dać na dzień do chłodu?? Snozy zrobiłam im z listewek z ramek. Niby matka czrewiąca nie odleci jak mówi Marcin ale kto ją tam wie, może już ją odchudziły.
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
> A czy wydzielenie pszczół rojowych według metody opisanej tutaj powyżej przez Mateusza można użyć też wieczorem?
Mówimy o wyrojeniu dymem i pukaniem? Nie zalecam robić tego wieczorem. Źle ocenisz wielkość rodziny. Będzie Ci się np. wydawało, że wyroiłaś dobre 3kg pszczół, a na drugi dzień zobaczysz że w warré został ledwie kilogram, który będzie tak wegetował do zimy. Dlaczego? Bo w tych 3kg były głównie zbieraczki, które z samego rana następnego dnia wyleciały na pole, ale z wziątkiem wróciły do dawnego ula. Poza tym, działając wieczorem wychłodzisz gniazdo w ulu źródłowym, a to ryzyko że czerw się zaziębi.
> I skoro mam korpus używany, no może nie jakoś długo ale jednak to od razu postawić pszczoły wyrojone tam gdzie mają być czy jednak dać na dzień do chłodu??
Nie ma potrzeby chłodni. Korpus masz jednoroczny, to zupełnie wystarczy. A jeśli miałabyś tam jakiś malutki zaczątek suchego, możliwie ciemnego plastra to już w ogóle byłoby super. Największe ryzyko jest takie, że wyroisz coś, co nie ma matki bo np. odleciała trzy dni wcześniej z rójką. Musisz upewnić się, że to na 100% nie sierota, czyli albo widzisz matkę (mało prawdopodobne), albo stwierdzasz obecność jajeczek lub chociaż odkrytego czerwia w ulu źródłowym. Od biedy pukasz im przed rozpoczęciem czegokolwiek, i jeśli odpowiedzą "BZz" (a nie "BZZzzzzzzzzz") to wierzysz im na słowo. Mateusz
A ten cytrynowy zapach o którym piszesz to jest coś co zdarza się czesto? Jest to łatwo uchwytne?? Postaram się doszukać choćby jajeczek ale dla mnie może być to trudne😶
A i Mateusz pisałeś o Twoim wyrajaniu tej najliczniejszej rodziny że spokój w wyrojonym ulu to niechybny znak że matka jest w środku. A jakie objawy mogą wskazywać że jej nie ma?? Zdarzyło Ci się kiedyś takie nieudane wyrojenie?
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
> A ten cytrynowy zapach o którym piszesz to jest coś co zdarza się czesto?
Praktycznie zawsze. Chyba że wiatr, wtedy można nie uchwycić, albo jeśli plastry pełne świeżego miodu to zapach miodu może ewentualnie nieco przykryć resztę. No i jeśli podkurzamy szaleńczo to też możemy zadusić ten zapach. Sam zapach jest chyba związany z nastrojem rojowym, jeśli dobrze rozumiem to wydzielany jest przez pszczoły gruczołami Nassanova. I to niezupełnie jest cytryna, ciężko to określić. Może coś pomiędzy jaśminem, wanilią a cytryną.
> Postaram się doszukać choćby jajeczek ale dla mnie może być to trudne
Możesz to sprawdzić również post-factum. Tj. już po wyrojeniu, kiedy ul jest na swoim miejscu. Kładziesz na dennicę czarną kartkę papieru. Po paru godzinach delikatnie wyciągasz. Jeśli widzisz białe jajeczka - wszystko gra. Działa to dlatego, że matce trudno jest zatrzymać czerwienie "ot tak". Ona po wyrojeniu nadal czerwi przez jakiś czas. A że plastrów brak, to jajeczka spadają...
> spokój w wyrojonym ulu to niechybny znak że matka jest w środku. A jakie objawy mogą wskazywać że jej nie ma??
W ciągu 10 minut pszczoły zaczynają wyłazić z ula spanikowane. Ale to tylko jeśli ul źródłowy ma matkę, bo panika powodowana jest tym, że pszczoły chwilę wcześniej czuły feromon, a teraz nagle już nie. Przy sierocie nie wiem jak jest, ale zakładam że pszczołom wtedy wszystko jedno więc pewnie nie panikują. Kolejnym dobrym symptomem jest wyjście pszczół ze źródłowego ula, na ściankę ula. Taka niby broda. Spostrzegły się, że matka im znikła i chyba wychodzą sprawdzić, czy się gdzieś nie zawieruszyła na zewnątrz. Bardzo dobrze widać to na pierwszym zdjęciu, które zamieściłem w tym wątku: po lewej ul docelowy zupełnie cichy, prawie żadnej pszczoły - wszystkie siedzą w środku, a po prawej ul źródłowy, pszczoły w panice, wylazły i szukają, a wentylatorki pracują. Gdyby sytuacja była odwrotna, to znaczy że matka została w starym ulu. Mateusz
Wielkie dzięki za te objaśnienia. Dużo mi to układa w głowie. Jeszcze szukam tego zdjęcia na ktorym była odpowiednia ilość pszczół. Ale to chyba nie tutaj.. Muszę sobie wszystko wypunktować w głowie żeby jakiejś gafy nie zrobić😶
Nie mogę znaleźć tego zdjęcia z odpowiednią ilością pszczół....😶 oblepione pszczołami ścianki korpusów są ok??
Nie mogę znaleźć tego zdjęcia z odpowiednią ilością pszczół....czyli ile to jest 2kg😶 oblepione pszczołami ścianki obu korpusów są ok??
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
> czyli ile to jest 2kg😶 oblepione pszczołami ścianki obu korpusów są ok??
Za dużo. Oblepione ścianki jednego korpusu + trochę zwisającej pszczoły z sufitu. Ew. waż w trakcie, jeśli dysponujesz dodatkowymi rękoma którym się nudzi. To byłaby okazja do zrobienia fajnego zdjęcia, dokumentując tym samym sprawę w naukowy sposób dla przyszłych pokoleń. :) Mateusz
Mój znajomy twierdzi, że litr pszczoł to 0.4 kg, więc wychodziło by 5 litrów na 2kg, korpus warré ok 18 litrów więc to ćwierć korpusu. Ja robiąc zssypańce z kilku rodzin stawiałem rojnicę na wadze. Jak robię wydzielenie pszczoły rojowej to robię to na porządnych rodzinach, biorę całą pszczołę ulową na nową rodzinę i jest ok. Słabe rodziny zostawiam same sobie. Marcin
Czyli nawet jak całej pszczoły ulowej jest więcej jak 2 kg to jest ok? Albo inaczej. Więcej jak 2kg nie zaszkodzi??
Pytam bo jednak zrobię 2 z tego leżaka. Wolę 2 niż żeby ten 3 był chudy i spóźniony. A i tak biję się z myślami czy temu co zostanie w leżaku próbować poddać matke UN czy czekać aż wychowa. Super by było żeby one przed akacją i lipą były już w warre. Mogę kupić matkę roczną ze sprawdzonym czerwieniem.
Więcej niż 2 kg to spora rodzina by była, pszczoły ulowej ok 30%, czyli w macierzaku musiało by być ponad 60 tys. Rób jak uważasz, ale ja biorę całą z dwóch powodów. Chcę mieć w sezonie odbudowane dwa korpusy na zimę co nie jest wcale oczywiste (więc jak jest więcej robotnic to chyba lepiej). A jeśli nie wezmę całej to jest ryzyko, że wyjdzie rójka z młodą matką. Po rozrojeniu nic nie robię z macierzakiem czyli zostaje tam sporo mateczników, naturalna selekcja, niech wygra najlepsza. Poza tym nie podkładam matek bo moje lepsze,😁 a głównie chodzi o przerwę w czerwieniu. Warroza te sprawy. Poza tym robiąc dwa ule z jednego z założeniem że to będą dwa warre a macierzak likwidujesz, to albo tnij je na pół lotu bez plastrów i wtedy nowa matula w dodatku czerwiąca niezbędna, albo bierz ulową, czekaj na wygryzienie się czerwiu i na nową matkę i wtedy likwiduj macierzaka. Jeśli do macierzaka podłożysz czerwiącą matkę to czerw będzie w ulu zawsze. Najwięcej energii idzie na wychów czerwiu. Jak zostaje czerw to tracisz całą pracę na jego wychów przeznaczoną. Marcin
No to teraz krótko. Pewnie się za głowę zlapiecie ale trudno. Nie udało się wydzielenie pszczoły rojowej metodą Mateuszowa. Sytuacja była taka że korpus warre pasował nad leżak dwoma bokami a dwum zrobilismy przedłużenie do gniazda z kartonów które w tym ulu robiły za ocieplenie (ale watpię że to czynnik niepowodzenia). Pszczoły pomimo przedłużenia czasu pukania i dymienia wlazły tylko na kawałeczek warre. Nie chciały wyżej i już. Natarty melisą itp. Nie wyglądało żeby matka wyszła z ramek. Wiec zgarnelismy wszystko spowrotem do ula. Postanowiliśmy znaleźć matkę i zsypać pół pszczoły do warre. Niestety pomimo czytania kilka razy opisu Marcina na wydzielenie pszczoły ulowej nie zdecydowałam się na to. Ja bym to po prostu musiała zobaczyć. Wiec przeszliśmy ramki dwa razy i nic, nie znaleźlismy matki. Odpuściliśmy. Zostawiliśmy je żeby sie ogarnęły. Wróciliśmy do domu. Po jakimś czasie i poradach telefonicznych jak szukać matki poszliśmy jeszcze raz. I wtedy znaleźliśmy matkę od razu, daliśmy ją w pudełeczko i na dno warre. Nasypalismy jej pszczół z połowy ramek (7 chyba), wypuscilismy matke, (wcześniej zasiatkowaliśmy wylotek) i daliśmy ul na jego miejace, akurat cień, ale że pszczoły bardzo dobijały się do wyjścia to zanioslam je do spiżarni i dostały syrop. Przy szukaniu matki okazało się że leżak nie ma nawet żadnej miseczki matecznikowej, mało trutni. Chyba pszczelarz tego bardzo pilnował. Teraz myślę jak długo zostawić je w spiżarce. Mój pszczelarz mówi że lotne pszczoły i tak częściowo wrócą do macieżaka choć to jakieś 50m I myślę co resztą. Bo wyszło zupełnie inaczej niż zalecał Marcin. Nie zabrałam z leżaka całej pszczoły ulowej.. W warre też część mi ucieknie do leżaka. Chyba najlepiej próbować poddać im matkę UN i przesiedlić jak z kuszki.
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
> Nie udało się wydzielenie pszczoły rojowej metodą Mateuszowa.
Nie wiem gdzie był błąd, ale zaznaczę tylko, że metoda tow. Mateuszova została przez niego sprawdzona wyłącznie na wyrojeniach z Warré do Warré. Być może przy większym rozmiarze ula pszczoły nie mają takie presji bo mogą rozejść się na boki? A może niedostatecznie im kurzyłaś? Nie mam pojęcia. W każdym razie Twój opis wyrajania brzmi jak niezła katorga.
> Teraz myślę jak długo zostawić je w spiżarce.
Ja bym nie zostawiał w ogóle. Mateusz
Prawdopodobnie błędu nie było. Widocznie tak jak piszesz różnica rozmiarów. Wyszło jak wyszło. Nie mam na miejscu nikogo od pszczół do pomocy a sama teoria to za mało żeby być dobrym praktycznie. Obaj pszczczelarze mocno watpili że to się uda. Widocznie jako doświadczeni mieli rację. I nie zrozum mnie źle Mateuszu, uważam Twoją metodę za najlepszą. Dla warre na pewno. To że mi nie wyszło to nie jest to żadna krytyka w Twoją stronę. Warre też opisuje taki sposób przesiedlenia z kuszki.
Kropaskowa, rozumiem, że warre ma matkę, macierzak jest bezmatkiem, wg ciebie trochę za mało pszczoły w warré i za dużo w macierzaku i boisz się że macierzak strzeli rojkę z młodą matką ratunkową. Jeśli tak to jest kilka rozwiązań. Pierwsze najprostsze, wieczorem warre idzie na swoje miejsce, karmisz systematycznie syropem z mojego przepisu, macierzak będzie miał matkę ratunkowa za 12 dni, obserwujesz czy się wyroił, nie był w zaawansowanym nastroju to raczej nie. Po wygryzienie się całego czerwiu przesypujesz całą pszczołę do warré i karmisz syropem. Karmienie na bank do odbudowy gniazda, bez czerwiu idzie im to bardzo szybko ale trzeba lać syrop. Najprościej, najlepiej. Jeśli warre teraz tworzy grono na pięć plastrów to da radę. Dla niedoświadczonego pszczelarza polecam to rozwiązanie, nie podkladaj matki UN do macierzaka jeśli chcesz wziąć z niego całą pszczołę, to kompletnie nie ma sensu. Możesz jeszcze wytrzepać trochę pszczoły z macierzaka, pszczoła albo z młodego czerwiu, albo bezczynna rojowa z zatworów i zewnętrznych plastrów.. poprostu dym, pióro, do rojnicy i dosypac do warré, albo na dechę przystawioną do wylotka. Lepiej dosypać ale znowu rozbijasz rodzinę. Możesz też warre wywieźć 3km żeby się obleciał, potem z powrotem na swoje miejsce na pasiece, to lotna nie wróci do macierzaka. Rób jak uważasz, ja bym zostawił wszystko pszczołom. Jedynie jak niema tam 1.5kg pszczoły to bym dosypał i tyle. Pamiętaj jak nie wiesz co robić, to zostaw to pszczołom. No i nie bój się tej mojej metody jest mega prosta, nie znam łatwiejszego sposobu na przeniesienie pszczół między innymi rodzajami uli. Marcin
Jeszcze uwaga, jeśli nie chcesz odzyskać pszczoły z czerwiu w macierzaku, to faktycznie matula UN do macierzaka i wytrzepać wszystko do warré po rozpoczęciu czerwienią przez matkę. Oczywiście wszystko zależy od warunków potrzeb i okoliczności. Marcin
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
> Prawdopodobnie błędu nie było. Widocznie tak jak piszesz różnica rozmiarów. Wyszło jak wyszło.
Tak bywa, kiedy się przeciera szlaki. Twoje doświadczenie jest bardzo cenne, bo pozwala stwierdzić że ta szczególna metoda niespecjalnie nadaje się przy ulach ramkowych. Myśląc o tym pod prysznicem doszedłem do wniosku, że to musiała być kwestia presji, tj. jej braku. W "wieży" Warré pszczoły mają tylko jedną drogę ucieczki: do góry. Natomiast w dużym ulu ramkowym mogą próbować chować się po całym ulu. Jako, że korpus Warré jest dużo mniejszy od źródłowego ula, to musiałaś założyć przykrywki po bokach żeby uszczelnić całość. To dodatkowa przeszkoda, bo pszczoły mogły np. dojść do przykrywki i uznać że dalej się nie da, i tam się skłębić próbując przeczekać "pożar". Oczywiście po fakcie każdy mądry. Ja niczego nie krytykuję, dzielę się tylko własnymi przemyśleniami. Sądzę, że w danej sytuacji postąpiłaś bardzo roztropnie i pragmatycznie. Skoro zgarnęłaś pszczoły z siedmiu pełnych ramek to powinno ich być aż nadto. Jeśli boisz się, że jednak ich zabraknie, to zamiast więzić je w piwnicy możesz po prostu przenieść rupcia kilkanaście metrów dalej a w jego miejsce postawić Warré. Wtedy nie ma opcji, żeby w Warré był niedostatek pszczół. Ostatecznie wyszło na to, że przeniosłaś pszczoły najprostszą metodą, czyli "wziąć i wsypać do pustej skrzynki". Tyle, że zrobiłaś to tylko częściowo i dlatego doszło Ci to stresujące szukanie matki. No ale co teraz? Propozycja Marcina pt. "poczekać 2 tygodnie i całą resztę pszczół wsypać do kolejnego Warré" jest bardzo sensowna. Co prawda mam drobne obawy, że zaczyna być na takie rzeczy trochę późno, ale przy intensywnym dokarmianiu powinny zdążyć dobudować jeden pełny korpus przed zimą - szczególnie, że to silna rodzina. Alternatywa to przezimować w rupciu. Bo czemu nie? Okazja do zapoznania się bliżej z gospodarką ramkową. Może Ci się spodoba, nigdy nie wiadomo. A jak nie, to przeniesiesz na wiosnę. Innych kombinacji bym nie próbował - co nie znaczy, że nie mogą zadziałać, ale ja sam wychodzę z założenia, że w Warré trzeba działać prosto albo w ogóle. Mateusz
Faktycznie dać do warré lotną fajny pomysł, można nawet na pół lotu, zimowanie rupcia też nie jest głupie. Różnych kombinacji bez liku, oby nie przekombinować, ale jeśli chodzi o przesypanie muchy do drugiego warre to za trzy tygodnie, za 12-13 dni będzie matka, za 21 dni wygryzie się ostatni czerw pszczeli. Marcin
Zważylam ile mam w tym warre pszczół nim go wystawilam ze spiżarni. Znam wagę ula bo go zważylam po przygotowaniu. Z obliczeń 3kg pszczół. Z czego jest to waga po zjedzeniu przez pszczoły ok 0.4l syropu. Może być jakaś różnica z wilgotności drewna bo ul sobie czekał trochę. Zważę go jeszcze może za 2 dni. Zobaczę ile pszczół mi uciekło i zdecyduję czy jest ich wystarcająco czy dodać im tych bezrobotnych z macieżaka. Co do metody to Mateusz ma raczej rację i może dochodzi tu jeszcze fakt że ul ten ma grube ścianki z ociepleniem z czegoś typu trociny (bo sypie się dziurami). To na pewno stłumiło pukanie. W warre puka się w samą deskę. Macieżak zsypię za 3 tyg. Poczekam na czerw młodej matki. Będę pewnie pytać Was (w temacie o leżaku) albo mojego pszczekarza, kiedy do niego zaglądać, co w nim robić i jak, i na co zwracać uwagę bo na ulach ramkowych zbytnio się nie znam. Mniej uważnie się o tym uczyłam. Mam zamiar zrobić tak żeby wszysykie warre mialy zawsze syrop. Bo ponoć pszczoła jak ma pożytek to syropu nie je. I uwaga zaraz będzie o tym osobne zapytanie żeby było łatwiej coś tutaj znaleźć. I zaraz będzie jeszczr jeden temat o zsypańcu do warre i jednoczesnym poddawaniu matki.

Wątek zamknięty z powodu braku aktywności od ponad 180 dni.