Ahoj. Czy ktoś ma dobre doświadczenie w leczeniu kwasem mrówkowym?
1. Najpierw - parownikiem Tomasza Stańczuka vel. dr. Kwaska?
Jakie dozowanie w tej metodzie? I czy na 3 korpusach Warre się da? (bo T.S. mówi, że musi być pszczoła tuż pod, aby podgrzewać, a z miodni złażą niżej bo opary im przeszkadzają i wtedy podobno nie podgrzewają właściwie)
2. A czy ktoś używał kw. mrówkowego na tych krążkach z Pasieki Galicyjskiej? I wtedy jak to działało, jakie dawki, uwagi, itp?
3. Liczenie porażenia - czy poza osypem naturalnym ktoś próbował floatacji alko/co2?
Z góry dziękuję
Konrad