GłównaSchematKsiążkiLinkiForum
skocz do końca odpowiedz lista wątków

Nosemoza w warre

Jak francuscy warreisci postępują z nosemozą?? Czy w ogóle we Francji jest to poważny problem? W Pl skończyły się ponad dwa tygodnie mrozów. Przyszły niespodziewane po cieplej zgnitej zimie. Przed tymi mrozami oba moje ule trochę ruszały się na wylotach przez jakieś 3 dni. Oba mi się nie podobały bo w obu było trochę pszczelich kup na wylotku. Choć pogoda nie była dobra na typowy oblot ani na przegląd to część wylazła. Część do ula nie wróciła. Część była bardzo gruba z problemem z lataniem. To mi jedynie pasuje do nosemozy chociaż czas nie bardzo. W czasie tych mrozów "mniejszy ul" sypał się za bardzo moim zdaniem. Wczoraj wieczorem ich posłuchałam i tam jest cisza:( Osypały się tak na ucho w czasie tych dwóch tygodni:( bo na początku mrozów jeszcze żyły. Mam jakiś ewidentny problem jelitowy pszczół. Drugi ul jest, ale na pewno nie jest zdrowy. Mogę coś zrobić? Temperatura jest dodatnia ale zimno. No chyba że to nie nosemoza a jakiś wirus :(
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
> Jak francuscy warreisci postępują z nosemozą?? Czy w ogóle we Francji jest to poważny problem?
Nosemoza (a raczej nosemozy, bo są zdaje się dwa różne szczepy) występuje, i bywa że rodziny od tego umierają, ale to patologia która zazwyczaj jest skutkiem osłabienia rodziny, a nie przyczyną. Rodzina raz dotknięta nosemozą tak naprawdę nigdy się z niej nie leczy bo spory zostają w jelitach pszczół, ale póki rodzina jest silna to zakażenie może być zupełnie bezobjawowe i "atak" następuje dopiero kiedy rodzina jest z jakichś (innych) przyczyn osłabiona. Z tego co kojarzę to chyba większość rodzin jest zakażona, bo to bardzo zaraźliwa patologia. Pszczoły mogą przekazać sobie zarodniki nosemy przez trofalaksję, odwiedziny obcego ula, czy nawet wspólne zebranie pyłku z jednej łąki. A jak z nosemozą radzą sobie warreiści? W praktyce... nie radzą. Rodziny sobie z tym radzą albo nie. Wiem, że istnieją jakieś suplementy mające pomagać, ale nigdy nie próbowałem ani nie słyszałem żeby ktoś wypowiadał się o nich pozytywnie. Najważniejsze jest chyba dobre umiejscowienie uli zimą: sucho, możliwie bezwietrznie, na słońcu. No i pogoda... Bo pszczoły zamknięte zbyt długo przez deszcz, mróz czy śnieg to przepis na nawrót nosemozy, ale tego nie kontrolujemy. Mateusz
Ja mam teraz taka pogodę że one robią oblot. To faktycznie jest nosemoza. Te ich kupy faktycznie śmierdzą. I zapach z ula też jest nie ulowy. Nie ładny. Zdecydowałam zdjąć daszek i wyjąć poduszkę i dałam im to ciasto co jest niby na nosemoze i w rogu słoiczek wody. Chyba nic więcej nie mogę zrobić. W czysty ul ich teraz nie wsypię, syropu z żadnym lekiem nie podam. A tu dopiero marzec przed nimi. Mocno wątpliwe czy dadzą radę.
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Zrobiłaś maksimum, jakie w takiej sytuacji można zrobić. Czy cokolwiek pomoże nie wiem. Na pewno nie zaszkodzi, ale nie zostawiaj pustej poduszki, bo w plastrach na pewno jest jakiś czerw, a jeśli zmarznie to sytuacja się może pogorszyć. Postaraj się czymś wypełnić przestrzeń nad ciastem i wokół słoiczka, jakąś szmatką, sieczką, czymkolwiek. Mateusz
Tak zrobiłam. W tym roku moje poduszki to pusty korpus z workiem słomy w środku, więc na to ciasto i słoiczek trafiła ta słoma. Słoik w rogu. Jakieś przestrzenie powietrzne na pewno się zrobiły bo nie chciałam dociskać mocno worka do ciasta ale nie jest to dużo tej przestrzeni. Ul ten stoi też w takim miejscu że ma dość sporo słońca w dzień i ile to słońce jest.
W pszczelarstwie ramkowym: Przesiedla się na nowe ramki i do nowego ula. Są też metody ziołowe oparte m.in. na kobylaku Z farmakologii, dawano antybiotyk - fumagiline, ale to już zdelegalizowane.
Maq zmiana ula nie wchodzi w grę. Karmienie syropem też nie bardzo. Musiało by się zrobić dość ciepło i one musiały by go chcieć jeść. Wszelkie kolejne pszczoły chyba będę całe lato karmić z dodatkiem specyfików na nosemoze...
A Mateusz możliwe że rodzina której nie słychać może przeżyć? Bo dziś w te najcieplejsze godziny z 6 pszczół wysypało się z tego ula ale tylko po to żeby gdzieś usiąść i już tam zostać:( czyli nadal odrobinka musi ich tam być
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
> A Mateusz możliwe że rodzina której nie słychać może przeżyć? Bo dziś w te najcieplejsze godziny z 6 pszczół wysypało się z tego ula ale tylko po to żeby gdzieś usiąść i już tam zostać:( czyli nadal odrobinka musi ich tam być
Teoretycznie wszystko jest możliwe. W mrozy rodziny są bardzo głośne bo generują ciepło aby utrzymać jakieś 35 st. wokół matki. Obecnie mrozów już nie ma, a i czerw jest raczej w symbolicznych ilościach, więc rodziny są cichsze. Ale cichsze nie znaczy zupełnie ciche - więc jeśli nie słyszysz zupełnie nic rurką przez wylotek albo stetoskopem przez ściankę, to z rodziny pozostała pewnie garść pszczół. Taka rodzina o tej porze roku ma niewielkie szanse doczekać wiosny... Chyba że w stebniku i pod kroplówką, ale to już byłaby sztuka dla sztuki. Małoinwazyjnie możesz wybebeszyć poduszkę i otworzyć dziurkę w podkładce (otwór do podawania syropu). Jeżeli żadnej pszczoły nie widać, to znaczy że ul jest pusty. Jeśli roi się od pszczół i kilka od razu próbuje wyleźć to jest dobrze. Jeśli są tylko dwie albo trzy strażniczki, to rodzina jest na skraju wymarcia. Takim sposobem sprawdzam swoje ule, właśnie kiedy wydają mi się podejrzanie ciche. Oczywiście tylko w ładną pogodę i możliwie ciepły dzień. Mateusz
Tę która żyje słychać przez wylotek jak wieczorem jest cicho. Tu w tym cichym ulu raczej jest ten wariant z garstką pszczół...
1b4b42d9c281153f 994d8474fd3154b1 22b354f47a350bb2 c2c1446e4a9078b7 e9a9a93c689df43a 197389d0c3f7d0c5 8c96d720a86495d9 f301bd5e16576d9a
Jeśli chce się sprawdzić czy pszczoły żyją wystarczy przystawić ucho i zakukać w ul, jeśli odpowie szmer to żyją. Można też ten szmer interpretować, generalnie powinien być mocny na początku i szybko ustać. Jeśli odbiega to od tego to pszczoły mogą być w opałach. Jeśli byłbym na Twoim miejscu Kropaśkowa, rozważyłbym prowadzenie przynajmniej jednego ula na ramkach. Mogłabyś wtedy zajrzeć do ula i niejako nauczyć się sytuacji w ulach w danej porze roku i tego co robią pszczoły. Może pomogłoby to w prowadzeniu pasieki tj. wiesz kiedy karmić, czy mają pyłek, warroa, etc.
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Wygląda na to, że kwas szczawiowy bardzo pomaga przeciwdziałać nosemozie: https://www.researchgate.net/publication/282623426_Effect_of_oxalic_acid_on_Nosema_ceranae_infection Artykuł mówi o Nosemie Ceranae, czyli tej zjadliwej wersji nosemozy o bezobjawowym (utajonym) przebiegu, ale prawdopodobnie pomaga również na Nosemę Apis (tj. wersji z odchodami na wylotku i przedzie ula). Np. wojewódzki związek pszczelarzy w Krakowie zaleca podawanie wywaru z kobylaka - a to bogate źródło kwasu szczawiowego. https://wzp-krakow.pl/ziola-zwalczajace-noseme/ Mateusz

imię, nazwisko lub pseudonim

hasło (opcjonalne)


zaznacz OSTATNIE pole: