GłównaSchematKsiążkiLinkiForum
skocz do końca lista wątków

Ważenie i zaskoczenie, przygotowanie do zimy

Wątek zamknięty z powodu braku aktywności od ponad 180 dni.

Wczoraj, w niedzielę, wzięłam tego mojego silnego chłopa (co to mi ma zrobić windę w wolnej chwili😊) i zważyliśmy i obejrzeliśmy nasze ule😊 No i tak: 1) warre z zeszłego roku ma jakieś 8do9kg miodu. Spodziewałam się więcej patrząc na wylotek . Obsiadają 2korpusy i jeszcze trochę wiatrołapu, może 1/3 a może nie. Była to pora południowa więc część pszczół była w terenie. Ale korpusów nie rozbieraliśmy. Tu wiem co robić, dokarmić i tyle. A po miód do jak zawsze na ryneczek do tej samej Pani co to my sobie tak lubimy pogadać😂 2) ul warre ze starą matką od dziadka, ma troszkę ponad 13 lub 13kg miodu. I tutaj zaskoczenie bo to są te pszczoły które tak nie mieszczą się w ciepłe wieczory w ulu. Ja się spodziewałam że one plastry w drugim korpusie dociągnęły do podłogi a one mają go niezabudowany😶 CZEMU? Dlaczego tyle karmionych pszczół od 29maja ma tylko 1korpus? (no może jakiś mini plasterek na poludniowej snozie-nie kurzyłam ich aż tak żeby widzieć wszystko, na środku puste snozy) Czyli te 13kg miodu i gniazdo mieści sie w jedn korpusie a pszczoły Obsiadają jeszcze cały pusty drugi korpus i dennice i aż na dwór wyłażą. Obloty widuję w tym ulu ale nie jakieś ogromne choć nie małe. Zresztą wydaje mi się że nie przesadziłam z karmieniem. Co z nim zrobic na zimę? Dać wiatrołap jeśli mają litą dennicę czy nie trzeba? Dokładniej ocieplić? 3)zsypaniec, ten niby najgorzej rokujący bo zsypaniec i to z matką niechcący zsypaną, starszą jak 3lata a może nawet 4. Wyglądał licho ale już nie wygląda, ma dużo więcej pszczół, trochę ponad 13kg miodu, ma zbudowane prawie 1.5korpusu i troszkę więcej obsiada, plastry w drugim korpusie mega zakrętasy ale sa😊 I tutaj od razu pytanie:jak poprowadzic karmienie dalsze tych rodzin 2 i 3 ?? Czy taki wynik zapasów na dziś to jakiś dowód na to że dobrze udało mi się je wspomóc czy jednak nie? I jeszcze o leżakach, one maja po między 8a9kg miodu według obliczeń za Warre że 3decymetry plastra obusteonnie poszytego ma 1kg miodu. Licząc im zapasy nie zwracałam uwagi na nakrop a brałam pod uwagę tylko poszyty miód. Tak chyba powinnam? Poza tym mają czerw ładnymi elipsami i trutnie i w jednym nawet widzieliśmy matkę na plastrze. I może ktoś od razu wie o ile wiecej zapasów powinny mieć one niż warre? Żebym na własny rozum i interpretację Ostrowkiej dobrze je zaopatrzyła😊 Oczywiście grykę mam cały czas i to dużo i blisko ale jak widać miód z uli mi się nie wylewa😏 i rodziny mega siły nie osiągnęły. Ciekawe że ich wyniki w ilości zapasów są zbliżone pod względem sposobu mojego karmienia. Warre 1 i 2 były karmione od poczatku mniej więcej tak jak tłumaczył Marcin G a warre z zeszłego roku i leżaki dokarmiane po nieszczesnej w tym roku lipie. Teraz od kąd odkryłam grykę przyhamowałam trochę ale nie rezygnuje zupełnie z dokarmiania. Dziękuję kto doczytał do końca😊 a kto tu jeszcze odpowie to już wdzięcznkść bezgraniczna😚
Kropaśkowa, poruszasz bardzo dużo tematów, na kilka wykładów akademickich😉. Spróbuję to trochę ogarnąć, ale na raty. Najpierw w kwestii formalnej, zawsze podkreślam że to co piszę to moje doświadczenia, bądź literatura, jednocześnie zwracam uwagę, że pszczelarstwo jest lokalne. Nie można tego ślepo naśladować. Na razie ul nr 1, z tego co tu piszesz, to jest ok, wymaga tylko mocniejszego podkarmiania na koniec sezonu. Zostawić tak jak jest, na tych 3 korpusach i tyle. Teraz dużo ciekawsza sprawa, ten ul nr 2. To taka klasyka, Pozwolę sobie w luźny cytat za Opatem, słaba rójka, mniejsza niż 2kg nie da pożytku nawet na drugi rok, czy jakoś tak. W tej rodzinie jest prawdopodobnie mniej już plenna starsza matka i taka wielkość gniazda na jeden korpus im całkowicie wystarczy. Pszczoły nie obsiadaja plastrów z miodem i zakrytym czerwiem jak jest ciepło dlatego też mogą się wydawać bardzo liczne wieszając się w pustym korpusie, jednak go nie zabudowuja. Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością mogę powiedzieć, że ta rodzina w przyszłym roku prędzej się wyroi niż zejdzie na dolny korpus. Są oczywiście środki zaradcze, ale nie jakieś stu procentowe. Myślę, że na teraz należy podkarmiac bardzo skromnie, lub zaufać pozytkom, bo to wygląda jakby brakowało miejsca na czerwienie. Potem od 5-10 września syrop w dużej dawce i tyle. Ten termin nie jest przypadkowy, to ostatni czas na czerwienie. Jeśli będzie trochę mniej nektaru to pojawi się miejsce na czerw. Pamiętaj, że nektar zastąpisz syropem, ale pyłek nie bardzo, a bez niego nie da się odchować czerwiu. Jednakże jeśli jest wystarczająco dużo zapasów węglowodanowych to więcej pszczoły chodzi po pyłek. Jeśli chodzi zaś o matkę to w ulu warré nigdy nie wiesz co ci czerwi. Matka mogła być już wiele razy wymieniona. Ogólnie to nie martw się o tą rodzinę, bo wygląda, że jest ok i przezimuje. Problem będzie w następnym sezonie bo się wyroi, a nie rozbuduje, a miod nosza tylko silne rodziny. Marcin
Ja lubię Twoje wyklady😅 one mi dużo porządkują😊 Rodzinka nr 2. jak chce niech się roi. Bynajmniej odmłodzi się ta co zostanie, zyska nową matkę. Co do niej jeszcze, ona miała jakieś 2.5kg na start😊 tylko pewnie pamietasz, to nie rojka, ani wydzielona pszczoła rojowa, po prostu zsypane pszczoły z 7ramek z ich matką bo inaczej wtedy nie potrafiłam😊 I tego 5-10tego września mam je zalać syropem nawet jak będą mieć odpowiednią ilość zapasów??
Dookreslając ul warré nr 2, jeśli są naturalne pożytki to do 5.09 nic, jeśli nie ma, to minimalnie syrop co dwa trzy dni na złudzenie pożytków i od 5.09 zalać syropem ile wezmą przez tydzień. Zablokuje to gniazdo, a pszczoły uwiażą się gronem w drugim korpusie i na pozostałym wygryzajacym się czerwiu, jeśli czerw będzie rozstrzelony ze względu na zalanie gniazda, to one sobie to uporządkują i przeniosą cały pokarm nad kłąb. Jeśli część kłębu zostanie do wiosny na drugim korpusie jest szansa, że go zaczną zabudowywać, ale i tak się wyroją bo 1 to naturalny sposób rozmnażania się pszczół, 2 mają matkę niezbyt plenną i z małą ilością substancji matecznej, więc wykorzystają rójkę do wymiany matki i do rozmnożenia, a mając duże zapasy zrobią to na bank. Potem zaczniesz się o to martwić, teraz mają zazimować. Ul nr 3, podobna sytuacja, ale wygląda to lepiej, jak nie ma pożytków to karmić i tyle, a jak są to jest to najlepsza sprawa dla pszczół, cukier to niezdrowy substytut używany tylko od biedy. To, że plastry pokręcone to się zdarza, czym słabsza rodzina, albo niższy korpus lub bardziej zewnętrzne snozy to częściej, ale to nie problem bo warré to gospodarka korpusowa. Czasami oczywiście w niektórych sytuacjach przydaje się możliwość wyciągnięcia snozy, ale nawet przy ładnych plastrach nie jest to łatwe. Np przy wizycie weta, albo jak chcemy zastosować jakąś chamską technikę antyrojową, albo jak chcemy pochwalić się naszymi pszczołami znajomym😉. Czy z jakiegoś innego powodu. Ja mam trochę zmodyfikowane snozy i raczej nie widuję w swoich warré skośnych plastrów, a we wcześniejszych wersjach czasem bywało. Wrzucę zdjęcia na fejsa z opisem o co chodzi jakby ktoś chciał. Zrobiłem je po doświadczeniach z leżakami i szukając rozwiązania dla wydumanego problemu "false floor". Teraz wiem, że coś takiego nie istnieje, a pszczoły się roją, bo tak się rozmnażają. I robią to od 100mln lat i jak nas nie będzie to będą to robiły przez następne 100mln lat. A tak ogólnie to to co piszesz o swoich pszczołach to taki normalny obraz w pasiece hobbystycznej, w profesjonalnych to nikt nie rozkminia co mu się w której rodzinie dzieje, tylko wali pokarm według swojego schematu. Marcin
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
> To, że plastry pokręcone to się zdarza
Powiedziałbym nawet, że to reguła a nie wyjątek. Zdjęcie sprzed kilku dni - ale takie rzeczy to u mnie codzienność: https://images89.fotosik.pl/681/3593a2614af6219e.jpg
> normalny obraz w pasiece hobbystycznej, w profesjonalnych to nikt nie rozkminia co mu się w której rodzinie dzieje
Hobbysta też nie musi rozmyślać. W ogóle jestem pod wrażeniem ilości Kropaśkowych rozterek i wnikliwości przemyśleń. Ja to zupełnie się tym nie zajmuję (myśleniem). :-D Moje pszczelarzenie polega na zerknięciu od czasu do czasu po wylotkach czy rodziny żyją. Jak rodzina osypana to sprzątam. Jeśli podejrzanie aktywna i jest maj to wyrajam. Na koniec lata ew. zabieram korpus albo dwa miodu. I tyle. (no, ostatnio doszło pojenie roztworem LiCl, ale to w ramach eksperymentu) Mateusz
Ogólnie rzecz ujmując Mateusz opisał dokładnie i wyczerpująco zasady hodowli pszczół w ulu warré, bo właściwie o to w tym chodzi, nie musi być wiadra miodu z ula, za to ma być bez roboty. Marcin
Kropaśkowa, zostały do omówienia jeszcze leżaki, ilość zapasów jest ok, ani za dużo ani za mało i faktycznie liczy się głównie poszyty pokarm, choć cześć odsklepionego i tak wejdzie w skład zapasów zimowych. Mój sposób podkarmiania leżaków jest taki: po lipie zewnętrzne plastry z miodem zabrane, usunięte nieładne i stare czarne plastry do przetopienia, pszczoła siedzi w ulu tak ciasno, że się nie mieści w ulu i część jest za zatworem (moje zatwory nie są szczelne, a część ma jeszcze wywiercony otwór dla pszczoł), już nie grzebię więcej w ulu i zaczynam podkarmianie, najpierw mniejszymi dawkami do coraz większych, aż do końca sierpnia. Mniej więcej 12-14 kg. Gniazdo jest trochę większe niż na zimę, końcem sierpnia przesuwam zatwór i patrzę czy pokarm jest na dwóch pierwszych plastrach prawie do pełna jeśli tak to jest ok. Jeśli są obsiadane to nic więcej nie robię. Jeśli nie było by pszczoły to usunę nieobsiadane za zatwór, ale zawsze jest jeszcze dużo muchy. Potem końcem września jak już będzie chłodniej, to znowu otworzę ul, wtedy usunę nieobsiadane plastry za zatwór i to wszystko, aż do oblotów. Nie liczę zapasów, nie szacuję. To wystarczy. Nie otwieram całego ula po lipie tylko przesunę zatwór i pierwszą snozę, nie chcę wywołać rabunków, poza tym na zimę pszczoły mają wszystko totalnie poklejone, a ciężkie pełne plastry lepiej żeby były tak zabezpieczone. To nie ramki i ruszane mogą się uszkodzić. To taki mój sposób. W twojej pasiece koniec podkarmianie ustaw na ten 5-10 wrzesień , ze względu na ten warré 2, podkarmianie przeprowadza się we wszystkich ulach w tych samych dniach ze względu na olbrzymie zagrożenie rabunkami w okresach bezpożytkowych. Marcin
Aj...wiem że ja zawsze dużo rozmyslam😶. Jeśli mnie coś interesuje jestem dość dociekliwa😊 taki człowiek jak Mateusz, z takim podejściem, według mnie, jest szczęśliwy😊 wyluzowany😊 ale Mateusz ma też jakieś "łatwiejsze" okolice tak mi się wydaje 😊 Wszystko ma jakieś swoje przyczy i ja jakoś zawsze się nad nimi.zastanawiam😊 a Marcin gdyby nie był dociekliwy to by nie osiągnął momentu swego pszczelarstwa w którym jest😊
Umknęła mi odpowiedź Marcina. Lub pisaliśmy razem. Mam pytanie żeby się upewnić czy dobrze rozumiem: te 12-14 kilo o których piszesz to ilość zapasów jaką ja mam uzyskać w leżakach do września czy to ilość jaką Ty podajesz po zabraniu miodu po lipie??
Ilości zapasów tak naprawdę w leżakach nawet nie szacuję, jeśli widzę że zewnętrzne dwa plastry są poszyte to jest ok, szczególnie w sytuacji jak jakiś plaster jest z pokarmem a jest nie obsiadany i idzie za zatwór to musi być ok, tak trochę kieruję się intuicją i doświadczeniem. Za to w warré sprawa prosta, ważę i ma być 14 kg jak jest więcej niż korpus odbudowany, a 12 jak jest tylko jeden korpus zabudowany. Ilość cukru jaką daję od początku sierpnia to zależnie od roku 8 do 14 kg, najczęściej 12 kg, w tym roku nie jest źle i do warré pójdzie pewnie ok 8kg, a leżaki z 10 kg . Jeszcze może dodałbym Kropaśkowa, że w twoim wypadku to najlepiej byłoby oszacować ilość poszytych zapasów i dać tyle ile radzi Ostrowska. Marcin
A to ja wiem że sobie mogę odnaleźć w Ostrowskiej ale już też natrafiłam na opinie że nie wszystkie zalecenia tam podane są aktualne w dniu dzisiejszym gdy mamy inny klimat i genetykę. Byłam ciekawa jak Ty to robisz😊 a Ty masz całkiem swoją metodę😊 i od razu mi się nasuwa że dużo tego cukru idzie do Twoich pszczół. A Mateusz nie karmi wcale poza ostatnim uzupełnieniem zapasów😊 fajnie że mogę czerpać z doświadczenia dwóch pszczelarzy u których tak różnie to wygląda. Ja nie liczyłam ile u mnie poszło cukru a była by to ciekawa informacja😊
Dziś poważyłem korpusy warre z plastrami w okolicach południa jak większość pszczoły była w terenie. Wyszło, że każdy ważył w okolicach 10,3 kg z czego 4kg korpus i 0,6 deseczki na których kładłem korpus na wadze, reszta plastry i pszczoła. Ile będzie z tego zapasów ?? Wygląda na to że w przeciwieństwie do Kropaśkówki musimy je zacząć intesywniej dokarmiać??
Ja znam wagę swoich pustych uli. Wtedy mam prosty rachunek. Gdybym miała jakaś potrzebę ważyć inaczej znam też wagę samej dennicy i samej poduszki. Gdzieś z książki sobie zapamiętałam że na pszczoły liczy sie 2kg a na wosk 0.5kg. Jeśli ważę ul dwukorpusowy.
Ja, liczę tak jak Kropaśkowa z tym że te szacunki to na jeden korpus, przy dwóch zabudowanych korpusach to x 2, przy trzech x 3. Nie odliczam muchy w polu gdyż to max 1/3 całej muchy w ulu, a należało by jeszcze doliczyć czerw więc na jedno wychodzi. Ważę cały ul z dennicą i poduszką, bez daszka, za to mam go w rękach, bo wchodzę na wagę łazienkową. Znając wagę poszczególnych elementów, po prostych rachunkach otrzymuję ilość pokarmu w ulu. W tej chwili należało by mieć co najmniej 7-8 kg pokarmu. Marcin
Fajny patent z wchodzeniem razem z korpusem na wagę :⁠-⁠) czyli wychodzi na to że musimy zacząć intensywnie karmić na zime.
MarcinS, przygotowanie rodziny do zimy to nie tylko wlanie syropu. Głównie chodzi o to by matka od połowy lipca do końca sierpnia czerwiła, uzyskuje się to najłatwiej przez zapewnienie stałych pożytków w tym okresie, zasianie roślin miododajnych, wywiezienie na pożytki lub w ostateczności karmienie, jeśli oczywiście okolica nie sprzyja. Nie może być za dużo pokarmu bo zaleją gniazdo i za mało bo wstrzymają czerwienie. Rodzina stale ma mieć ok 5kg pokarmu, jeśli weźmiesz miód musisz zostawić rezerwę, bądź podkarmić. Podkarmianie na zimę ma jednocześnie stymulować matkę do czerwienia i nie zalać gniazda, wszystko zależy od twojej lokalizacji. Szczesciarze nie muszą karmić, jednak większość pasiek stacjonarnych ma po lipie problem. Dlatego karmi się stopniowo, aż do końca sierpnia, a potem zalewa gniazdo masywnymi dawkami, tak by uzyskać odpowiednią ilość zapasów na zimę. Jeśli trochę zawaliłeś podkarmianie to nie wal teraz wielkich dawek, daj na dzień dobry jakieś dwa kilo cukru w syropie, polecam 3/2 plus zioła, a potem po dwa kilo na tydzień w trzech, czterech dawkach, do 10 maks 15 września. Potem zalać gniazdo i tyle. To trochę późna data na zakończenie podkarmiania, ale trzeba trochę czasu na rozczerwienie matki. Jeśli masz mądre pszczoły, to przy braku pożytków na pewno ograniczyły czerwienie. Jeszcze nie ma tragedii, ale jeśli jak piszesz masz mało pokarmu w ulach to i muchy będzie mało. Dokładną ilość pokarmu oceniasz po wadze ula, ma być coraz cięższy, nie musisz ważyć, ja unoszę z jednej strony. Przy odrobinie wprawy ta czynność zajmuje 5sekund. Jeśli nie przybiera na wadze to zwiększysz dawkę syropu. Marcin
A co jeśli rodzinka nie bierze syropu? No może bierze ale bardzo mało. Już żeby nie było że coś jest nie tak ze słoikami to dałam im podkarmiaczke taka właśnie jak tutaj była pokazywana. Ile nalałam na wieczór tyle jest rano. Jakieś kilka pszczółek moczy dziubki. Jaka może być przyczyna że rodzinka nie bierze syropu?. Plastrów dwa korpusy bo to ul z zeszłego roku. Zapasów do zimy Mają za mało. No chyba nie jest możliwe żeby zalały sobie gniazdo gryką skoro inne tego nie zrobiły.
Zagotowałam się😖Ja się trudzę, pszczoły jeszcze bardziej, a tu godzina 10, w pół drogi od uli do gryki jedzie Pan i pryska na chwasty. Wiatr w stronę gryki, słońce świeci, pszczoły pełno w gryce a on kurzy. Prawdopodobnie jakiś glifosat o tej porze roku bo pole pełne chwastu. Matko kochana nie wyrobie....
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Przykra sprawa, taki oprysk może skutecznie wybić całą rodzinę w dwa dni. Było trzeba podpytać czym to się tam pryska, i ew. delikatnie zwrócić uwagę, że takie rzeczy jednak lepiej w innej porze dnia robić, a najlepiej uprzedzić w przeddzień coby sąsiedzi mogli pozamykać pszczoły w ulach... Przy odpowiednio dyplomatycznych stosunkach da się żyć w takim sąsiedztwie, a panowie-opryskiwacze zazwyczaj robią to ze zwyczajnej ignorancji a nie z jakiejś naturalnej złośliwości. Mateusz
7e037c9af96f5248 a41de703a1a04c56 2497c12a4662bd7a 0ab7f14f5b8bcd77 e1594320ee9dcc3a ce1a44363df8a35f 196fed5ef7eb3b32 df2417f59186bd54
Do tej ignorancji dochodzi jeszcze niewiedza w zasadach stosowania środków ochrony roślin. wiele z nich daje pożądane efekty tylko w określonych przedziałach temperatury otoczenia. Dodatkowo desykacja gryki i prosa jest niedozwolona. Oficjalnie na te dwie rośliny nie ma dopuszczonego/zarejestrowanego środka do przeprowadzenia zabiegu (dane PIORIN) Źle zastosowany oprysk to zwykle strata pieniędzy i czasu. a wracając do tematu to trzeba się uzbroić w cierpliwość. jeśli pszczoły nie mają miejsca na złożenie zapasów to nie będą go pobierać. może jest jeszcze sporo czerwiu do wygryzienia, jak tylko zwolnią się komórki to pszczółki powinny je zaraz zalewać. U mnie już prawie końcówka. gniazda prawie zalane. w sierpniu zakarmiłem na czerw teraz 7 kg inwertu i tyle na ten rok.
No chciałam z facetem pogadać ale polazł na grzyby między jednym a drugim przejazdem. Więc zostawiłam mu tylko grzeczną kartkę bo nie mogłam czekać aż wróci. Coś tam dało na chwilę bo drugie pole pryskał wieczorem. Znając naszych chłopków to był roundap. A że oni nie czytają ulotek środków to druga sprawa. Wylał oprysk w pole. Oprysk zadziała na środowisko ale chwasty sobie poradzą bo już dawno powinien coś zrobić z tym polem. Chociaż tyle że on pryskał swoje chwasty jakieś 50m od gryki ale pszczoły nad tym polem latają.

Wątek zamknięty z powodu braku aktywności od ponad 180 dni.