Wątek zamknięty z powodu braku aktywności od ponad 180 dni.
> Jak jest z pozyskaniem pierzgi w ulu Warre mają we Francji na to jakieś patenty??Nie pozyskiwałem nigdy pierzgi, ale nie widzę dlaczego w Warré miałoby to wyglądać inaczej, niż w jakimkolwiek innym ulu: plastry trzeba wyciągnąć (w Warré: wykroić), a następnie albo wyłuskiwać pierzgę z komórek tłoczkiem, albo zamrozić plastry i przepuścić je przez młynek. Mateusz
https://i.ibb.co/5Wz8Fk3R/SAM-8722.jpg
https://i.ibb.co/5WZhxfN5/SAM-8723.jpg
https://i.ibb.co/4gM8qQRF/SAM-8724.jpg
Z ciekawostek mogę napisać jeszcze,że każdy plaster z miodem ważył od 900 do 1.270g> Ja już drugi raz wybierałem miodek z Warre z 1 ula i ja to robię to na wiosnę przy okazjii wirowania ramek z ula wielkopolskiego. Ta sama rodzinka między jednym a drugim odbieraniem miodu jeszcze się wyroiła i ta rójka stoi obok też w Warre.Rozumiem, że to rozłożone na dwa sezony? Mateusz
>ze zdjęć wynika, że plastry są w sporej części niewypełnione lub niezasklepione, stąd zresztą ich niewielka waga. Może było jednak ciut za wcześnie na zbiór? Nie obawiasz się zbyt wysokiej wilgoci w miodzie? W zależności od tego, co powie refraktometr, miód może wymagać dosuszenia, a to jednak trochę zachodu. Jest łatwiej i taniej, kiedy robią to pszczoły.Te plastry które miały 1.100-1200g wydawały mi się właśnie ciężkie i nie wiem czy plastry wytrzymałyby większe obciążenie :) Mozliwe,że jeszcze mogłem poczekać ale nigdy chyba nie będzie idealny moment. Chciałem to zgrać w tym samym czasie póki miałem gotową miodarkę. W ulu wielkopolskim nawet w połowie nie były zasklepione a i tak nie wszystko dałem rade odwirować. W Warre z resztą też. U nas do zimy-wiosny miód schodzi więc nie obawiam się zbyt dużej wilgotności.
> Sposób wyjmowania plastrów jest spoko, ale masz szczęście że Twoje plastry są takie prościutkie. U mnie bywają najróżniejsze wywijasy, wtedy próba wyciągnięcia czegokolwiek powoduje demolkę. Dlatego najbardziej uniwersalnym sposobem jest pobór całego korpusu i wykrojenie z niego wszystkiego w jednym kawałku nad miską.Racja,biorę to pod uwagę. Korzystam,że plastry da się wyjąć i odwirować. Tylko wykrajając w taki sposób jak piszesz na pewno zostanie tam trochę pszczół między plastrami,w moim przypadku ja je zmiotłem co do jednej. Nie bardzo też wiem w jaki sposób miałbym je wyciskać. Używasz jakiejś prasy? Na sitko powinien raczej spływać sam miód bo inaczej wosk pozakleja.
>Czy po pobraniu części plastrów z górnego korpusu przestawiłeś ten (niepełny już) korpus na dół? Jeśli nie, to dolny korpus może nie doczekać się wymiany, a jeśli tak, to ta pozostawiona część plastrów będzie już mocno stara zanim następnym razem do nich dojdziesz. Przy zasadzie "pobieramy cały korpus i plastry nigdy nie wracają do ula" ten problem znika. Przy Twojej metodzie będziesz musiał być uważny na ten aspekt, czy masz na to jakiś plan?Fakt,dobrze,że o tym piszesz bo gdzieś mi to umknęło. Na dniach przestawię im górny korpus pietro niżej. Rozumiem,że z czasem zamienią czerw z pokamem góra dół? Trochę roboty będa miały. Ogólnie mają tam 4 korpusy. 2 zabudowane, w trzecim ze 4 małe plastry a czwarty jest jako wiatrołap.
>Dodanie kraty odgrodowej też jest spoko, ale trzeba pamiętać że to jednak spory stres dla rodziny i wychłodzenie gniazda bardzo wcześnie w sezonie. Alternatywa mogłaby polegać na tym, że zamiast wstawiać kratę pod górny korpus to kładziemy ją NA górny korpus, a na to dostawiamy pusty półkorpus, tj. taką "Warré-nadstawkę". Można wtedy pokusić się o zrobienie "normalnych" ramek w takiej nadstawce by jeszcze bardziej ułatwić zbiór. To uproszczenie jeśli ktoś koniecznie chce mieć świeże plastry bez żadnych larw, ale pozostaje oczywiście problem starzenia się plastrów w gnieździe, które w pewnym momencie i tak należałoby wymienić.Myślałem o tym ale właśnie ze względu na to,że plastry i tak trzeba wymieniać odszedłem od tego pomysłu. Nie przeszkadza mi to,że wczesniej były tam larwy. Pszczoły i tak czyszczą,poprawiają bez przerwy komórki. Przy dodaniu kraty odgrodowej nie widzę żadnych problemów,nie trwa to długo.
>Rozumiem, że to rozłożone na dwa sezony?Nie, w tym sezonie wszystko. Pierwszy raz wybrałem im miód 28 maja,potem wyszła z niego rójka 7 czerwca i wczoraj 22 czerwca znów wybrałem. Za pierwszym razem plastry były mniej zasklepione a i tak mniej wybrałem bo część miodu już była skrystalizowana.
> Tylko wykrajając w taki sposób jak piszesz na pewno zostanie tam trochę pszczół między plastrami,w moim przypadku ja je zmiotłem co do jednej.Żadne pszczoły nie zostają w plastrach. Korpus najpierw odsłaniam i podkurzam od góry, żeby przegonić większość pszczół piętro niżej. Potem zabieram korpus paręnaście metrów dalej, do cienia, i stawiam na stojaku tak, żeby był otwarty od góry i od dołu. Lekko podkurzam z obu stron. Po kilku minutach nie ma już żadnej pszczoły i mogę spokojnie zabrać korpus do domu.
> Nie bardzo też wiem w jaki sposób miałbym je wyciskać. Używasz jakiejś prasy? Na sitko powinien raczej spływać sam miód bo inaczej wosk pozakleja.Mielonkę z plastrów przepuszczam najpierw przez "grube sito" - tzn. durszlak. I dopiero potem sitko właściwe nad odstojnikiem.
> Nie, w tym sezonie wszystko. Pierwszy raz wybrałem im miód 28 maja,potem wyszła z niego rójka 7 czerwca i wczoraj 22 czerwca znów wybrałem.Wow, no to tylko pozazdrościć tak miododajnej lokalizacji. :-) Mateusz
> Wow, no to tylko pozazdrościć tak miododajnej lokalizacji. :-)Też się cieszę,zaskoczyły mnie, tylko podkreslam,że za każdym razem nie wybierałem całego korpusu,wcześniej o ile pamiętam 6 plastrów a teraz 4. W ulu wielkopolskim w tym samym czasie wybierałem i też mi 2 razy naniosły miód. Na wiosnę niczym nie podkarmiałem i nie mam zamiaru tego robic jeśli to nie będzie konieczne.
> podkreslam, że za każdym razem nie wybierałem całego korpusu,wcześniej o ile pamiętam 6 plastrów a teraz 4.No to tym bardziej użycie nadstawek w formie półkorpusów mogłoby się sprawdzić. Zebrałbyś tyle samo, ale mniej grzebiąc w plastrach. Ja to w ogóle zastanawiam się nad całorocznym wypróbowaniem niższych korpusów. Np. zamiast regulaminowych 21 cm użyć korpusów 15 cm. Wówczas ul miałby zawsze 3 korpusy, co daje łącznie 42 cm wysokości plastrów - o 2 więcej niż w dwukorpusowym Warré. Niższe korpusy mogą mieć kilka zalet: - lżejsze dla pleców pszczelarza (szczególnie kiedy pełne) - bardziej dostosowane do zbiorów w lokalizacjach o średnich pożytkach - korpusy są mniej podatne na deformacje (praca drewna) - dużo łatwiej znaleźć tarcicę o szerokości 15cm niż 21cm Wada jest chyba tylko jedna, za to potencjalnie poważna: dodatkowe rozdzielenie gniazda. W sezonie to raczej nie ma znaczenia, ale zimą może, bo jak pszczoły dochodzą do snóz to przy mrozie mogą nie mieć dość energii by przeleźć na wyższe piętro. W efekcie czego mogą zemrzeć z głodu w odległości półtora centymetra od zapasów... Ale przy obecnych zimach to może już nie taki problem, dlatego chyba warto spróbować. Mateusz
>No to tym bardziej użycie nadstawek w formie półkorpusów mogłoby się sprawdzić. Zebrałbyś tyle samo, ale mniej grzebiąc w plastrach.Na pewno jest to jakiś pomysł i nie wykluczam wdrożenia go w przyszłym roku. Przy pierwszym miodobraniu zabrałbym cały korpus bo plastry i tak już trzeba będzie wymienić i wtedy mógłbym dołożyć taki półkorpusik 10cm ale to juz w formie ramek co będe mógł je normalnie wyjąć. Tylko najpierw pszczoły musiałyby zbudować plastry w tych mini ramkach co potrwa i może się rozłożyć nawet na 2 sezony. Jak dla mnie zalety niższych korpusów nie sa aż na tyle przewyższające obecne korpusy no i mozliwe,że takich korpusików bys więcej potrzebował niż 3,myslę,że nawet 4 na ul,ale próbować można,w sumie bez przerwy coś tam testujemy, ulepszamy. Błędów nie popełnia ten kto nic nie robi :)
> Jedyna myśl jaka mi się nasuwa to że odchodzimy od założeń tego ula i gospodarowania, kiedy dajemy nadstawki itdZdecydowanie. Dlatego raczej odradzam takie podejście, ale jeśli ktoś decyduje się na nadstawki lub częściowe pobieranie korpusów, to warto wg mnie zoptymalizować rozmiary takich nadstawko-korpusów.
> w przyszłym tygodniu zasiedlam swój bieda ul warreBardzo późno, ale to już wiesz. Zakładam, że liczysz się z możliwością straty i traktujesz to jako doświadczenie. Rodzina zasiedlona w lipcu może wymagać dokarmiania w ciągu zimy.
> co do niższych korpusów w ksiazce ten temat poruszany jako zbędne miejsca które pszczoły muszą ogrzewać , bo mniejsze plastryNie przypominam sobie nic o niższych plastrach, ale może zapomniałem. Zbędne miejsce które wymaga ogrzania dotyczyło chyba tylko stawiania nadstawek wiosną.
> korpus będzie szybciej zabudowany co da możliwość podebrania go wcześniejWcześniej albo w ogóle. Moja lokalizacja jest średnio pożytkowa, pszczołom trudno jest zapełnić w jeden sezon dwa korpusy (a tyle powinny, jeśli miałbym im jeden zabrać). Stosowanie półkorpusów mogłoby pozwolić mi zebrać miód od prawie wszystkich rodzin, zamiast z jednej trzeciej. To główny powód, dla którego rozważam ten eksperyment. No ale raczej dopiero w przyszłym roku, bo muszę te półkorpusy najpierw pobudować. :)
> należy tyko wtedy obserwować na ilu korpusach będziesz musiał zimować itd, czyli instrukcje ojca Warre już nie będą aktualneNauki Warrego będą jak najbardziej aktualne, tyle, że trzeba sobie przeliczyć długości plastrów. Warré podaje, że do zimowli potrzeba 20 cm plastrów (1 korpus), a ul produkcyjny powinien składać się z 40 cm plastrów (2 korpusy). Używając korpusów o wys. 15 cm wychodzi na to że do zimowli potrzeba 1.5 korpusu, a produkcyjny ul powinien składać się z trzech korpusów. Mateusz
> Ten patent z korpusikiem na miód na górze wygląda fajnie tylko jakoś tak nie po opatowemu.
> Lepiej chyba włożyć kartę odgrodowá na wiosnę pod górny korpus żeby wykluczyć tam czerwienie.Zmuszałoby to pszczoły do grzania górnego korpusu na nic, kiedy ten jest prawie pusty po zimie a pszczoły walczą o to by wygrzać pierwszy czerw. Też nie po opatowemu, bo wracamy do problemów które opisywał w kontekście nadstawek. Dużo bardziej przemawia do mnie idea niższych korpusów, bo nie zmienia to ani całkowitej koncepcji opata, ani pszczelich zwyczajów i zachowań, a pozwala zebrać nieco miodu w średniopożytkowych okolicach.
> Okazało się że górne korpusy są w połowie zaczerwione więc z miodu nici.U mnie to sytuacja nagminna, statystycznie jestem w stanie pobrać miód tylko od ok. 30% moich rodzin (średnio mam 30% nowozasiedlonych rodzin, 30% średnich rodzin z czerwiem w górnym korpusie, 30% silnych kilkuletnich rodzin i 10% osypanych). To właśnie skłania mnie do tego, by poważnie rozważyć przejście na niższe korpusy. Gdybym mieszkał na nizinach to nie byłoby problemu z pożytkiem, ale na 800 m n.p.m sezon miodny jest krótki i niepewny. Mateusz
>U mnie to sytuacja nagminna, statystycznie jestem w stanie pobrać miód tylko od ok. 30% moich rodzin (średnio mam 30% nowozasiedlonych rodzin, 30% średnich rodzin z czerwiem w górnym korpusie, 30% silnych kilkuletnich rodzin i 10% osypanych). To właśnie skłania mnie do tego, by poważnie rozważyć przejście na niższe korpusy. Gdybym mieszkał na nizinach to nie byłoby problemu z pożytkiem, ale na 800 m n.p.m sezon miodny jest krótki i niepewny.Ja mieszkam na nizinach i ostatnie dwa lata to całkowita porażka jeśli chodzi o pożytki. Nie mam w okolicy rzepaku, pozostaje mi nektar z drzew owocowych, akacja i ewentualnie jakaś facelia. Po lipie, która ostatnio przez upały i susze i tak słabo nektaruje, nie mam prawie żadnego pożytku. Po prostu klimat się nam nieco zmienił i jak się chce mieć pszczoły trzymane w sposób zbliżony do natury to niestety ale obfitości miodu nie należy się spodziewać. Co gorsza, wygląda na to że pomimo braku miodobrania będę je chyba musiał podkarmić przez zimą Jeśli niższa ramka to snozy w każdym takim korpusiku? Czy może coś na kształt ula japońskiego?
> Jeśli niższa ramka to snozy w każdym takim korpusiku? Czy może coś na kształt ula japońskiego?To jest aspekt tematu którego jeszcze do końca nie rozfilozofowałem. :-) Mam pewne obawy, że przy niższych korpusach pszczoły zabudują pierwszy i na tym się skończy. To jest tzw. "false floor effect". Różne są opinie w tym temacie, niektórzy pszczelarze udowodnili że ten efekt jest mitem, inni udowodnili przeciwnie. Ja nie mam pewności, bo widziałem już przeróżne konfiguracje i trudno mi wyciągnąć uniwersalny wniosek. W każdym razie obawa przed fałszywą podłogą w niższych korpusach jest, bo taki efekt, jeśli wystąpiłby przy niższych korpusach, stanowiłby istotne zagrożenie dla rodziny. Pan z Sweet Valley Hives twierdzi, że efekt jest prawdziwy i mierzalny, i że mocne woskowanie snóz go eliminuje: https://youtu.be/7r3cUjYmL-M Ja nie mam przekonania. Póki co mam trzy koncepcje dla niższych korpusów: - Nic nie robić i zobaczyć. Pszczoły są niegłupie, może lepiej będą wiedziały niż ja co robić, - Ustawić co drugi korpus obrócony o 90 stopni, - Zrezygnować ze snóz w niższych korpusach na rzecz szaszłyko-patyczków (jak w japończykach). Póki co waham się. Na woskowanie snóz nie mam czasu ani ochoty, a szaszłyko-patyczki mi się nie podobają, bo przecinanie plastrów na tym zbudowanych to jest prawdziwa rzeź, więc pewnie zdecyduję się na pierwszą lub drugą opcję. Mateusz
Wątek zamknięty z powodu braku aktywności od ponad 180 dni.