GłównaSchematKsiążkiLinkiForum
skocz do końca odpowiedz lista wątków

Kwas mrówkowy - dozowanie, metody, badanie osypu

Ahoj. Czy ktoś ma dobre doświadczenie w leczeniu kwasem mrówkowym? 1. Najpierw - parownikiem Tomasza Stańczuka vel. dr. Kwaska? Jakie dozowanie w tej metodzie? I czy na 3 korpusach Warre się da? (bo T.S. mówi, że musi być pszczoła tuż pod, aby podgrzewać, a z miodni złażą niżej bo opary im przeszkadzają i wtedy podobno nie podgrzewają właściwie) 2. A czy ktoś używał kw. mrówkowego na tych krążkach z Pasieki Galicyjskiej? I wtedy jak to działało, jakie dawki, uwagi, itp? 3. Liczenie porażenia - czy poza osypem naturalnym ktoś próbował floatacji alko/co2? Z góry dziękuję Konrad
Próbowałem użyć parownika Liebiega , skończyło się to dezintegracja rodziny. Zastosowałem możliwe bezpieczna dawkę, ale nie wziąłem pod uwagę że w ulu który był "leczony", zabudowa ramek była "na ciepło" co ma wpływ na efektywność wentylacji i najprawdopodobniej to było przyczyną niepowodzenia. W ulu warre ze względu na dziką zabudowę, obawiam się że rezultat może być podobny. Osobiście nie polecam tej metody, wymaga ona ścisłej kontroli wielu elementów, takich jak powyżej, oraz temperatury, wilgotności powietrze etc. Może komuś się to sprawdza, ale ja zdecydowanie odradzam. Widok wypelzajacych z ula pszczół które wykończone oparami kwasu idą umrzeć poza ulem jest przerażający.
Ja próbowałam prawników cegiełek z pasieki galicyjskiej. I mam takie spostrzeżenia że: bardzo ważna jest temperatura, ul warre jest z jednej deski i jak jest gorąco to i pszczoły mają gorąco a jak chłodniej to to nie działa. Trudno było utrafić w pogodę. Pierwszy zabieg jeszcze ale kolejne żeby były w odpowiednich odstępach czasu to już trudno. Włożysz cegiełkę do ula, zajdzie słońce i jest za chłodno a jak się zrobi nagle gorąco trzeba wyciągać cegiełki. W ogóle jak pszczoły mają siatkę w dennicy to mam wrażenie że kwas mrówkowy nie daje prawie nic. Osyp jest ale i tak mnóstwo warrozy zostaje. Raz zrobiło mi się za gorąco i pszczoły zaczęły zachowywać się tak że musiałam szybko zabierać cegiełki. Jeszcze zauważyłam że opary kwasu jakoś tak dezorientują pszczoły że łatwiej o rabunek. Chyba chodzi tu o zakłócenia zapachowe. Finalnie nawet po w miarę udanych kuracjach miałam dużo warrozy na jesień. Nie miałam zbytnio sił dopracowywać metody dla ula warre. Zgapilam z Mateusza lit i to jest metoda bardzo skuteczna. Jest tu opisane o nim dużo Na ten moment podaje go tylko na jesień. Już całkiem we wrześniu daje pszczołom do woli inwert z litem. Wiem że we wrześniu już się niby nie karmi ale ja tak zrobiłam w tamtym roku i wszystko wyszło super. Pszczoły mają zapasów na full więc słabiutko biorą ten inwert, do tego jest już chłodno więc to im nie pomaga. Wszystko co jest na pszczołach i wykluwa się z ostatnimi pszczołami ma kontakt z litem. Lit likwiduje pszczołom czerw więc dodatkowo nie ma sytuacji w której zastanie je duże ochłodzenie z czerwiem w ulach. Do zimy idą bardzo czyste pszczoły. Oczywiście latem obserwuje co się dzieje, czy warrozy nie ma na tyle żeby podać im lit wcześniej. Ale trzeba ostrożnie i przemyśleć to i dopasować do sytuacji bo lit naprawdę likwiduje czerw.
Ja jeszcze tez pracuje nad metoda. Mam dopiero jedna zime za soba (z sukcesem, 2 na 2 przezyly). Ja podawalam kwas mrowkowy w koncu lipca na gabke (w Niemczech jedna z najbardziej popolarnych metod) Chodzi o taka plaska , kwadratowa sciereczko-gabke https://allegro.pl/produkt/scierka-gabka-york-w-opakowaniu-3-szt-wielokolorowy-bd07e039-c002-4dc9-8d1e-1ab4d8bf48b3?offerId=18707978375 Po wyjeciu z opakowania trzeba ja oplukac i poczekac az wyschnie (bo zawiera plyn ktory powoduje, ze po wyjeciu gabka jest miekka). Po wyplukaniu i wysuszeniu jest gabka trwarda, ale o to chodzi. Na te gabke podalam 2 ml kwasu mrowkowego na ramke. W zeszlym roku mialam tylko jeden korpus, wiec podalam w sumie 16 ml, rozprowadzajac strzykawka rownomiernie na tej kwadratowej gabce. Gabka ma lezec bez niczego na ramkach. Niektorzy po polaniu gabki kwasem mrowkowym daja jeszcze kawalek foli na gabke aby zabezpieczyc powalke i aby kwas mrowkowy nie szedl do gory tylko na dol. Ja tego nie robilam. Po tygodniu zabieg powtorzylam. Zabiegi nie maga byc robione kiedy jest parno (przed deszczem/po deszczu). Wilgotnosc powietrza powoduje, ze sie kwas mrowkowy slabo rozprowadza. temperatura na dworze musi byc ponizej 30 stopni - 30 stopni to juz taki absolutny max . Lepiej w okolicach 25 stopni (jesli podchodzi podchodzi pod 30 stopni w dzien, to lepiej podawac kwas wieczorem kiedy skwar zelzeje i wieczorem jest max 25 stopni). Wylotek mialam srednio otwarty (jedna trzecia). I zamknieta dennice. 15 Wrzesnia podawalam paski z kwasem szczawiowym. 3 sztuki .Po jednym na ramce, na trzech srodkowych ramkach. Po tygodniu zmienialam na swieze. I tak w sumie 4 tygodnie do polowy pazdziernika. Zimowego leczenia nie robilam bo kontrolowalam osyp i nie bylo potrzebne. Jesli byloby potrzebne ,chyba bym nie robila. kto przezyje ten przezyje. Lepiej nie zimowac slabych rodzin. Moim zdaniem, oprocz kontroli osypu, i zabiegow na pozbycie sie warozy , to co jest bardzo wazne, to odpowiednia podaz pylku w okresie tworzenia sie pszczoly zimowej. Pszczolki musza nabrac cialka tluszczowego, byc grubiutkie i tlusciutkie. Wtedy, nawet jesli jest tam pare niedobitkow warozy w ulu, to i tak pszcoly dadza rade przezimowac (nie mowimy tu o wielkich ilosciach pasozyta, tylko o pojedynczych sztukach). Leczenie letnie jest niezbedne aby pozbyc sie zarowno warozy , jak i wirusow.

imię, nazwisko lub pseudonim

hasło (opcjonalne)


zaznacz ŚRODKOWE pole: