GłównaSchematKsiążkiLinkiForum
skocz do końca lista wątków

Pojedyńcza ramka w ulu warre

Wątek zamknięty z powodu braku aktywności od ponad 180 dni.

To pytanie chyba barzdziej do Mateusza. Widzę że masz po 1-2 ramki w górnym korpusie. Możesz dokladniej opisać wady i zalety. Tylko dla podkradania miodu tak robisz? Czy jak wyjmiesz taką ramkę to wstawiasz snozę z plaatrem czy pustą??
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Mam i czasem zdarza mi się jakąś włożyć gdzieś, ale to z czystego skąpstwa bo dawno temu kupiłem 20 takich ramek i teraz szkoda mi nie użyć. Pocieszam się tym, że dzięki nim mogę łatwo przechować plaster w całości, albo zakarmić rodzinę plastrem z innej rodziny... Ale to takie szukanie zalety na siłę tylko dlatego, że i tak już wtopiłem z zakupem. Bo po prawdzie to trzymać pełne plastry to tylko dodatkowy problem, a zakarmić pszczoły można równie dobrze mielonką z plastra. Ramkę wstawiam pustą, tj. bez żadnej węzy. Z reguły budują w niej prosto, ale czasem może się zdarzyć że krzywo i wtedy ta ramka i tak na nic. Poza tym, przy przenoszeniu ula lub korpusu takie ramki lubią się bujać, bo ich dolna część nie jest w żaden sposób umocowana. Tym samym niszczą sąsiednie plastry. Jednym słowem do dupy system (w stuprocentowo ramkowych ulach jest inaczej, bo tam ramki trzymane są grzebieniami zarówno od góry, jak i od dołu). Do tego dochodzą oczywiste wady ramek: pszczoły muszą grzać dodatkowe drewno + mniej plastra się zmieści w korpusie. Generalnie nie polecam, chyba że dla kogoś kto nakupował już tego dziadostwa i brzuch go boli na myśl o tym że miałby teraz je wyrzucić albo spalić. Staram się z tego wyleczyć, ale to niełatwa droga. W tym roku znów jedną ramkę włożyłem do jednego z nowowyrojonych uli, a potem całą noc byłem o to zły na siebie. Ludzki mózg to czasem trudny towarzysz życiowej podróży. Mateusz
Aha. Nic dodać nic ująć😊

Wątek zamknięty z powodu braku aktywności od ponad 180 dni.