GłównaSchematPodręcznikLinkiForum
skocz do końca odpowiedz lista wątków

Mrówki leśne kontra pszczoły

ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Wczoraj pisałem o ulu, który niespodziewanie opustoszał w mniej niż 2 tygodnie. W środku zostały tylko puste plastry. Żadnych trupów, żadnego czerwiu, żadnych zapasów. Za to mnóstwo mrówek. Wspomniałem o tym tutaj: https://ulwarre.pl/forum/?thread=1710449133#1711635667 Wczoraj miałem wątpliwości co do tego, co mogło się stać. Dziś wątpliwości już nie mam. Ten ul wczoraj posprzątałem, otrzepałem z mrówek i korpusy schowałem do składzika. Dziś chciałem przyjrzeć się jeszcze raz tym korpusom, a w szczególności plastrom. Wszedłem do składzika i po paru sekundach zacząłem się dusić. Oczy łzawiły, w nosie kręciło i gardło piekło. Po krótkiej chwili zrozumiałem, że jestem pod ostrzałem artyleryjnym. Otóż mrówki wróciły do korpusów i zaciekle ich bronią... najwyraźniej uznały że teraz są ich i jak tylko się zbliżyłem, zaczęły strzelać we mnie kwasem. Szybko postanowiłem wykonać taktyczny odwrót, ale wcześniej zrobiłem kilka zdjęć. Jakość taka sobie, ale trudno się skupić w oparach kwasu. https://images92.fotosik.pl/714/d330c7fad5d40146.jpg https://images90.fotosik.pl/712/1316975f62298394.jpg https://images90.fotosik.pl/712/00d38c28151e3f43.jpg https://images89.fotosik.pl/713/1593ee9c3d24476b.jpg https://images89.fotosik.pl/713/bb17c476ccc036c7.jpg https://images91.fotosik.pl/712/8aa1a4fe037f3f94.jpg Plastry z zapasami są dziwnie postrzępione, zupełnie nie jak odsklepione, tylko wyżarte. A mrówki niemałe, bo te strzelające są ok. centymetrowe. Po krótkim zapytaniu internetu już wiem, że to leśna mrówka "rudnica" (ul był na skraju lasu, a 15m od niego, w lesie, jest potężne mrowisko metrowej wysokości). Spotykam się z tym problemem pierwszy raz, ale rudnica jest znana pszczelarzom nie od dziś: http://forum.pasiekaambrozja.pl/viewtopic.php?f=35&t=21182 Jak wspominałem wczoraj, w tej samej lokalizacji mam drugi ul, ok. 2m od tego pierwszego. Podniosłem go: po całej dennicy chodzą rudnice. Nie zaglądałem do gniazda bo cały dzień leje, ale ul jest leciutki, na 100% nie ma już żadnych zapasów. Pszczoły są też bardzo agresywne. Widać, że walczą, ale mrówki mają przewagę liczebną i silne uzbrojenie... Doraźnie podałem im litr syropu do poduszkowej podkarmiaczki, aby nie zmarły z głodu. Odstawiłem deseczkę wylotową żeby nie ułatwiać mrówkom wejścia, a jutro przeniosę ul w inne miejsce. Natomiast mrówki, które skolonizowały mój składzik z korpusami wykończę jakąś chemią. Mateusz
oj Panie Mateuszu. Rudnice jak nic ;) Przypomniałem sobie jak kiedyś wywiozłem nowo wykonany odkład na młodnik leśny. Następnego dnia wrociłem tam bo chciałem sprawdzić czy jest ruch na wylotku, a odkryłem inwazję rudnic na odkładówkę. Na szczęście nie poczyniły jeszcze krzywdy temu odkładowi. Natychmiastowo go z tamtąd ewakuowałem. A ten składzik to masz daleko od miejsca gdzie stał ten ul? Zastanawiające jak one dotarły do skladzika skoro niby usunąłeś je wcześniej z plastrów.
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
> Przypomniałem sobie jak kiedyś wywiozłem nowo wykonany odkład na młodnik leśny. Następnego dnia wrociłem tam bo chciałem sprawdzić czy jest ruch na wylotku, a odkryłem inwazję rudnic na odkładówkę.
Ja do wczoraj nie wiedziałem, że te mrówki to takie draństwo. Znam je od dawna, bo mieszkam na leśnej polanie i wokół mnie tylko świerki i daglezje, więc rudnic dużo. Nie wiedziałem zresztą, że one się tak nazywają - dla mnie to były ot takie duże mrówki które intensywnie sprzątają las, lubią wejść mi w kalosze podczas wycinek leśnych lub siknąć kwasem w oko jeśli zbyt długo im się przyglądam. Nie miałem pojęcia, że są takim zagrożeniem dla pszczół. Bolesna nauka.
> A ten składzik to masz daleko od miejsca gdzie stał ten ul? Zastanawiające jak one dotarły do skladzika skoro niby usunąłeś je wcześniej z plastrów.
Rudnice ciężko nie miały, bo składzik jest zaledwie 10 metrów od miejsca gdzie stał ul. Poza tym, mrówki już znały drogę, bo kilka lat temu usilnie próbowały zbudować mrowisko właśnie w tym składziku - namiętnie całymi miesiącami znosiły mi mnóstwo śmiecia z lasu i coś z tego składały w każdym możliwym miejscu, a przy okazji zjadły całą piankę montażową wokół okien. Przez kilka miesięcy wymiatałem co parę dni ich konstrukcje i wypełniałem ubytki w oknach wapnem, ale jako że się nie poddawały to w końcu stwierdziłem że dość tego, wytrułem je jakimś środkiem i był parę lat spokój... ale widać swoje dojścia i ścieżki nadal mają i potrafią je odnaleźć w razie potrzeby. Przed chwilą przeniosłem drugi ul (ten jeszcze żyjący) z tej lokalizacji na drugi koniec łąki, 100 metrów dalej. Mam nadzieję, że to wystarczy - tym bardziej, że w tym miejscu mam 4 inne ule więc jeśli rudnice mi tam zajdą to będzie tragedia. Mateusz
Przykre to bardzo:( Dobrze że czytam o tych mrówkach. Mam takie mrowisko jakieś 100-120m od ula. Ale u mnie oddziela je pole na którym jest 3/4roku mokro i mój stawik. Niemniej dopisuję je na listę obserwowanych (razem z ryjówkami...)
Z poniższych badań wynika, że zasieg rudnicy ogranicza się raczej do 20-30 metrów wokół gniazda. https://www.researchgate.net/publication/257322442_The_Role_of_Wood_Ants_Formica_rufa_group_in_Carbon_and_Nutrient_Dynamics_of_a_Boreal_Norway_Spruce_Forest_Ecosystem A tutaj widzę, że powyżej 50 m ich motywacja do dalszej drogi jest niemal zerowa: https://royalsocietypublishing.org/doi/10.1098/rspb.2021.0430 Zatem dopóki nie założą nowego gniazda bliżej uli, to powinno być dobrze. Mateusz
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Dziś byłem odwiedzić ul, który wczoraj przeniosłem. Rodzina wydaje się dużo mniej zestresowana, aczkolwiek na przedniej ściance siedziało kilka mrówek-strażniczek, które natychmiast postraszyły mnie kiedy tylko się zbliżyłem. A po chwili zobaczyłem mrówkę wychodzącą z ula, niosącą na plecach młodziutką (najwyżej tygodniową) larwę pszczelą... Zakładam, że to mrówki które zostały wczoraj w ulu. Tam przenocowały, a rano wzięły się z powrotem do swojej grabieżczej pracy nie wiedząc jeszcze, że droga do domu się w międzyczasie zmieniła. Rozgniotłem co tylko widziałem, mam nadzieję że na tym się skończy i że rodzina pszczela da radę się odbudować. To jednak nie koniec mrówczych problemów w mojej pasiece, ale o tym za chwilę. Mateusz
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
Dziś rozdałem rodzinom LiCl. Jeden z uli mam na skrajnym końcu działki, przy niewielkim zagajniku. Jako że ten ul jest najdalej od domu, to zostawiłem go na koniec. Dochodząc do niego, z kilku metrów usłyszałem, że coś jest nie tak. Pszczoły w ulu bzyczały jak wściekłe. Po chwili zobaczyłem to: https://images90.fotosik.pl/713/8c3ae1b1c6bc7c72.jpg Wygląda niepozornie? Tutaj widok dennicy po podniesieniu ula... https://images90.fotosik.pl/713/3b44bd7cb8c2c891.jpg https://images92.fotosik.pl/714/bdbaf950ac81d3cc.jpg A tutaj filmik. Ale ostrzegam - trzeba do tego mieć stalowe nerwy. https://youtu.be/6j6enMZ860c Ul natychmiast przeniosłem 20m dalej aby doraźnie zdezorientować mrówki, a dennicę wyczyściłem. Jutro przestawię ul ponownie, tym razem na nowe, docelowe miejsce, ale szczerze mówiąc mam wątpliwości, czy rodzina zdoła odbudować się po takiej rzezi. Dotąd nie miałem tego problemu, a tej wiosny to już trzecia napadnięta rodzina... Jeden ul odnalazłem już zupełnie wyczyszczony, drugą rodzinę odratowałem (chyba) wczoraj, a tutaj trzecia... Zima tego roku była niezwykle łagodna, jeszcze nigdy nie było tak ciepło - być może dlatego rudnice stały się takie zjadliwe. Ale jeśli tak, to będzie tylko gorzej. O ile dręcza się nie boję, o tyle te mrówki budzą we mnie poważne obawy w kontekście przyszłości mojej pasieki. Mateusz
d80c5fff37b64a39 50c5124312758b83 7bde2b20757f7dd3 48d6bb9bef04dc55 b4bb8cb1fa3e137f 99176599bda7e37f 9504dc0b23371f7f 6389967441d3b436
Też miałem przygody z mrówkami rudnicami. Nagrałem nawet filmik zachwycając się różnorodnością tego co można znaleźć w osypie kiedy zaatakowały mnie rudnice (jak najbardziej słusznie zresztą, gdyż w końcu byłem intruzem) broniąc swojego terytorium. https://tube.pol.social/w/p/quLySubD6ZSAxQb6tcgd8e?playlistPosition=15
406baef6d0212298 f8f75b2bc0a0825c ce79782366d83e8d bfdf896c0594f681 5ef0d6badc064bb2 5fe5bb92af94316d 164d0d719e466ec7 b266c1bafe38c6bf
Bardzo Wam dziękuję za ten wątek. Gdyby nie on nawet bym nie zwrócił uwagi na mrówki, ale nie te małe czarne ale te duże czerwone. Będąc dzisiaj przy ulach zobaczyłem kilka pojedynczych sztuk przemykających w trawie. I tu się zapaliła lampka. Skąd one?? No i się okazało, że w odległości 10-12m od uli mam dwa mrowiska. Niedobrze. Veni, vidi ale jeszcze nie vici.
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
> Bardzo Wam dziękuję za ten wątek. Gdyby nie on nawet bym nie zwrócił uwagi na mrówki
Uczmy się na błędach - ale najlepiej cudzych. Od tego właśnie jest forum. :-)
> Będąc dzisiaj przy ulach zobaczyłem kilka pojedynczych sztuk przemykających w trawie. I tu się zapaliła lampka.
Sama obecność tych mrówek nie musi być szkodliwa, więc nie ma też potrzeby od razu panikować. U mnie te mrówki są od lat, a dopiero w tym roku dały się we znaki. Sądzę, że warunków musi być więcej, aby zdecydowały się atakować ule. Gdybam, że wczesna wiosna obudziła je zanim reszta ekosystemu ruszyła (zazwyczaj o tej porze roku powinien u mnie leżeć śnieg, a obecnie jest niemal lato...). A że rodziny pszczele jeszcze malutkie, za to z relatywnie dużą ilością czerwiu, to się zaczęło... Jak temu zaradzić nie wiem. Sposobów jest ponoć milion (wystarczy zerknąć na wątek z pasieki Ambrozja, który podlinkowałem w jednej z pierwszych wiadomości). Ja przeniosłem ule, bo sytuacje była krytyczna i nie było czasu na kombinowanie, ale to też niedobre rozwiązanie bo część zbieraczek oczywiście wróciła na dawne miejsce i zostały tam natychmiast rozszarpane. Zamówiłem kilka takich stojaczków: https://apistore.fr/wp-content/uploads/2019/05/API-307.jpg Gdybym w przyszłości miał podobny problem, to tak sobie dumam że zamiast przestawiać ul, to podwyższę go na takim stojaczku, a nogi czymś wysmaruję, czego mrówki nie lubią. A kto wie, może i całorocznie mógłbym tego używać, bo wygląda na dobry sposób na gryzonie. Mam tylko wątpliwość, czy kuna nie wlezie przez siatkę w dennicy. Czas pokaże. Mateusz
d80c5fff37b64a39 50c5124312758b83 7bde2b20757f7dd3 48d6bb9bef04dc55 b4bb8cb1fa3e137f 99176599bda7e37f 9504dc0b23371f7f 6389967441d3b436
> Sądzę, że warunków musi być więcej, aby zdecydowały się atakować ule. Gdybam, że wczesna wiosna obudziła je zanim reszta ekosystemu ruszyła (zazwyczaj o tej porze roku powinien u mnie leżeć śnieg, a obecnie jest niemal lato...). A że rodziny pszczele jeszcze malutkie, za to z relatywnie dużą ilością czerwiu, to się zaczęło...
W moim przypadku też stawiałbym na to. Było to dokładnie wczesną wiosną.
U mnie w ubiegłym sezonie mrówki atakowały przy zakarmianiu na zimę . Licznie zbierały się w korpusie osłaniającym podkarmiaczkę. Ale to była czarna, błyszcząca, duża mrówka, na rudnice mi nie pasowała. Teraz wiosną ich nie widzę, pojawiły się tylko takie małe mróweczki w ciemnej barwie. ale do ula się na razie nie pchają. Trzeba się będzie zabezpieczyć w jakieś preparaty przeciw mrówcze bezpieczne dla pszczół. Ma ktoś jakieś patenty własne na likwidację/odstręczenie mrówek od uli ?
ccde6166fa705b31 76f7a923a0c2be0b 750658a2711af3ed cd2834717af6d1fe d80ab2029ddf66bd 8dc70d91f338c230 6a0646fb62648996 22e82f20a84fd01a
> Ma ktoś jakieś patenty własne na likwidację/odstręczenie mrówek od uli ?
Zerknij na forum ambrozja (link zamieściłem w pierwszej wiadomości). Ludzie tam mnóstwo pomysłem rzucają. Ja żadnego z nich nie testowałem, bo sytuacja była już krytyczna i ratowałem co mogłem zabierając ule i otrzepując korpusy z mrówek... A teraz testuję takie stojaczki: https://images90.fotosik.pl/714/c06759efc9d632eb.jpg Są plusy dodatnie, ale i ujemne. Z dodatnich to: - na pewno może być pomocne w ograniczeniu naporu mrówek (a jeśli wysmaruję czymś nóżki to sądzę że może zupełnie zlikwidować problem) - wydaje się to dobrym sposobem także na gryzonie - dużo łatwiej postawić ul w nowym miejscu i go wypionować (z pustakami np. wiążą się u mnie zazwyczaj drobne prace ziemne kilofem, żeby mniej więcej wypoziomować teren) - stojaczek jest niezwykle przydatny do tymczasowego stawiania na nim korpusów bez ryzyka zgniecenia pszczół czy uszkodzenia dołu plastrów, jak sądzę będzie to nieoceniona pomoc podczas zbioru miodu Więc niby fajnie, ale jednak zachwycony nie jestem. Liczyłem, że taki stojaczek mógłbym zostawić pod ulem całorocznie, ale raczej tego nie zrobię, bo boję się, że ul zsunie się ze stojaka przy mocniejszym wietrze albo starciu z jakimś zwierzem. Mateusz
406baef6d0212298 f8f75b2bc0a0825c ce79782366d83e8d bfdf896c0594f681 5ef0d6badc064bb2 5fe5bb92af94316d 164d0d719e466ec7 b266c1bafe38c6bf
Ul na tym stojaku wygląda jak jakiś robocik. Nie pamiętam w jakim to było filmie ale gdzieś takie coś już widziałem ;)

imię, nazwisko lub pseudonim

hasło (opcjonalne)


zaznacz DWA OSTATNIE pola: